Wróć do katalogu

Korporacyjne prawa człowieka

głoś w tak naprawdę nie istniejącej w naszym kraju debacie o korporacyjnej potędze

człowiek do obróbki, opublikowano , 8 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Kontakt mamy z nimi niemal codziennie, jednak nie chodzi tu o przyjaciół, chociaż one bardzo by chciały, byśmy za przyjaciół je uważali. Dlatego tak usilnie zabiegają o to, by przekonać nas, iż są nam potrzebne, byśmy dzięki nim odkryć mogli jak wartościowe mamy osobowości, co dzięki nim potrafimy i jaki ogrom wspaniałych rzeczy jesteśmy w stanie razem zrobić. One w nas wierzą i wiedzą co jest nam w życiu potrzebne, abyśmy czerpali z niego możliwie jak najpełniejszymi garściami. Przecież każdemu prawdziwemu przyjacielowi zależy na szczęściu swoich kompanów. Mają tylko jedną wadę, są egocentrykami. Rzadko szanują zdanie innych, dewaluują ich życiowe wartości i prawa, nieustannie starają się naginać do swojego hedonistycznego stylu życia. Czy przyjaciele mogą nie respektować wzajemnie swoich wolności i nie akceptować odmiennych rezultatów ich realizacji? Według nich to jednak nie wielka cena za to, iż zapewniają swoje, w ich optyce elitarne, towarzystwo, które spełnia rolę nośnika prestiżu i wygodnego życia. Jak można odrzucać taką przyjaźń, dla nich jest to nie zrozumiałe, jednak co raz większa liczba ludzi jest w stanie to sobie nie tylko wyobrazić, ale też przełożyć na realne działanie. Trudno stworzyć z kimś bliskie relacje kiedy ten całą swoją sferę zachowań podporządkowuje powodzeniu własnego interesu i co postrzega jako jedynie słuszny paradygmat. Trudności jeszcze wzrastają, gdy ta druga strona nie jest człowiekiem, a konglomeratem spółek akcyjnych zawłaszczających sobie prawa pierwotnie spisane przez człowieka dla człowieka, a także zbiorem marek towarów i usług należących do tych spółek, którym w procesie brandingu zainstalowano tożsamość, przez co całość zwodniczo nabiera charakteru jednostki ludzkiej. Narzucone relacje z korporacjami międzynarodowymi, bo o nich mowa powyżej, jako wykonawcami globalnego porządku, okazują się być bardzo kosztowne, nawet do tego stopnia, jak twierdzi Jeremy Rifkin, że musimy w dzisiejszej kulturze hiperkapitalizmu płacić im w każdej i za każdą sekundę naszego życia. Pieniądze, zarówno te które ludzie muszą wydawać w akcie poddania antykonkurencyjnemu dyktatowi w nie jednej branży, jak i te których nigdy nie zobaczą z powodu łamania ich pracowniczych praw w zakresie płacy, zabezpieczeń socjalnych i odszkodowań, nie stanowią jednak najdotkliwszych kosztów, jakie ponoszą ludzie, gdy w ich życie siłą wkracza korporacja, bądź też sami, nie świadomi ryzyka, podejmują z nią współpracę, z góry skazując się na przyjęcie roli narzędzia w procesie maksymalizacji korporacyjnego zysku. Odpływ pieniędzy jest tylko efektem końcowym złożonych mechanizmów polityczno- gospodarczych, które przeniesione na płaszczyznę egzystencji zwykłych ludzi okazują się być zdarzeniami dramatycznymi w swej wymowie. Wystarczy wspomnieć tu historię nigeryjskiego pisarza Kena Saro-Wiwa, którego wcale nie na wyrost i bez zbędnego patosu określić można jako „człowieka-symbol” rywalizacji między korporacyjnym bytem a bytem ludzkim. Będąc jednym z liderów ruchu występującego przeciw dewastacji środowiska naturalnego delty Nigru przez koncerny naftowe prowadzące w tym rejonie odwierty, poniósł w 1995r. śmierć z rąk junty gen. Abachy (ówczesnego dyktatora Nigerii), która współpracowała głównie z Chevronem i Royal-Dutch Shell, bardzo licząc na cześć pieniędzy, które tym korporacjom uda się zarobić w świecie sprzedając jej nigeryjską ropę. Ken Saro Wiwa nie był jedyną ofiarą tego porozumienia. Władza nigeryjska okazała się lojalnym współpracownikiem, który odpowiednio zmotywowany wielomilionowymi dochodami dla przedstawicieli państwowego establishmentu, bez skrupułów wyprowadzał z garnizonów swoje oddziały wojskowe naprzeciw protestującym mieszkańcom delty, których warunki bytowe pogarszały się z każdym metrem kolejnego odwiertu. Larry Bowoto był jedną z wielu osób, które w maju 1988r. rozpoczęły okupację platformy wydobywczej należącej od amerykańskiego przedsiębiorstwa Chevron. W obliczu niebezpieczeństw…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych