Kierowca Bombowca cz.1
Xiądz za sterami... długa była noc!(myślę, że zabrechtasz Potencjalny Czytelniku)
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
KIEROWCA BOBMBOWCA
Wskazówka licznika miała właśnie wskazać sto kilometrów na godzinę, gdy skończyło mu się piwo. Kręcąc namiętnie wajchą otworzył okno, rzucił opróżnioną puszką przez otwartą do połowy szybę i nie spuszczając wzroku z jezdni sięgnął po następną, jednocześnie wrzucając wyższy bieg i dodając gazu. Kusił los z czystego, niczym niezmąconego powołania, żaden gadający wąż nie musiał mu uświadamiać, że zakazane owoce są najsłodsze.
-Maestro, muzyka! – krzyknął donośnie podziwiając odblaskowe słupki które lokalna młodzież poprzewracała w szale świątecznego uniesienia. Niestety stary Ford Fiesta powstał zanim wielkogłowi absolwenci politechniki tytułujący siebie inżynierami wpadli na pomysł by swoim cudownym dzieciom montować przy kokpicie podstawki na napoje, więc puścił trzymaną jedną ręką kierownicę i uruchomił odtwarzacz CD, zawczasu upewniając się że nie zaskoczy go jakiś pikantny zakręt. Ciężkie gitarowe akordy zaatakowały jego uszy dokładnie w tym samym momencie, w którym uzbrojone w lizak ramię uderzyło w oczy bezlitośnie sprowadzając go na pobocze. Przez ułamek sekundy myślał o ucieczce, jednak jako wierny fan TVN TURBO wiedział że w tej grze zawsze wygrywa Policja. Zatrzymał się więc zrezygnowany i błyskawicznym ruchem zrzucił kurtkę wiszącą na fotelu pasażera przykrywając ostatnią puszkę z nadwerężonego czteroropaka, zaś napoczętego Żubra wcisnął pomiędzy podeszwy butów starając się schować go maksymalnie w głąb kubełkowego siedzenia i jął modlić się bezgłośnie o cud.
-Dobry wieczór. Młodszy aspirant Halski. Poproszę dowód rejestracyjny, prawo jazdy oczywiście też. – wyrecytował mundurowy tonem czeskiego Terminatora lekko pochylając się, by przez otwarte okno przejąć dokumenty z rąk Franka zlanego grzesznym potem tak obficie, że sam Bóg widząc go uśmiechnął się od ucha do ucha na wspomnienie swego pierwszego udokumentowanego potopu.
-Proszę bardzo – wydukał kierowca z trudem opanowując roztrzęsione dłonie naznaczone piętnem strachu
-Pan wie dlaczego został zatrzymany? – zapytał służbista zaglądając do wnętrza białego gruchota. – O przepraszam najmocniej, miałem na myśli czy Ksiądz wie dlaczego go niepokoimy? W tym momencie kierowcy zaświeciła znana z kreskówek i komiksów żarówka zalewając milionwatowym blaskiem jego mózg, a ściślej zwoje odpowiedzialne za poczucie własnej wartości. Przypomniał sobie kim jest.
- Podejrzewam, że chyba zbyt mocno docisnąłem gaz. Widzi pan oficer taka wyjątkowa noc, cały dzień na parafii musiałem spędzić porządkując wszystko, do wieczora zeszło a rodzinę bym chciał jeszcze dziś zobaczyć, wbrew pozorom ksiądz też człowiek – odpowiedział zdecydowanie spokojniejszy Franek poprawiając koloratkę.
- I żeby ksiądz wiedział, ze policjant też człowiek. Tylko czasem służba nie drużba. – Dodał tonem wagarowicza rozmawiającego z ojcem po wywiadówce.-Proszę dokumenty z powrotem, tylko żeby nie było: to jest upomnienie! Proszę nieco zwolnić, zwłaszcza, że tu teren zabudowany. Szerokiej drogi i szczęśliwego nowego roku! – krzyknął wesoło roztaczając w chłodnym powietrzu subtelną woń wódki. Franek nie wierząc we własne szczęście zamknął szybę, spojrzał na zegarek i przekręcił kluczyk. Z uśmiechem żebraka chwytającego brudną dłonią banknot z podobizną Władka Jagiełły zerknął w lusterko wsteczne i upewniając się, że policjant jest już w radiowozie sięgnął po rozpieczętowanego Żubra ulokowanego między stopami upijając głęboki łyk. Zaś pogłośnił muzykę i ruszył dalej ku wyższym uniesieniom, śmiejąc się w głos z kretynizmu policjantów kompletnie negując swój własny debilizm.
- Słyszałeś Waldek? Nazwał mnie oficerem! – Rzekł uradowany „drogowskaz” wsiadając do kurwimobilu – Te klechy nie są takie złe. I nawet pasy zapiął jak tylko odszedłem – dodał uskrzydlony werbalnym awansem krawężnik.
- To idź se konia w lesie zwal – odparł złośliwie współsłużbista. Chcesz chusteczkę czy wytrzesz w spodnie? -Japa kapciu, będę chciał to zrobię to po swojemu. Twoją ręką kocie jebany! Bułahahahahahaha, polej! – rozkazał jak na starszego stażem przystało.
- No poleję, poleję, ale ja to bym sprawdził papiery jego w bazie. – wydukał lejąc okowitę w plastikowe naczynka. –Na wszelki wypadek – uściślił widząc gniewny wzrok przełożonego.
-Ya-To-Bim siedzi teraz w chińskiej faktorii szyjąc kolejny mundur który z taką dumą nosisz na sobie i prawisz morały. Pij nie pierdol!
„I’m on a highway to hell…” Nieszczęsny wokalista AC/DC krzyczał że jest w drodze do piekła(i to nie byle jakiej bo na autostradzie) dokładnie w tym samym momencie w którym Franek podskakując po kraterach żywcem wyjętych z asteroidy która grała pierwsze skrzypce w filmie „Armagedon” mijał pokryty nowoczesną zielenią…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Bulczers
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…