Krople Duszy
Docenić życie jest bardzo ciężko, gdy umieramy świat zmienia swoje barwy
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Każdy z nas rodzi się po to, aby umrzeć. W czasie swojego życia, czasami krótkiego robimy wiele rzeczy. Niestety o większości zapominamy. Wszyscy czujemy potrzebę poznawania świata , takiego jakim jest naprawdę . Jednak mimo tej znajomości , możemy na koniec stwierdzić , że właściwie nic nie umiemy , a życie nas niczego nie nauczyło . Widzimy wszystko tak jakby w zwierciadle niejasno , dopiero po śmierci staniemy po drugiej stronie lustra , aby zobaczyć wszystko wyraźnie . Gdy umiera ktoś bliski czujemy ból i strach . Po pewnym czasie oswajamy się z brakiem jednego członka rodziny . Taka jest kolej rzeczy . Po woli zaczynamy żyć normalnie . Na każdego z nas przyjdzie pora , przed tym nie da się uciec . Pewnego dnia usiądziemy w bujanym fotelu lub położymy się zmęczeni do łóżka i zaśniemy snem wiecznym . Nie chce wprowadzać smutnego nastroju od samego wstępu . Ale chcę abyś wiedział czytelniku , że to opowiadanie nie będzie śmieszną komedią , kryminałem , lecz ciężką do zrozumienia historią chłopca , który z każdym dniem tracił cząstkę siebie . Jeżeli początek wobec ciebie nie jest interesujący , to nie czytaj dalej . „Trudno zadowolić wszystkich i samą siebie’’. Mam jednak nadzieję , że postarasz się zrozumieć i przeczytasz przynajmniej jeden rozdział . „Nie można być autorem dla każdego’’.
Rozdział 1
Był ciepły letni poranek . Przez ciemne zasłony przebijały się promienie słoneczne . Niektóre oświetliły ciemne zakamarki pokoju inne padły na łóżko , na którym spał chłopiec w wieku 10 lat . Miał ciemne włosy , usta jak dwa płatki różowej róży. Z pod kołdry wystawały długie nogi i strasznie chude ręce . Jak na swój wiek był bardzo duży . Jemu to nie przeszkadzało , był z tego dumny . Zawsze największy w klasie , koledzy trochę się go bali . W szkole czuł , że jest najlepszy i nikt do niego nie „podskoczy.” Natomiast w domu sprawiał wrażenie zakompleksionego chłopca , który w żadnej sytuacji nie może sobie poradzić .Odkąd tylko poszedł do szkoły był wiecznie krytykowany przez najbliższych . Już od dziecka rodzice straszyli go , że skończy pracując na ulicy . Zawsze tego najbardziej się bał . Nie chciał wyglądać jak ci śmieszni panowie , którzy rano sprzątają ulice w pomarańczowych kamizelkach . Zawsze gdy przechodził obok nich ze starszą kuzynką , oni zaczynali gwizdać i szeptać między sobą . Wtedy najbardziej się bał , bo myślał , że któryś z tych panów może zrobić jego kuzynce krzywdę , a on mały nawet nie miał by siły , aby jej pomóc . Nie chciał tak skończyć . Dlatego już od najmłodszych lat bardzo dobrze się uczył . Zawsze najlepszy w klasie . Świadectwa otrzymywał z samymi piątkami , czasem nawet wpadła jakaś szóstka , która była bardzo dużym powodem do dumy . Paweł nigdy nie sprawiał problemów wychowawczych . Na lekcjach grzeczny niczym aniołek , zawsze słuchał bajek , które czytała pani w pierwszych latach nauki . Na każde jej pytanie potrafił odpowiedzieć płynnie i ani razu się nie zająknąć . Gdy podchodził do tablicy , aby rozwiązać równanie matematyczne na jego ustach gościł uśmiech , który oświadczał , że Paweł doskonale zna rozwiązanie . Wszystko jednak zaczęło się kończyć gdy skończyła się podstawówka . Paweł nadal bardzo dobrze się uczył , ale dopiero teraz zaczął się poważnie zastanawiać nad wpływem jaki ma na niego jego rodzina . Do tej pory , gdy Paweł się nie uczył to babcia z dziadkiem wmawiali mu , że skończy na ulicy . Gdyby wtedy wiedzieli jak bardzo go niszczą tymi słowami , może wszystko inaczej by się skończyło .
Rozdział 2
1.09.2000 W dzień rozpoczęcia roku szkolnego w domu Pawła panował przedziwny nastrój . Wszyscy domownicy bardzo się denerwowali , a Paweł jak zwykle niczym się nie przejmował . Leżał na łóżku z zamkniętymi oczami i zastanawiał się dlaczego rok szkolny rozpoczyna się już we wrześniu . Rozmyślania przerwał mu krzyk babci i dziadka . - Paweł wstawaj szybko ! Jeszcze nic nie zjadłeś a zaraz musisz wychodzić. - Spokojnie zdążę . Nie musze nic jeść , nie jestem głodny . -Wakacje się skończyły . - Ale ja wcale tego nie czuje . Jeszcze jestem zmęczony i potrzebuje więcej snu . - Wypoczynek jak wszystko kończy się zmęczeniem – powiedział dziadek . - To ja już chyba lepiej coś zjem . Tak wyglądały rozmowy między dziadkami a Pawłem . Zawsze oczywiście racje miał dziadek albo babcia . Nie było najmniejszego sensu , aby Paweł się z nimi kłócił . Tego dnia wyszedł z domu , z ponurą miną . Wszystko mu nie pasowało , a najbardziej garnitur , który miał na sobie . Czuł się jak pingwin . Po raz pierwszy od dwóch miesięcy szedł drogą , prowadzącą na przystanek , gdzie zatrzymywał się szkolny autobus . Na przystanku był pierwszy . Zastanawiał się czy bardzo zmienili się ludzie , którzy tak jak i on uważali szkolę za dom , którego nie potrzebują . Zawsze razem z kolegami śmiali się , że szkoła to ich drugi dom . - Po co nam dwa domy ? – zastanawiał się kolega Pawła . Teraz Paweł powrócił do wspomnień z zeszłego roku . To była podstawówka , mogli robić co chcieli i wszystko było im wybaczone , ponieważ nadal byli tylko małymi chłopcami , którzy bawili się samochodzikami . No może nie były to samochody , ale jakaś typowa zabawka lub rodzaj rozrywki np. gra komputerowa lub śmieszne karty , które zbierali prawie wszyscy chłopcy . Wydawali na nie swoje ostatnie pieniądze i nigdy tego nie żałowali . Pawła ze wspomnień wyrwał jego najlepszy kolega Remik . - Cześć a ty co taki zamyślony ?Kolego szkoła się zaczyna . Mam ci tyle do opowiedzenia . Poznałem fajną dziewczynę . Hej ! Nie zasypiaj . - Nie śpię . Opowiesz mi potem teraz nie mam ochoty słuchać twoich przygód - Dobra . Spotkamy się tam gdzie zwykle , tylko masz przyjść . Nadjechał szkolny autobus . Chłopcy szybko zajęli wolne miejsca i rozpoczęli obserwacje , najlepszą rzecz , która rozpoczynała rok szkolny . Do autobusu wsiadało dużo osób , każda z nich została dokładnie obejrzana , nawet o tym nie wiedząc . Większość ludzi wcale się nie zmieniła . Nadal wyglądali tak samo , mimo tego , że wiele osób bardzo urosło , ale to zazwyczaj chłopcy . Dziewczęta zaczęły nabierać kobiecych kształtów . Wsiadając do autobusu promiennie się uśmiechały i zaraz biegły do koleżanek . Paweł nie znał dziewczyn . Uważał , że są bardzo dziwne , a ich jedynym problemem jest to , że nie mają co na siebie włożyć . Teraz dziewczyny zaczynały go interesować , ale nic nikomu nie powiedział . Patrzył tylko na ich uśmiechnięte twarze , pełne dziwnego uroku . Potem delikatnie przesuwał wzrok trochę niżej . Szybko się jednak rumienił i wzrok spuszczał na podłogę . Dojeżdżali do ostatniego przystanku . Z dziwnym hukiem otworzyły się drzwi autobusu .Nagle wnętrze autobusu wypełniło się ostrym zapachem jaśminu . - Czujesz ten zapach ?-spytał Paweł Remika . - Jaki zapach . Nic nie czuję , ale to , co widzę chyba nie istnieje naprawdę . Paweł delikatnie się odwrócił . Nagle serce zaczęło mu bić coraz szybciej . Nie wiedział co się dzieje . Zobaczył anioła . Oczy zaszły mu łzami a serce ucichło . Poczuł jeszcze ostrzejszy zapach jaśminu , który przepełnił tak jakby całą jego duszę . Chciał coś powiedzieć , ale z ust wyrywał się tylko niemy krzyk . Zamknął oczy i przed sobą ujrzał ogród , przepełniony kwiatami . Najdelikatniejsze zapachy mieszały się ze sobą , tworząc niezwykłą całość . Nagle usłyszał głośny krzyk . Otworzył oczy , ale nadal widział za mgłą . Przetarł oczy i poczuł ostre szarpnięcie . Nad nim stał anioł . -Trzymaj się wszystko będzie dobrze – powiedział do niego . Wtedy Paweł ze spokojem zamknął oczy , nic już nie słyszał . Następnego dnia obudził się w szpitalu . Nie wiedział co się dzieje . Myślał , że nie żyje . Przez moment nawet się ucieszył . Ale niestety leżał na szpitalnym łóżku , dookoła unosił się dziwny zapach , nie był to jaśmin , lecz zapach leków i chemikaliów . Pawłowi zdawało się , że czuje zapach śmierci . Nagle do małego pokoiku weszła mama chłopca . - Co się ze mną stało ?- spytał wystraszony Paweł. - Miałeś atak , to nic strasznego . Nie przejmuj się , wszystko będzie dobrze . - Teraz odpoczywaj . Nie możesz się przemęczać . - Zdawało mi się , że widziałem anioła . Dookoła niego unosił się zapach jaśminu . - To tylko halucynacje . Jutro odwiedzą cię koledzy i koleżanki ze szkoły . A teraz zaśnij . - Jeżeli tak wyglądają halucynacje , to chcę mieć je ciągle – pomyślał Paweł i zasnął .
Rozdział 2
2.09.2000 Pawła obudził deszcz , który uderzał w okna . Wstał z łóżka i podszedł do okna . Na zewnątrz trwała nieustająca bójka deszczu z liśćmi . Dopiero skończyło się lato , a już w powietrzu czuło się zapach jesieni . Za oknem osiadła szarość , która była bardzo przygnębiająca . Paweł przetarł oczy i zerknął na zegarek . Było już południe . Nie wierzył własnym oczom . Zdawało mu się , że śpi tylko kilka godzin , a tu okazuje się , że przespał dwanaście godzin . Znowu miał bardzo dziwny sen . Szedł ciemną ulicą , gdy nagle wszystko się rozjaśniło , a na końcu ulicy pojawiła się dziewczyna . W ręku trzymała jakiś kwiat . Paweł podszedł bliżej , gdyby nie zapach nie wiedział by , jaki kwiat trzyma w rękach dziewczyna . To był jaśmin . Dziewczyna , gdy ujrzała Pawła zaczęła się cofać . Potem szybko uciekła . Chłopak próbował ją gonić , ale zatrzymał się słysząc głos skierowany w jego stronę . - Jeszcze nie teraz . Poczekaj , bo tylko to ci pozostało czekać i mieć nadzieje . Po tych słowach Paweł się obudził , a teraz stał przy oknie i próbował przypomnieć sobie jak wyglądała dziewczyna , która przed nim uciekła . Niestety twarz jej była jak za mgłą . Rysy rozmazywały się i nic nie można było zobaczyć . Chłopak przestał rozmyślać , bo rozbolała go głowa . Położył się do łóżka i zamknął oczy . Nagle usłyszał jak ktoś otwiera cicho drzwi i wchodzi do jego pokoiku . Otworzył oczy . Przed nim stał Remik . - Cześć ! Ty to wiesz kiedy zachorować . - Ale mnie wystraszyłeś . Co słychać w szkole ? - A no prawie nic . Wszyscy gadają o tobie . Nawet starsze roczniki . - Przecież nic nie zrobiłem . Tylko zemdlałem . Nie mają o czym gadać . Każdemu może się zdarzyć –zirytował się Paweł . - Ja rozumiem , każdemu , ale nikt nie wygaduje takich rzeczy jak leży nieprzytomny . - Mówiłem coś ? Opowiedz mi wszystko – nalegał Paweł . - Wszystko zaczęło się od ostatniego przystanku . Na nim wsiadła nowa dziewczyna z naszej klasy . Gdy ją zobaczyłeś , zacząłeś coś bełkotać i wstałeś . Chciałeś do niej podejść , ale w połowie drogi upadłeś . Wtedy ona pochyliła się nad tobą , a ty do niej powiedziałeś , cytuje „ Gdyby zebrać te zmarnowane krople , powstałyby morza ; gdyby stopić te iskry , powstałyby słońca ; gdyby związać te ruchy powstałyby potęgi ; gdyby skupić te radości , powstałyby szczęścia ; a tymczasem człowiek stoi wobec swoich losów , łaknący , ciemny , bezsilny i nieszczęśliwy ’’. To tyle . - Nie wierze . Nie mogłem czegoś takiego powiedzieć , a w ogóle pierwszy raz to słyszę . - Najlepsze jest to , że dziewczyna była tylko raz w szkole i nikt o niej nic nie wie. A ty możesz zostać poetą – zaśmiał się Remik . - Bardzo śmieszne . Lepiej już idź zaraz przyjdzie moja mama . - Dobra lecę . Do zobaczenie w szkole .
Rozdział 3 14.02.2001 Przez kilka miesięcy Paweł nie chorował . Nie miał już ataków . Skończyły się święta . Trochę pochodził do szkoły . Nawet nie zdążył się zmęczyć , a tu już ferie zimowe . Wcale nie czuł , że to zima . Śniegu było bardzo mało , dzieci nie miały z czego lepić bałwana . Temperatura była plusowa . Z czasem zapomniał o swoim aniele i jego zapachu . Nie miał już…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil cherry
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…