Wróć do katalogu

Kamienie żywiołów Rozdział 1: Kłótnia

Nastolatka, która nie wie nic o swojej przeszłości, ani przeznaczeniu. Co się stanie kiedy sekrety zaczną wychodzić na jaw w świecie pełnym magów, elfów i dziwnych stworów ukazujących się przy pełni księżyca? Rozdział 2 jest już dostępny!

megi115, opublikowano , 12 min czytania, 4,3 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

1.Kłutnia. Angela stanęła w progu drzwi z groźną miną i założonymi na piersiach rękami. Zagrodziła swoim ciałem wyjście z domu. -Angie, odsuń się.- Prosił na razie spokojnie Raphael. -Nie ma mowy!- Warknęła rozdrażniona dziewczyna. -Nie każ mi używać siły. -Nie puszczę cię.- Odparła.- Nie chce żeby coś ci się stało. Proszę, zostań.-Błagała brata niemal ze łzami w oczach. -Nic mi nie będzie.- Przekonywał spokojnym głosem. -Nie kłam!- Krzyknęła.- Ostatnio też miałeś wrócić cały, a jak było? Poharatane ręce i brzuch! Chociaż powiedz mi, co robisz.- Prosiła płacząc. -Nie mogę.- Odparł stanowczo.- Odsuń się.- Poprosił po raz drugi. -Nie ma mowy!- Wrzasnęła.- Znowu Daniel cię gdzieś wyciąga, prawda?- Rzuciła z wyrzutem. -Daniel nie ma z tym nic wspólnego.- Bronił przyjaciela. -Znowu kłamiesz.- Zarzuciła mu dławiąc się łzami. -Nie kłamie. Mam coś ważnego do zrobienia i mnie nie powstrzymasz.- Powiedział stanowczo. -Nie zrobisz tego.-Oznajmiła pewnie. -Zrobię, jeśli mnie zmusisz. Angela pewna swoich słów oparła się o zamknięte drzwi uniemożliwiając wyjście. -Nie zmuszaj mnie.- Prosił. -Więc zostań. -Przepraszam.- Powiedział i pstryknął palcami. W tym momencie Angela poczuła jak energia brata wnika w jej ciało i po chwili wszystkie jej mięśnie odmawiają posłuszeństwa. Zaczęła spadać twarzą do ziemi, ale na szczęście Raphael ją szybko złapał i posadził pod ścianą. -Nie dałaś mi wyboru.- Powiedział ze smutną miną.- Tylko nie próbuj mnie śledzić. Wychodząc zamknął za sobą drzwi. Dziewczyna uwolniła się z pod rzuconego zaklęcia, właśnie, kiedy podbiegła do niej służba. Musiało minąć kilka sekund zanim całkowicie odzyskała czucie w nogach. Zapłakana odepchnęła pokojówkę na bok i wściekła wbiegła po schodach na piętro, gdzie znajdował się jej pokój. Trzasnęła za sobą drzwiami. Podbiegła do okna. W świetle ulicznych latarni była w stanie dostrzec tylko zarys galopującego konia jej brata. Wierzchem dłoni wytarła z twarzy mokre łzy. Skupiła trochę energii w palcach i nimi pstryknęła, wtedy wszystkie świeczki w jej pokoju zapłonęły małym pomarańczowym płomieniem. Angela była wściekła na Rapaela. Jak dotąd nigdy nie użył przeciw niej magii. Co mogło być tak ważne, że posunął się, aż do tego? Dziewczyna była pewna, że jej tego nie wyjawi. Bardzo rzadko mówił o swojej pracy. Jedynie, wiedziała, że pomaga mu jej nauczyciel historii- Daniel. Nie cierpiała go. Był taki popularny i miły, ale nikt nie wiedział, czym tak naprawdę się zajmuje. Ona też. Westchnęła i podeszła do ogromnego lustra stojącego w rogu pomieszczenia. Przyjrzała się swojemu odbiciu. Miała na sobie szkolny mundurek- zieloną spódniczkę do kolan i białą bluzkę z poszerzanymi rękami, na których wyhaftowane było złote drzewo- herb Green Land. Jej jasne włosy opadały na ramiona, a szare oczy błyszczały się w świetle świec. Zrzuciła z siebie ubranie i wyciągnęła z szafki swoją ulubioną sukienkę. Była błękitna i miała koronkowe zdobienia. Przebrała się. Teraz wyglądała o niebo lepiej. Kolor dobranego stroju idealnie komponował się z jej włosami i oczami, a dekolt i długość sukienki podkreślały jej walory. Włożyła na nogi kozaki sięgające kolan i do prawego buta wsunęła nóż, a do skurzanego pasa oplatającego jej biodra przypięła pochwę z mieczem. Wyjęła jeszcze ze szkatułki srebrny łańcuszek, na którym powieszony był czerwony klejnot. Kamień wyglądał jakby był przełamany, niekompletny. Była to jedyna pamiątka, jaką miała po swojej matce. Zmarła ona bardzo młodo, tak, więc Angela jej nie pamiętała. Raphael nigdy nie opowiadał dużo o rodzicach, za to jego opowieści głównie dotyczyły Stone Land- krainy, z której pochodzili. Chłopak nigdy nie powiedział Ange, dlaczego przeniósł się do Green Land, a jej to właściwie nie obchodziło. Po cichu zbiegła na dół i wymknęła się tylnymi drzwiami na zewnątrz. Było ciemno i dość chłodno, ale długie, szerokie rękawy sukni nie pozwalały schłodzić ciała dziewczyny. Skierowała się w stronę centrum. Drogę oświetlało jej jedynie światło ulicznych latarni, które zapewne kontrolowała energia jakiegoś potężnego maga, nie na jej poziomie. Była dużo słabsza. Mimo wieloletniego treningu zdołała opanować dopiero kilka podstawowych zaklęć- tych słabych i niewymagających dużych pokładów energii i kontrolowania run, z którymi nie potrafiła zsynchronizować się. Odrzucały ją, a jedyna magia, z jaką sobie dobrze radziła- ignis- magia ognia była zakazana uczniom. Nie mogła nic na to poradzić i bardzo ją to irytowało. Chciała z kimś porozmawiać. Czuła, że musi komuś się zwierzyć, ale nie miała tu zbyt wielu przyjaciół. Zawsze była odludkiem. Może, dlatego, że jej wygląd bardzo różnił się od wysokiego i ciemnowłosego ludu Green Land. Nie była pewna, lecz wcale jej to nie przeszkadzało, gdyż jej najbliższa przyjaciółka- Ewa akceptowała ją taką, jaka jest. Skręciła w wąską uliczkę i ruszyła w stronę domu przyjaciółki. Znajdował się niedaleko centrum, w bogatej dzielnicy. Minęła wiele marmurowych budowli i przystanęła dopiero, kiedy dotarła do tej właściwej. Zakradła się od tyłu do ogrodu i wspięła na wysokie drzewo sąsiadujące z balkonem prowadzącym do pokoju Ewy. Właśnie miała zapukać w szklane drzwi, kiedy ujrzała niecodzienny widok. Jej przyjaciółka siedziała na ogromnym łóżku z baldachimem, a obok niej Sebastian- chłopak, w którym kochała się od trzech lat. Nachylał się nad nią i właśnie miał ją pocałować. Angela odwróciła wzrok. Uśmiechając się do siebie zeszła na dół. Cieszyła się, że chociaż ona ma dobry wieczór, ale co miała teraz zrobić? Po namyśle stwierdziła, że pójdzie nad swoje ulubione jeziorko. W nocy jest tam dość niebezpiecznie, lecz dziewczynę nie bardzo to obchodziło. Odczuwała wręcz satysfakcje z tego, że może

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych