Kaish, rozdział 1 - Zdrada
Historia o trzech młodych ludziach, których związało razem przeznaczenie. Opowiada o samotności, niesprawiedliwości w społeczeństwie oraz bólu istnienia.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Elaine położyła się z myślą, że następnego dnia będzie musiała wstać o kilka godzin wcześniej, aby wszystko dobrze przygotować. Czekało ją dużo pracy, jednak wcale się tym nie martwiła. Wręcz przeciwnie. Od tygodnia chodziła uśmiechnięta i szczególnie zadowolona. W końcu jutro wieczorem miał być nadzwyczajny dzień – koronacja jej brata. Od śmierci rodziców, czyli dziesięciu lat, kraj Tayo nie miał godnego króla. Rządziła nim Rada Zakonu Riversen, czyli dwunastu mężczyzn o bardzo zacnym pochodzeniu i ponoć wielkiej czystości serca. Wszyscy czekali aż książę Gerg skończy dwadzieścia pięć lat i z dumą obejmie władzę zarówno nad krajem, jak i Radą. Księżniczka często rozmawiała ze swoim starszym bratem i dobrze wiedziała, że jest on idealnie przygotowany, by ponieść tak wielką odpowiedzialność. Choć ciągle był bardzo młody, potrafił dyplomatycznie rozwiązać niemal każdą sytuację. Uważano, go także za świetnego wojownika. Potrafił nie tylko władać mieczem, ale znał pradawne sztuki Riversen, które sprawiały trudności wielu, nawet bardzo doświadczonym członkom Zakonu. Elaine po raz ostatni uśmiechnęła się. Wszystko miało się zacząć zaledwie za kilkanaście godzin. Przymknęła powieki i po chwili odpłynęła w daleki sen.
Nie sądziła jednak, że zostanie zbudzona tak wcześnie i w tak drastyczny sposób. Po całym zamku rozległ się przeraźliwy huk, a następnie w powietrze wystrzeliły petardy. Księżniczka zerwała się na równe nogi. Zakręciło się jej w głowie. Jasne włosy sięgające daleko poza ramiona, zazwyczaj idealnie wyczesane i pięknie ułożone, były teraz zmierzwione i rozczochrane. Odgarnęła je z twarzy ukazując wydatne kości policzkowe i zgrabne czółko. Wyszła na balkon otwierając ze zdziwienia usta. Las wokół płonął żywymi płomieniami. Dym i żar rozprzestrzeniał się bardzo szybko. Widziała biegnących w stronę pałacu uzbrojonych wojowników, którzy dziko krzycząc wymachiwali ostrzami. Zamarła. Na jej kremowej cerze pojawiły się zaczerwienienia uwydatniając piegi. Drzwi do sypialni otwarły się z trzaskiem. Na moment poczuła ulgę, gdy ujrzała w nich Gerga. Chłopak był zdyszany i bardzo niespokojny. - Załóż cokolwiek i weź najpotrzebniejsze rzeczy – oznajmił pospieszając ją ręką. Zdezorientowana i wystraszona księżniczka rzuciła się ku szafie i okryła się pierwszym płaszczem, który wpadł jej w rękę. Założyła też byle jakie buciki na gołe stopy. - Co się dzieje Gerg? – wyjąkała w trakcie marszcząc brwi. - Zdrada – odparł krótko książę wściekłym tonem. - Ale kto…? – wyszeptała dziewczyna. - Część Rady na czele z Avarusem. Pociągnął za sznurki buntując wielu wojowników. Na pewno większą ilość, niż my mamy po swojej stronie. Gotowa? Złapał ją za rękę i wyciągnął z sypialni. Serce Elaine stanęło, gdy usłyszała odgłosy dochodzące z niższych pięter. Wrzaski, okrzyki bojowe i szczęk stali. Zdenerwowana biegła na trzęsących się nogach. Ułamek sekundy później wielka kula z hukiem wpadła na korytarz niszcząc przy tym mury zamku. Gruz posypał się po całym piętrze. Byli bombardowani. Gerg zatrzymał się. - Zasypało przejście… musimy iść na dół! - Ale tam walczą! – wystraszyła się Elaine. - Nie ma innej drogi. Chodź, nie pozwolę cię skrzywdzić. Obydwoje zupełnie zmienili kierunek. Schodzili krętymi schodami w dół, by po chwili wejść prosto w pole bitwy, która rozgrywała się w głównym holu. Tuż przed oczami księżniczki przeleciała strzała. Przywarła do ściany. Dziesiątki wojowników atakowało się wzajemnie. W całym harmiderze mało osób zwróciło uwagę na królewskie rodzeństwo Parvents. - Wszystko będzie dobrze – uspakajał swoją siostrę Gerg. Ani na moment nie puścił jej ręki. Biegnąc wzdłuż muru, raz po raz schylali się, by uniknąć napastnika. Wreszcie udało im się wydostać z najgorszej części zamku. Chłopak prowadził Elaine do tylnych drzwi. Do tej części walka jeszcze nie dotarła i było w miarę spokojnie. Nacisnął ogromną klamkę i wyszli na zewnątrz. Oblała ich gorąca fala żaru. Niebo przykrywały kłęby dymu. - No proszę – rzekł niespodziewanie jakiś głos. Gerg znał go aż za dobrze. Tuż przy nich siedział na koniu dobrze zbudowany mężczyzna o ciemnych włosach i kilku bliznach na twarzy. Spoglądał pogardliwie na rodzeństwo. - Avarus – powiedział przez zęby książę. Jego młodzieńcze rysy płonęły z gniewu w blasku ognia. - Dokąd wybierasz się, mój młody następco tronu? – spytał spokojnie Avarus z złowrogim spojrzeniem. – Przecież to właśnie dla ciebie zorganizowałem całe to widowisko. Naprawdę nie chcesz zobaczyć zakończenia? Jest doprawdy interesujące. Zdradzę ci kilka szczegółów. Wyobraź sobie, że nie ma już Rady, która zazwyczaj broniła twoją śliczną buźkę, a ty klękasz przede mną przykuty w łańcuchach. Siedzę na tronie, a ty błagasz mnie o litość. Niestety to nic nie daje. Zdychasz z mieczem w sercu. I cóż… być może daruję życie twojej siostrze. – Spojrzał na Elaine. – Szkoda by było tak pięknej dziewczyny. Chętnie zobaczyłbym ją na tronie obok, jako moją młodą żonę. Księżniczka poczuła, że zbiera się jej na wymioty. - Zostaw Elaine w spokoju – warknął Gerg. – Ma dopiero siedemnaście lat. Chociaż jej pozwól uciec. - Aby zwołała jakąś rebelię? Mój drogi, myślisz, że jestem taki głupi. Nie mogę zapominać, że w waszych żyłach płynie krew Prudensa Parventsa. A teraz wybacz, książę, jednak najwyższa pora abym odebrał ci władzę. Twoja rodzina zbyt długo trzymała ją w swoich łapskach. - Zasługujemy na nią. To mój praprzodek stworzył nie tylko kraj Tayo, ale i cały Zakon Riversen. Nikt nie zaakceptuje twojej władzy. Avarus roześmiał się ironicznie. - Nudzi mnie już ta rozmowa. Myślę, że już czas, aby ją zakończyć. – Wyjął niespodziewanie miecz z pochwy. Gerg ruszył w jego ślady. Przez kilka chwil spoglądali sobie z nienawiścią w oczy, poczym Avarus zaatakował. Książę umknął spod kopyt konia i sparował uderzenie. Elaine osunęła się kilka kroków do tyłu cała drżąc. - Elaine, przygotuj konia! – krzyknął chłopak. Księżniczka, nie będąc pewna, w jakim celu to robi, odwróciła się i pobiegła do stajni, która na szczęście była niedaleko. Avarus próbował ją zatrzymać, ale Gerg szybko zablokował mu drogę. - Walczysz teraz ze mną – oznajmił ostrym tonem. Mężczyzna przeklną głośno i ruszył na chłopaka z podwójną siłą. Chciał go wykończyć jak najprędzej.
Tymczasem Elaine była już w stajni. Zdenerwowana siodłała szybko brązową klacz. Zwierzę wyczuło jej niepokój i sprzeciwiało się. Wszystkie konie przestępowały nerwowo z nogi na nogę. Wreszcie zapięła siodło i uregulowała wodzę. - Spokojnie Ell – szepnęła do klaczy. Zwierzę wcale nie miało ochoty wychodzić na zewnątrz. Dziewczyna pogłaskała ją po pysku i wdrapała się na siodło. Nawet nie wkładając nóg w strzemiona pokłusowała na miejsce walki brata.
Zastała go zmęczonego. Niepewnie obserwowała dalsze starcie. Gerg tracąc siły dobrze wiedział, że nie ma szans pokonać zdrajcy, gdy ten jest na koniu. Jedynym sposobem na wygranie, było zrzucenie z wierzchowca. Jednakże wcale nie było to takie proste. W końcu, zdenerwowany udawał, że atakuje Avarusa. Gdy ten robił unik, chłopak szybko zniżył miecz i wbił go prosto w brzuch zwierzęcia. Ogier stanął dęba wierzgając przeraźliwie z bólu. Mężczyzna spadł prosto na plecy. Zagryzając wargi, wcale nie zamierzał na nic czekać. Natychmiast zerwał się na nogi i ruszył do ataku. Gerg świetnie sobie…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil GloriaCherry
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…