Korczew
Pałac, legendy i bolesna współczesność
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Korczew
Początek maja nad Bugiem powitał mnie łąkami w kolorze jajecznicy ze szczypiorkiem, harmidrem ptasich śpiewów i świeżą zielenią młodych listków wierzb, brzóz i olch gęsto porastających szeroką dolinę rzeki. Ciepły wschodni wiatr i błękitne niebo, po którym leniwie wędrowały pierzaste obłoki wypełniało serce błogością i koiło nerwy skołatane bezowocnymi poszukiwaniami tajemniczej dziewczyny. Droga do pałacu od strony Skrzeszewa jest równie malownicza co wyboista. Mijam senne wioski, chaty kryte strzechą, stare drewniane krzyże na rozstajach. Czas zatrzymał się tutaj dawno temu. Po lewej stronie szeroka wstęga Bugu z wyspami, starorzeczami i łąkami rozległymi jak ocean. Bajkowa kraina, brakuje tylko rycerza w zbroi zmierzającego na turniej do zamku. Wjazd do Korczewa brutalnie wciska mnie w minioną szczęśliwie epokę realnego socjalizmu. Świat podparty kołkiem to pierwsze skojarzenie jaki nasuwa się po wjeździe do tego wsio - miasteczka. Szukam pałacu kierując się mapą. Droga skręca w lewo ukazując wspomnienie po murowanym ogrodzeniu zabytkowego parku. W bramie miejscowi piwosze zmagają się z grawitacją. Jeden najwyraźniej uznał wyższość fizyki nad wolą ludzką i śpi wyczerpany pod wiekowa lipą. Jest wczesne popołudnie. Kilkadziesiąt metrów dalej następna brama prowadząca na pałacowy dziedziniec. Przy wjeździe tabliczka informująca, że turyści są mile widziani. Za bramą otwiera się szeroka perspektywa na murowany pałac w stylu klasycystycznym. Budynek jest piętrowy długości około 40 metrów, podbudowany od południa frontem. Środek pałacu wsparty jest na dwóch kolumnach i zwieńczony trójkątną fasadą z herbem Rawicz, który przedstawia młodą dziewczynę siedzącą z podniesionymi ramionami na grzbiecie niedźwiedzia. Historia herbu jest dość romantyczna. Pewien władca miał córkę, która odmówiła małżeństwa z wybrańcem ojca. Król skazał ją na śmierć w pieczarze dzikich zwierząt. Kiedy jednak ją tam wrzucono, żadne zwierzę jej nie tknęło, a wielki niedźwiedź podszedł do niej i położył się u jej stóp. Gdy wsiadła na grzbiet zwierza niedźwiedź wywiózł ją całą i zdrową z pieczary. W pobliżu pałacu kręci się kilka osób, niektórzy pracują. A jest przy czym. Majątek do niedawna pozostawał w zarządzie gminy, która doprowadziła budynki do kompletnej ruiny. Ostatni właściciele Korczewa, hrabiowie Ostrowscy, odzyskali pałac kilka lat temu. Jeszcze rok, dwa, i wszystko złożyłoby się jak domek z kart. Otoczenie pałacu to duży stary park w stylu angielskim. Trzydziestohektarowy starodrzew liściasty kryje jeszcze jedną budowlę. "Syberia "była dawniej pawilonem dla gości. Obecnie mieszkają tam tylko nietoperze. Szczęśliwie budynek udało sie przykryć prowizorycznym dachem, więc może kiedyś będzie znów służył ludziom. Legenda głosi, że pod budowlą jest wejście do lochów, które łączą Korczew z Drohiczynem. Niektórzy utrzymują, że te właśnie podziemia kryją w sobie przynajmniej część bogactw zgromadzonych przez kilka stuleci w zrujnowanym pałacu. Wejścia do lochów strzegą chyba jakieś potężne moce bowiem nikomu, jak dotąd. nie udało się dobrać do zagrzebanych w ziemi skarbów. Park robi wrażenie. Jest duży i stary. Największą jego część stanowi rezerwat Dębniak, wydzielony z założenia ogrodowego w 1978 roku. Tu przyroda rządzi się swoimi prawami. Konary dębów niemal splatają się ze sobą przywołując skojarzenia "Mickiewiczowskiej Puszczy". Bardziej to bowiem puszcza niż park nad czym boleją obecni właściciele majątku. Ja cieszę się jednak, że tyle starych drzew udało się uratować. Większość zabytkowych parków w Polsce została bowiem w pień wycięta albo tak przerzedzona, że już tylko z nazwy pozostają parkami. Kolejną atrakcją turystyczną Korczewa jest spory, pionowo sterczący z ziemi kamień wysokości około dwóch metrów. Według legendy dotknięcie kamienia zapewnia szczęście i dostatek na długie lata. Kolejna korczewska legenda wiąże się z jednym z parkowych stawów. Dawno temu gdy ludzie byli bardziej pobożni miejscowe diabły popadły w wielka niełaskę u samego Lucypera. Władca ciemności sztorcował polskie diabły za lenistwo i zaniedbania w dostarczaniu do piekielnych czeluści słowiańskich duszyczek. Biesy zebrały sie na Łysej Górze i po burzliwych obradach za radą samego Boruty uradziły by zbudować kościół. Po zachodzie słońca zabrało sie na terenie ówczesnego korczewskiego parku mnóstwo biesów. Przybyły czorty z najodleglejszych zakątków Rzeczpospolitej by wspólnym wysiłkiem postawić kościół na tyle okazały by wieże budynku widać było z…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil kon-tiki
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…