Koniec waśni
wybaczenie i zadośćuczynienie
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Koniec waśni
W wielkiej puszczy, tam gdzie drzewa stykały się niemalże z niebem na wielkim bananowcu żyła sobie małpka Gratka. Nie miała matki ani ojca. Zginęli kiedyś, gdy była jeszcze mała w wielkim pożarze. Pożar strawił wiele drzew i zwierzęta przeniosły się do drugiej części puszczy. Gratka również ruszyła na poszukiwanie swojego miejsca. Długo błąkała się sama aż znalazła bananowca, na którym zbudowała swoje legowisko. Z biegiem czasu pojawiły się tu i inne małpy. Nie zaprzyjaźniła się z nimi. Nie chciały przyjąć jej do swojego stada, a Gratka nie narzucała się. Chciały ją wygonić z jej ulubionego drzewa, ale póki co nie udawało się im to. Miała ona wielką wolę życia i niespożyte siły. Czasami była głodna, czasami było jej smutno, ale pocieszała siebie, że na pewno jej sierocy los w końcu odmieni się i będzie szczęśliwa. Brakowało jej towarzystwa, ale pogodziła się z tym, że inne małpki jej nie chcą. Przestała zabiegać o ich względy wówczas, gdy zrozumiała, że i bez nich dobrze sobie radzi. Starała się innym małpom schodzić z drogi i ignorować je. Jej swawole na drzewie, pogoda ducha jeszcze bardziej drażniły inne małpki. Chciały widzieć ją zrozpaczoną, błagającą o przyjęcie do ich stada, ale Gratka nie dawała im tej satysfakcji. Jadła banany, kołysała się na lianach i nie przejmowała się ich drwinami. Za jej plecami mówiły, że jest zarozumiała, zbyt pewna siebie, że zadziera nosa, że jest brzydka. Pomówieniem i obmowom nie było końca. Nienawidziły jej i zazdrościły. Zamierzały wygonić Gratkę z tego terenu. Dawno już zapomniały, że Gratka była tutaj pierwsza. Najgorsza z małp była Giga. Zwoływała inne małpki i wrogo nastawiała do Gratki. Pewnego dnia zebrała wszystkie małpki na polanie i przedstawiła im plan zasadzki na Gratkę. - Wiecie, że Gratka siedzi zawsze na bananowcu i rzadko schodzi na ziemię. ale schodzi. Przypilnujemy ją kiedy zejdzie i pobiegnie do strumyka. Wówczas część wdrapie się na bananowiec, a część z nas zostanie na Ziemi. Kiedy będzie wracać zaatakujemy ją z dwóch stron. Co wy na to? – zapytała Giga. - Plan jest dobry – pochwaliła Lina. - Super plan – pochwaliła Gigę Fila. - Co my mamy do niej? Ona nas nie zaczepia– oznajmiła Fina. - Nie zaczepia, ale zachowuje się jak królowa puszczy. Zwykła małpa i w dodatku kulawa – potwierdziła Giga - Zachowuje się normalnie - broniła Fina Gratki. - Nosi się wysoko. Zawsze zajmuje to samo drzewo bananowe i mnie z niego przegania. Nie jest przecież jego władczynią. I raz mnie ugryzła w ucho. Tak mnie bolało, że wyłam z bólu. Nie daruję jej tego – dodała Fila - A ty ile razy z niej się wyśmiewałaś i w końcu to ty wtedy weszłaś podstępnie na jej terytorium – dodała Fina. - No to co. Jesteś siostrą miłosierdzia, czy co? Mnie może można. Nie chce z nami skumplować się bo uważa, że jest lepsza od nas. Ja tam z nią też nie chcę. Jest zła i zarozumiała i w dodatku kulawa– powiedziała Fila. - Tak, trzeba dać jej nauczkę. W końcu jest nas więcej, a ona jest sama. Tym razem nie pożałujemy jej i przegonimy na zawsze – powiedziała Giga. - Masz rację Giga. Trzeba jej w końcu utrzeć nosa. Głupia małpa z czerwoną twarzą. Jej pycha mnie bardzo drażni - powiedziała Lina. - Ha! Ha! I wreszcie dostanie baty – cieszyła się Hola. - Jesteście okrutne –krzyczała Fina. - Spadaj! Idiotka! – krzyknęła Giga. - Idziemy? – zapytała Fila. - Oczywiście. Na przód – krzyknęła Giga. - Ja nie idę. Nie będę jej dokuczać. Nie uważam, że to dobry pomysł. Ona nic złego nie robi i nie zaczepia nikogo, tylko broni się, gdy jej dokuczacie – odpowiedziała Fina - Nie chcesz to nie. Nikt ciebie nie zmusza. Tylko spróbuj ostrzec Gratkę, to mocno tego pożałujesz - powiedziała Giga - Może Fina ją lubi i zaprzyjaźni się – powiedziała Wila i roześmiała się. - Do ataku! Naprzód! – krzyknęła Giga. I poszły. Zaczaiły się na Gratkę na jej ulubionym drzewie bananowym, a cześć schowała się za drzewem. Kiedy Gratka wróciła i chciała wejść na drzewo osaczyły ją z dwóch stron i dotkliwie pobiły. Nie miały litości dla niej. - Jeśli jeszcze raz wrócisz na nasz teren, to już nie będziemy takie dobre i skopiemy cię jeszcze bardziej, i to tak, że będziesz miała dwie kulawe nogi– powiedziała Giga ze złością. - A teraz wynoś się i więcej nie wracaj, ty kuternogo – krzyknęła Mila. - Precz ty niedojdo. Nie ma tutaj dla ciebie miejsca – syczała Hola. - Teraz ja zajmę to drzewo – śmiała się szyderczo Giga. Małpy skakały z radości, Były dumne z siebie. Nareszcie pobiły Gratkę. Śmiechu i drwin było bardzo dużo. Tym czasem Gratka leżała o podał bananowca nieprzytomna. Był już wieczór kiedy ocknęła się. Z trudem podniosła się z ziemi. Nie dała rady stać. Usiadła. Miała mocno zbitą stopę. Płakała. Wiedziała, że musi czym prędzej odejść, bo jeśli wrócą znowu dojedzie do bójki, a ona nie miała siły, aby siebie obronić. Owinęła stopę gałązkami i starała się wstać. Poczuła ostry ból w prawym boku. Oparła się o pień drzewa. Westchnęła. Z oczu popłynęły łzy. Mocno poturbowana, z wielkim bólem zaczęła iść. Nie oglądała się za siebie tylko szła i szła. Tułała się przez dni kilka po puszczy. Wszędzie ją przeganiano. Nikt nie chciał jej pomóc. Była głodna i zmęczona. W końcu znalazła opuszczone drzewo, na którym wydawało się jej, że nikt nie mieszka. Chciała wejść na nie, ale nie dała rady. Usiadła pod nim i zmęczona zasnęła. Śniło się jej, że obok niej ktoś siedzi i przygląda się jej. Uśmiechał się i coś mruczał. Nie długo spała. Głód nie dał jej spać. Obudziła się. Otworzyła oczy i zobaczyła małpę. - Ojej - przestraszyła się Gratka. Już odchodzę. - Spokojnie! Nie bój się. Jestem przyjaźnie do ciebie nastawiony. Nic złego ci nie zrobię. Obserwowałem cię jak chciałaś wejść na drzewo i nie dałaś rady. Pomyślałem wtedy, że ci pomogę, a kiedy zasnęłaś czuwałem nad twoim snem. Niedługo spałaś. - Dziękuję ci za ochronę, ale na mnie już czas. - Dlaczego odchodzisz? - Idę dalej. To twoje terytorium. - Może być i twoim. Poza tym masz rany, które jeszcze nie zabliźniły się. Noga też w nie najlepszym stanie. Jest spuchnięta. - Rany się zabliźnią, a noga wydobrzeje. - Kto ci je zrobił? - Złe małpy. Zazdrośnice. - Poczekaj aż wydobrzejesz. Wtedy jak zechcesz, to odejdziesz. Weź banany, podjedz sobie, bo chyba od kilku dni nic nie jadłaś. - Dziękuję. Ciągle biegłam, gdyż bałam się, że mnie dopadną i zabiją. Nie miałam sił, aby szukać jedzenia. - To zrozumiałe. Nie lubiły ciebie? - Nie. Nie wiem dlaczego. - To nie istotne. Zostań. Wejdź mi na plecy. Jestem silniejszy od ciebie i zaniosę ciebie do mojego legowiska. Tam odpoczniesz i wydobrzejesz. One tam nie wejdą, wiec będziesz tam bezpieczna. Nie musisz się śpieszyć. Musisz najpierw wyzdrowieć, albowiem w tym stanie daleko nie zajdziesz. Będę przynosił ci banany. I co? - Dlaczego jesteś dla mnie taki dobry? - Może z natury jestem dobry. Może. - Dziękuję. Masz racje nie mam sił, aby dalej iść. Zostanę. Gratka z dnia na dzień czuła się coraz lepiej. Nie chciała odchodzić. Linek spodobał się jej. Był czuły, opiekuńczy. Dawno nie zaznała takich uczuć. Uważała jednak, że nie może nadużywać gościnności Linka i narażać go na niebezpieczeństwo. Tamte małpki mogły ją wytropić i zabić i ją, i Linka. Nie chciała tego. Z bólem serca postanowiła odejść. - Linku czuję się już lepiej. Nogi nie są już spuchnięte. Odzyskałam siły. Dziękuję ci za wszystko z całego serca. Jesteś dobry. Na mnie już czas. - Gdzie pójdziesz? I po co? - Dalej. Puszcza jest wielka. Znajdę swoje miejsce, swoje drzewo. - Na pewno chcesz odejść? - Tak trzeba Linku. Żegnaj– powiedziała i odeszła. Link posmutniał. Liczył na to, że Gratka z nim zostanie. Nie potrafił jej okazać uczuć, ani nie widział czy ma prawo prosić o to, aby została. Nie był zbyt wylewny. Długie lata spędzone samotnie spowodowały, że stał się nieco oschły. - Może trzeba było poprosić ładniej, czulej, aby została. Jestem do niczego. Teraz będę wzdychał i tęsknił za nią – pomyślał Link. Gratka z kolei nie za szybko oddalała się od legowiska Linka. Z trudem z nim pożegnała się, ale wydawało się jej, że tak powinno być. Szła wolnym krokiem i często oglądała się za siebie, jakby liczyła na coś. Pewnie miała nadzieję, że Link ją dogoni i zatrzyma. - Może chciałam zostać. Może liczyłam na coś więcej, ale nie starczyło mi odwagi, aby to okazać. Ciągle byłam sama, odrzucana, a Link przygarnął mnie i pomógł. Może zawrócę i powiem mu, co czuję do niego. Nie, nie mogę. Ośmieszę się tylko. On pewnie cieszy się, że odeszłam. Trudno. Tak już czasami jest, że kochamy kogoś, a ten ktoś nie odwzajemnia naszych uczuć. Może moje życie to samotność. Muszę iść dalej choć tak ciężko. - Gratko! Gratko! Zatrzymaj się!…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil mesue
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…