Wróć do katalogu

Kartka z pamiętnika pewnej mężatki.

Prawdziwa i zapisana historia z codziennego życia dzisiejszej młodej mężatki.

kukucz, opublikowano , 8 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Chciałabym podzielić się z Wami moją historią równie śmieszną jak żałosną, kiedy to przez własną głupotę omal nie rozbiłam swojego własnego szczęśliwego małżeństwa.

Adama poznałam parę lat temu podczas wakacji u Cioci w Niemczech. Był starszy ode mnie o siedem lat i od pierwszego wejrzenia zafascynował mnie swoją postawą mężczyzny spokojnego, ułożonego jakże zaradnego i pełnym poczucia humoru. Dla młodej dwudziestoletniej biednej dziewczyny z Polski taki ktoś był wyśnionym księciem, ale popłakiwałam tylko we snach i jako dobrze wychowana, skromna dziewczyna nigdy nie zrobiłam niczego w kierunku ukazania moich uczuć. Najwidoczniej los połączył nas już dużo wcześniej bo Adam nie mógł obronić się od strzały amora i przed końcem wakacji byliśmy zakochani jak Romeo i Julia. Mimo ogromnego uczucia nie zgodziłam się na współżycie za co potem bardzo mnie cenił i był dumny, że zapoznał tak porządną dziewczynę . Ja i moje trzy siostry byłyśmy wychowywane przez bogobojną matkę i babcię, które wpajały nam, że skromność, czystość i dobroć pomogą nam w szczęśliwym życiu i tak też się stało w historii mojego małżeństwa kiedy to z bólem całej duszy opuszczałam Adama wracając do ojczyzny gdzie czekała na mnie rodzina, nauka na wymarzonych studiach i praca. Mój ukochany próbował mnie przekonywać, abym została w lepszym kraju, ale ja również zostałam wychowana na patriotkę i Polski nie opuściłam. Miłość jednak jest najsilniejszym i przeniosła serce Adama z powrotem na ojczyznę gdzie powrócił z „wielkiej emigracji”. Było mu łatwo bo miał rodzinę na Śląsku a wyemigrował z matką gdy miał sześć lat.

Ślub braliśmy w pięknym starym kościele w Gdańsku, było ponad setka gości, w podróż poślubną wyjechaliśmy do Grecji, Adam kupił małe mieszkanie ale planowaliśmy budowę własnego domu, ja pracowałam jako urzędnik, pozostał mi rok do magisterki, a mój mąż postanowił otworzyć firmę poligraficzną. Znał się na tym bo miał za sobą lata praktyki, a przez znajomości w Niemczech mógł założyć spółkę międzynarodową, co jednak wiązało się z częstymi wyjazdami do Niemiec, ale mieliśmy do siebie całkowite zaufanie i było nam naprawdę jak w bajce do czego przyczynił się nasz nowonarodzony synek. Widziałam jak daję szczęście Adamowi jaki jest dumny ze swojej pięknej, pracowitej i przede wszystkim(jak to zawsze podkreślał) porządnej żony. To prawda: nie paliłam, nie piłam, nie chodziłam nawet na spotkania z koleżankami bo wydawało to mi się wtedy niesprawiedliwe, że ja pójdę się bawić, podczas gdy mój maż ciężko pracuje, ale niestety diabeł czycha na słabe dusze i dałam się podkusić modzie i nowoczesności i któregoś dnia, gdy Adam był w delegacji przyjęłam zaproszenie na wieczór panieński mojej najmłodszej siostry. Oczywiście jakim był klub nocny z grupą tańczących i rozbierających się młodych mężczyzn. Musiałam coś przeczuwać bo po raz pierwszy zataiłam coś przed mężem obawiając się jego reakcji, był zawsze przeciwny życiu rozrywkowym kobiet, więc podczas wieczornej rozmowy telefonicznej ukryłam przed nim ten fakt i złamałam tym swoje święte zasady, za co oczywiście los mnie potem soczyście wynagrodził. Teraz wiem, że gdybym opowiedziała mu całą prawdę sprawa nie nabrałaby takich dramatycznych obrotów. Musiałam być chyba mocno zgłodniała wrażeń i rozrywki, bo po początkowemu oburzeniu na widok męskiego striptizu, przeszłam w stan zaciekawienia, a po wypiciu paru drinków w stan euforii. Nie wiem jakim cudem pozwoliłam wyciągnąć się na parkiet jednemu z odzianych tylko w obcisłe slipy mężczyz/nie i odbyć tam z nim wyuzdane tańce erotyczne i pozwalając mu na kierowanie moich dłoni nawet pod swoje majtki. Cała widownia szalała moje siostry zwijały się ze śmiechu a ja byłam gwiazdą wieczoru. Nikt wtedy nie zwracał uwagi na to, że jakieś dwie dziewczyny robią mi zdjęcia. Nie muszę chyba

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych