"Koszmar na Kruczym zamku"
Inspiracją do napisania tego opowiadania jest prawdziwa historia. Utwór nie jest oparty na faktach, tylko inspirację stanowią prawdziwe wydarzenia.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Koszmar na Kruczym zamku.
{i}Osobie, którą kocham, Której imię pragnę na zawsze wymazać z mej pamięci.{/i}
Sny. Któż ich nie miewa. Jedni śnią każdej nocy, inni sporadycznie, jeszcze inni prawie wcale. W snach wędrujemy daleko w sferę marzeń, poza granice realności, do krain piękna i szczęśliwości, gdzie spełniają się najskrytsze pragnienia. Czasami miewamy koszmary, po których budzimy się zlani zimnym potem, lecz niedługo o nich zapominamy, pamiętamy tylko te, które pragniemy pamiętać. Mnie me sny doprowadziły na skraj szaleństwa. Po wysłuchaniu mej historii uznasz zapewne, iż postradałem zmysły i jakkolwiek by na to nie spojrzeć, wszystko wskazuje na to, że masz rację, albowiem to właśnie sny doprowadziły mnie na skraj otchłani, do której udam się, gdy tylko skończę opowiadać Ci mą historię. Zrobię krok naprzód, a wtedy pętla na mej szyi zaciśnie się i uwolni mnie od tego koszmaru.
W kilka tygodni po śmierci mojej ukochanej Małgorzaty otrzymałem list od mego dziadka, w którym zaprasza mnie na swój zamek. Pisał iż wie, jaki ból sprawia strata tak ważnej dla mnie osoby. Wiem z opowieści jak bardzo przeżywał śmierć swej żony, gdy ta zmarła na gruźlicę przed trzydziestu laty. Od tego czasu rzekomo bardzo się zmienił, prawie wcale nie wychodził z domu, stronił od ludzi, aż wreszcie wykupił od jakiegoś zubożałego szlachcica popadające w ruinę, stare zamczysko na Kruczej Górze. Remont zamku trwał ponad trzy lata i kosztował mnóstwo pieniędzy, ale był jedyną rzeczą, jaka wyznaczała sens życia dla mego dziadka. Był wielce zamożnym człowiekiem, toteż mógł sobie pozwolić na opłacenie lokaja i kucharki, lecz niestety ta biedna kobieta postradała zmysły i pewnej nocy z krzykiem przerażenia na ustach, w popłochu uciekła z zamku. Lokaj Igor mieszka tam po dziś dzień, i znakomicie sobie radzi z wszystkimi obowiązkami, również z gotowaniem, albowiem nikt inny nie chciał przejąć posady obłąkanej kucharki. Ludzie żyjący we wsi leżącej u podnóża Kruczej Góry twierdzą, iż zamek jest nawiedzony, zawsze gdy patrzą w jego stronę, ze strachem w oczach czynią znak krzyża, lecz są to zwykłe, ludowe zabobony i przesądy. Dziadek w swym liście pisał, że pobyt na Kruczym Zamku, jak sam go nazywał, złagodził ból jego serca po stracie ukochanej, dlatego też bez wahania przyjąłem zaproszenie, mając nadzieję że i mnie ocali od niechybnej śmierci, albowiem byłem już zdecydowany odebrać sobie życie nie widząc sensu mej dalszej egzystencji, gdy przy mym boku już nie będzie ukochanej mej Małgorzaty.
Droga na Kruczy Zamek zajęła mi kilka dni. Dziś ostatni dzień podróży, wieczorem powinienem zajechać na zamek, lecz bałem się, czy aby nie pomyliłem drogi, ponieważ gdy wyjechałem z gęstego lasu, który prowadził mnie przez ostatnie dwa dni, mym oczom ukazała się rozległa równina a gdzieś w oddali majaczył kształt osamotnionego, spowitego we mgle wzgórza. Krajobraz odpowiadał opisowi Kruczej Góry, lecz nigdzie nie mogłem dostrzec zamku, a przecież dziadek mój pisał, że jest to sporych rozmiarów budowla. W miarę jak mój powóz posuwał się naprzód, wątpliwości w mym sercu rosły, dopiero popołudniu u podnóża wzniesienia ujrzałem kilka tonących we mgle małych domków oraz górującą nad nimi wieżę kościelną wraz z dzwonnicą. Lecz nadal nie dostrzegałem zamku! Wczesnym wieczorem dotarłem do wsi, która na pierwszy rzut oka wydawała się być wsią opuszczoną, wszyscy jej mieszkańcy przebywali w swych domach, nikogo nie ujrzałem na zewnątrz, nikt też nie odpowiedział na me pukanie do drzwi, więc zmuszony byłem opuścić to tajemnicze miejsce. Jechałem drogą w górę wzniesienia aż w pewnym momencie to, co ujrzałem zaparło mi dech w piersiach. Jakby w jednej sekundzie opadła kurtyna mgły i moim oczom ukazał się majestatyczny i posępny Kruczy Zamek.
Mój powóz zajechał na brukowany dziedziniec, gdzie już oczekiwał mnie mój dziadek wraz z Igorem. Weszliśmy do środka, zamek był wprost przepiękny. Wysokie, łukowate sklepienie mogło przyprawiać o zawrót głowy. Na ścianach wisiały oprawione w złote ramy, oświetlone blaskiem świec obrazy. Niektóre z nich przedstawiały oblicza dawnych panów tego zamczyska i ich damy serca, na innych widniały sceny polowań, w jakich przed laty owi panowie brali udział, jeszcze inne przedstawiały piękne krajobrazy, z których niektóre ukazywały okolice Kruczej Góry. Pomiędzy płótnami na ścianach wisiała spora kolekcja najróżniejszej broni, miecze, tak zwykłe jak i pięknie zdobione, włócznie, topory i śmiercionośne kusze. Przy drzwiach niczym rycerze strzegący wejścia stały dwie trzymające w rękach halabardy zbroje.
Zjedliśmy wraz z dziadkiem przygotowaną przez Igora wieczerzę, poczym udaliśmy się do swych pokoi na spoczynek, gdyż pora była już bardzo późna. Sypialnia, którą otrzymałem do dyspozycji prezentowała się imponująco, bardzo przestronne pomieszczenie z iście królewskim łożem, spory regał z wieloma ciekawymi i bardzo starymi woluminami i przepiękny obraz wiszący nad łożem. Z okna roztaczał się wprost bajeczny widok na położoną u stóp Kruczej Góry wieś i rozciągający się za nią las. Co ciekawe opadła mgła, która jeszcze przed godziną otulała całe wzgórze. Ułożyłem się wygodnie, zgasiłem świece i po chwili zapadłem w sen. Sen bardzo niespokojny, budzący jakże bolesne dla mnie wspomnienia. Wstałem z łóżka i skierowałem się w stronę drzwi prowadzących do małego pomieszczenia znajdującego się obok mojej sypialni. Nacisnąłem klamkę i pchnąłem je. W rogu pokoju ujrzałem tajemniczą, białą poświatę. Nie odczuwałem strachu, nie odczuwałem żadnych emocji, nic. Podszedłem bliżej i dopiero wtedy uświadomiłem sobie, że owa poświata to ukochana ma Małgorzata. Wydawała się trzymać coś w rękach, coś od czego biło jasne światło, coś nieznanego a jednocześnie bardzo mi bliskiego. Teraz mogłem przyjrzeć się jej twarzy. Cóż to był za okropny widok! Za życia była kobietą wprost cudownie piękną, teraz jej twarz była zdeformowana, iście diabelska, wykrzywiona w szyderczym uśmiechu. Chciałem jak najszybciej uciec do swej sypialni, lecz jakaś tajemnicza siła nie pozwalała mi wykonać najmniejszego ruchu. Chciałem krzyknąć, lecz z mego gardła wydobył się jedynie cichy jęk. Nie mogłem nic zrobić, tylko stałem i wpatrywałem się w tą przerażającą poświatę.
Nareszcie koszmar senny odszedł. Obudziłem się roztrzęsiony i zlany zimnym potem. Bogu nich będą dzięki, że był to tylko sen! Jednak coś nie dawało mi spokoju, coś nie pozwalało mi ponownie zasnąć. Dopiero po chwili, gdy już całkowicie się przebudziłem, zorientowałem się, że słyszę jakieś dziwne odgłosy w pokoju obok. Powoli wstałem z łóżka i skierowałem się w stronę zamkniętych drzwi. Dokładnie tak samo, jak we śnie. Niepokoiły mnie te odgłosy, wiedziałem, że pokój jest pusty. Sypialnia mego dziadka znajduje się piętro niżej, Igor mieszka w całkiem innej części zamku a nikogo więcej tu nie ma. Co więc sprawia że słyszę czyjeś kroki w pokoju obok, w dodatku wyraźnie wyczuwam czyjąś obecność, wiem, że ktoś tam jest. Byłem przerażony, ręce mi się trzęsły lecz mimo to postanowiłem wejść do tego pokoju. Gdy otworzyłem drzwi wszelkie hałasy umilkły. Rozejrzałem się po całym pomieszczeniu. Było puste, nikogo tam nie było, lecz jednak coś przykuło mą uwagę, a mianowicie stojący w rogu pokoju fotel bujany, który ewidentnie się kołysał! Pospiesznie wróciłem do swej sypialni, położyłem się do łóżka i trawiony bólem wspomnień obudzonych przez nocny koszmar zapadłem z sen.
Rano, po przebudzeniu uznałem, iż wszystkie nocne przeżycia to tylko wytwór sennej fantazji. Po śniadaniu dziadek oprowadził mnie po zamku. Zwiedzanie zajęło nam kilka godzin, ale na zobaczenie wszystkiego potrzeba kilku dni, ponieważ budowla jest sporych rozmiarów i roi się w niej od różnego rodzaju zakamarków. Przechadzaliśmy się tak aż do obiadu. Po posiłku dziadek przeprosił mnie i mówiąc, że jego stan zdrowia nie jest już taki, jak za młodu udał się do swego pokoju, aby odpocząć. Ja uczyniłem to samo, poszedłem do swej sypialni, ze sporej kolekcji woluminów, które się tam znajdowały wybrałem jeden, wydający się być wielce ciekawym utworem, usiadłem na krześle i pogrążyłem się w lekturze. Nagle w pokoju obok usłyszałem jakieś hałasy, podobne do tych, jakie słyszałem zeszłej nocy we śnie. Odłożyłem książkę i podszedłem do drzwi. Teraz już byłem pewien, ktoś był w pokoju! I wtedy uświadomiłem sobie, że to na pewno Igor, więc otworzyłem drzwi i wszedłem do środka. Nie było go tam, była za to ukochana ma Małgorzata! Stała przy…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil altairblack
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…