Kacprerk
to jest smutne ale prawdziwe
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Biały korytarz, w oddali słychać płacz dzieci, z oddali widać szare twarze dorosłych z nadzieją w oczach.. Innych z rozczarowaniem, rozpaczą. Sylwia dziś siedziała na krześle obok drzwi, za którymi działy się rzeczy, które mogą za kilka chwil zmienić całe jej życie. Jej 2 letni Kacperek walczy o życie a Ona siedzi sama na korytarzu i modli się o ratunek.. Modli się o nadzieje dla jej synka, o siłę dla Jej kruszynki. Po chwili drzwi się otwierają, wychodzi lekarz, spogląda na młodą dziewczynę - matkę. Przez moment milczy, patrzy jej w oczy i widzi strach.. milczenie to przerywa Ona. - Co z Kacperkiem? - Przykro mi..Te słowa sprawiły, że świat jej się zawalił.. nie wierzyła, nie chciała wierzyć w to, co przyszło jej na myśl. Pchnęła lekarza, by wejść do pomieszczenia. W pokoju, który tak dobrze znała, w którym zawsze było dużo śmiechu dziś jest inny. Niby taki sam, lecz taki cichy, śmiech się stracił.. oczka, które spoglądały na nią tak radośnie, gdy wchodziła dziś były zamknięte. Podeszła do łóżeczka, jej synek był taki spokojny, odłączony od aparatury.. bez rurki z dojścia centralnego. Pielęgniarki i drugi lekarz milczeli.. w takich momentach jak ten nie potrafili nic powiedzieć. Z trudem patrzyli na rozpacz rodziców. Zawsze w takich momentach nienawidzili życia, mieli żal, że może nie zrobili wszystkiego. Jednak dla tego chłopca nie było ratunku.. chemioterapia nie pomogła, nowotwór wrócił, tym razem złośliwy.. przerzuty na inne organy nie dały szans dziecku. Dziecku, które dawało tyle radości na oddziale. Takie chore, ale oczka takie roześmiane, żywe.. to ten chłopczyk dawał iskierkę nadziei dziś jednak i ona wypaliła się. Dziecko zmarło a Jego matka trzymając malutką rączkę powtarzała- Skarbie obudź się.. czas na zabawę. Ściśnij moją rękę. Jednak chłopiec ani drgnął.. to w tym momencie Sylwie ogarnęła rozpacz.. Wzięła synka na ręce, usiadła na krześle i przytuliła po czym zalewając się łzami powiedziała - Nie zostawiaj mnie.. proszę tylko nie Ty! Przeżyłam, gdy odeszli inni, proszę nie rób Ty mi tego!! Pielęgniarki płakały.. lekarz próbował zabrać dziecko od Niej, zaś drugi chciał zabrać ją do gabinetu by porozmawiać, uspokoić. Jednak było to na marne.. dziewczyna wpadła w szał.. zaczęła krzyczeć - Nie odbierzecie mi dziecka! Nic mu nie ma! Przecież On tylko śpi. Zamknijcie się wszyscy, bo Kacper się obudzi, a ja dziś zapomniałam książeczki by mu poczytać przed snem.. Personel szpitala codziennie stykał się z tego typu przypadkami.. lecz dla jednego z lekarzy był to pierwszy tak ważny moment. Był przyjacielem Sylwii, szczególną uwagę przywiązywał, jeśli chodziło o te dziecko. Dziś klęczy przed nią, głaszcze małego i mówi spokojnym tonem do Sylwii. - Sylwia oddaj go pielęgniarce, Ona się nim zaopiekuje a Ty choć zemną.. - Ale ja nie mogę.. - Choć.. nie ufasz mi? - Ufam.. - Więc daj go pani Ani.. a mi daj rękę i choć zemną. Karola głos był tak spokojny, opanowany. Dziewczyna patrząc mu w oczy uspokoiła się troszkę. Oddała chłopca a sama poszła do gabinetu. Na miejscu.. - Karol On już do mnie nie wróci prawda? - Przykro mi. Ale wiesz jak się męczył przez ostatnie dni. Widziałaś sama, nie było ratunku.. - Wiesz rano, gdy przyszłam leżał taki zmęczony, oczka miał mętne.. ale uśmiechały się do mnie. Bolało go, było mu źle, ale cieszył się, że mnie widzi.. - Tak wiem. On Cię bardzo kochał. Dawałaś mu radość i dzięki temu tak dzielnie walczył - Dawałam.. nienawidzę czasu przeszłego!! - Uspokój się.. - Jak mam się uspokoić, kiedy przed chwilą zmarł mój synek!! Wykrzyczała mu prosto w twarz. Była w takim szoku, że momentami była spokojna jak baranek, chwilę potem napady złości. W każdym z tych stanów była taka nie obecna.. rozmawiała, lecz jej wzrok taki obłąkany. W momencie furii Karol przytulił ją mocno zaś tej złość minęła. Wtuliła się w niego i zaczęła płakać. Z chwili na chwilę dochodziło do niej bardziej, iż straciła wszystko. Dosłownie wszystko. Po chwili przyszła pani Zosia, zamożna kobieta, która przyjęła pod swój dach 3 lata temu 18 letnią Sylwie, która po śmierci matki wyprowadziła się z domu. Dlaczego to zrobiła? Nie z własnej woli. Ojciec bogaty, wpływowy człowiek wstydził się córki, która oznajmiła, że jest w ciąży. Nie chciał jej znać a wtedy prócz niego nie miała już nikogo. Był też ojciec Kacpra.. lecz w 5 tygodniu ciąży miał wypadek. Skutek amnezja.. niby chwilowa, lecz to skreśliło ich związek. Rodzice Tomka nie zgadzali się na jego związek z Sylwią, jeszcze wtedy nie wiedzieli o dziecku.. w dniu wypadku mieli się dowiedzieć. Tego dnia sam się dowiedział.. jechał od niej. Wypadek jednak uniemożliwił mu powiedzieć radosną nowinę, nie zdążył.. a tak bardzo się cieszył, tyle planów miał. Co było potem? Rodzice Tomka powiadomili ją o wypadku, o amnezji i zabronili spotkań. On nie pamiętał nic.. chciała walczyć, wierzyła, że jak się spotkają pozna ją. Lecz rodzice pilnowali Go. W końcu dała spokój, ciąża zagrożona sprawiła, iż nie walczyła o miłość. Jakiś czas później po porodzie 3 miesiące radości.. tylko po to by przygotować się na kolejny cios. Diagnoza.. Kacper ma białaczkę. Dziś kolejny rozdział życia się zaczyna, kolejny tym razem najgorszy. Po stracie matki, kłótni z ojcem i wypadku Tomka przy życiu trzymało ją dziecko. To wyczekiwanie Kacpra dawało jej wiarę. Wygrana z chorobą była jej największym celem.. dziś wie, że przegrała i że los zamknął okrutnie rozdział życia, który był pełen łez, lecz i drobnych radości. Dziś skazał ją na rozpacz, pustkę i poczucie samotności. Straciła wszystko.. została sama na świecie, na świecie, którego nienawidziła. Przytulana przez panią Zosie i Karola czuła się samotnie. Wiedziała, że może na nich liczyć, lecz nie to było dla niej ważne. Oddała by wszystko tylko po to by mieć synka przy sobie lecz życie okrutne jest.. jedni mają wszystko inni nic. Jej zabrano wszystko. Wieść o tym, co się stało wstrząsnęła całym oddziałem dziecięcym. Wszyscy znali ich, podziwiali za siłę, za radość z każdego dna. Większość rodziców płakało non stop nad dziecka łóżeczkiem Sylwia zaś, gdy tylko mały poczuł się lepiej brała go na ręce wariowała, łaskotała, przytulała, oprowadzała po oddziale pokazując wszystko, zmuszała do zabawy, mimo iż był zmęczony, robiła to tylko po to by całą noc miał spokojną. Nie pozwala mu w dzień za dużo spać, bo wiedziała, że nockę ma z głowy.. tym bardziej jak leżał pod kroplówką.. a dzięki jej metodzie, w nocy wiele rzeczy można było zrobić przy nim a i sen miał tak spokojny jak mało, które dziecko. Dziś jego sen jest także spokojny.. tyle, że z jedną różnica, dziś to sen wieczny. Sylwia teraz także śpi, podano jej leki.. Pani Zosia czuwa obok i płacze szczerymi łzami. Tak bardzo bolało ją to, co się stało. Kacper był dla niej jak wnuczek. Sylwia i ten mały byli jej rodziną. Dziewczyna pomagała jej w domu, ogrodzie w zamian ta dawała jej dach nad głową i fachową opiekę nad dzieckiem w czasie, gdy ta była w pracy. Teraz siedząc przy łóżku Sylwii próbowała sobie wyobrazić dom bez tego malucha. Fakt ostatnio to szpital był jego domem ale zabawki, zabezpieczenia w każdym z pomieszczeń przypominały o jego obecności. Dziś to tylko wspomnienie.Kilka dni później deszczowy jesienny dzień.. kapliczka pod ołtarzem malutka biała trumna a w niej z ulubionym misiem Kacperek. Ślicznie uczesany, ubrany w eleganckie ubranko, lecz, żeby nie wyglądał zbyt poważnie czapka z daszkiem na główce bez której nie ruszał się nigdzie ubiegłego lata. Obok w ławce, jego matka, ubrana na biało, nie potrafiła ubrać się w coś czarnego. Od czasu śmierci widywano ją tylko na biało. Obok niej pani Zosia i Karol. Dziewczyna na środkach uspokajających patrzyła się na trumienkę a w oczach miała łzy, nie uroniła żadnej do czasu, gdy ksiądz powiedział „Dla człowieka żyjącego na ziemi, dla matki, osób najbliższych śmierci dziecka to coś niesprawiedliwego. Obwiniamy wtedy Boga, przemawia przez nas rozpacz, w głowie myśli, dlaczego te dziecko. Przecież one takie niewinne. Pytania te na zawsze pozostaną tajemnicą. Z żalem trzeba uświadomić sobie, iż owe dziecko cierpiało straszliwe męki na ziemi, lecz w niebie zazna szczęścia niewyobrażalnego dla nas..”. Słuchając tych słów Sylwii po policzkach spływały łzy, nie ocierała ich.. nie była w stanie. Dopiero na cmentarzu gdy zobaczyła zamkniętą trumnę wpuszczaną w dół zrozpaczona wyrwała się z ramion Karola podeszła do trumny po to by napadem płaczu, żalu pogłaskać trumnę i pożegnać się po raz ostatni. Gdy ciało małego było tak głęboko, że nie potrafiła dosięgnąć jej ręką.. zemdlała. Kolejne dni były najgorsze. W domu ciągle natykała się na rzeczy małego, do jego pokoju nie wchodziła, omijała go przez tyle miesięcy. Na cmentarz zaś chodziła codziennie, uwielbiała siedzieć tam mimo chłodu siedziała kilka godzin dziennie. Czytała bajki, wierzyła, że ją słyszy. Tylko tam momentami się uśmiechała. To na cmentarzu jej tęsknota była mniejsza.. lecz nie ból po stracie. Dalej w chwilach rozpaczy obwiniała siebie i całą resztę o jego śmierć jednak spotkania z psychologiem, i najbliżsi jej pomagali. Kolejne miesiące mijały. Lato.. wakacje, Sylwia przyszła z prezentem dla małego. Dziś Kacperek miał rodzinki, skończyłby 3 latka. Wyciągnęła więc misia, którego kupiła i położyła obok wiązanki niebieskich kwiatków. Usiadła na ławeczce, wyciągnęła książeczkę i zaczęła czyta kolejną bajkę. Po chwili zza jej pleców jakiś głos.. - Trzy świnki.. uwielbiałaś tą bajkę.. Ten głos.. znała go bardzo dobrze, wiedziała, do kogo należy, lecz bała się odwrócić. Po chwili jednak owa postać.. - Kochanie przepraszam i bardzo mi przykro z powodu synka.. Dziewczyna wstała, spojrzała na niego smutnym wzrokiem, który w tym momencie przepełnił się także nienawiścią, żalem. Ojciec patrząc na nią przytulił się i powiedział - Córeczko żałuje każdego dnia od chwili gdy opuściłaś nasz dom - Twój dom.. Powiedziała oschle.. - Nasz. Proszę Cię wróć do domu, do starych znajomych. Wszystko się zmieni obiecuję Ci. Dziewczyna wyrwała się z objęć, wpadła w szał i wykrzyczała mu prosto w twarz - Odejdź stąd! Wyrzuciłeś mnie z domu, straciłeś mnie! Tak jak ja straciłam Kacpra na zawsze tak Ty straciłeś mnie! - Nie mów tak wszystko naprawie.. - Nie chcę byś cokolwiek naprawiał. Odejdź, nigdy nie wracaj! Mam swoje życie. Gdzie byłeś kiedy Cię najbardziej potrzebowałam? Gdzie byłeś, gdy Tomek miał wypadek a ja leżałam w szpitalu modląc się bym nie straciła dziecka? Ile razy przytuliłeś mnie po śmierci mamy? Nawet na pogrzebie nie potrafiłeś tego zrobić! Gdyby nie Tomek nie dałabym rady. !! - Przepraszam.. - Nie przepraszaj. Nie masz za co. Dla mnie nie istniejesz. Nie było Cię, gdy najbardziej Cię potrzebowałam.. dziś kiedy nie wołam o pomoc jesteś. Tyle, że nieproszony. Odejdź - Mam tu coś dla małego.. - Mój syn nigdy nie potrzebował nic od dziadka nawet, gdy był umierający. Teraz tym bardziej nie potrzebujemy Ciebie.. - Łamiesz mi serce.. - Nie obchodzi mnie to! Moje połamało się po stracie Ciebie, mamy, Tomka i teraz Kacpra. Z tego serca nie ma już nic i nie proś mnie o nic! Dla mnie nie istniejesz! Nie proś o wyrozumiałość, bo ja nie znam tego uczucia. Żegnaj na zawsze.. Tato! Powiedziała Sylwia i pobiegła przed siebie, zostawiając torebkę. Ojciec wziął ją do ręki, musi oddać ją, dokumenty są jej potrzebne. Zanim jednak pojedzie pod dany adres, usiał na ławce patrzył na mały grób na tablicę, napis na niej poruszył go bardzo. Dopiero teraz poczuł, że stracił dziecko, które było ważne. Stracił pierwszego wnuka. Nie pogrążając się jednak w smutku przeżegnał się i odszedł. Na drugi dzień pojechał by oddać torebkę. Zapukał, otworzyła pani Zosia. - Słucham? - Dzień dobry. Czy tutaj mieszka Sylwia? - Tak a o co chodzi? - Bo widzi Pani ja jestem.. - Jej ojcem.. Przerwała mu.. - Skąd pani wie? - Poznałam ze zdjęć.. natykając się na nie od 4 lat zapamiętuje się osoby.. - Sylwia trzyma moje zdjęcie na wierzchu? - Tak, proszę wejść i zobaczyć.. Mężczyzna wszedł i zobaczył kominek, na którym było wiele ramek ze zdjęciami. Niektóre należały do starszej kobiety.. lecz reszta to bliscy Sylwii. Pan Krzysztof spoglądając na zdjęcie, na którym był z żoną i córką, która miała 17 lat nie potrafił powstrzymać łez. Tak dawno nie spoglądał na zdjęcia swojej żony i córki. Nie miał na to czasu, tak pochłonięty był pracą. Były też zdjęcia Sylwii wtulonej w Tomka „ale byli wtedy szczęśliwi”- pomyślał. Na koniec jednak spojrzał na zdjęcia, od których nie potrafił oderwać wzroku. Na zdjęciu była jego córka z Kacprem. Wziął je w dłonie i powiedział - Czy to.. - Tak to jest Kacperek.. - Mój wnuczek.. - Tak pański wnuczek. Wie pan wiele pan stracił nie poznając tego chłopca - Pewnie był tak samo wyjątkowy jak jego matka.. - Tak. To dziecko dawało radość innym. Nawet w dniu śmierci potrafił się cieszyć. - A na co zmarł? - Miał białaczkę.. - Mój Boże.. to straszne. - Oj tak. A może napije się Pan ze mną kawy. Sylwia wróci później. - A opowie mi pani o Kacperku? - Oczywiście, że tak. Chwilę potem siedzieli już przy stoliku, popijając kawę. Pani Zosia opowiadając o dziecku, o chorobie, ocierała łzy. W pewnym momencie do domu przyszła Sylwia. Weszła do salonu mówiąc - Jeste.. I…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil wojciech8t6
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…