Krótka historia o...
Miłość, zdrada, rozstanie i...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Zaczęliśmy spotykać się 5 lat temu. W czerwcu. Poznaliśmy się na Juwenaliach. Była piękna pogoda. Siedziałam z koleżankami i kolegami na miasteczku studenckim. Wokół pełno ludzi. Siedzieli, rozmawiali sobie popijając różne trunki, śpiewali. Wszyscy dobrze się bawili. W pewnym momencie obok nas rozłożyli się jacyś studenci. Wtedy nawet nie zwróciłam uwagi na Tomka. Zaczęli śpiewać znane nam piosenki, więc dołączyliśmy się. Było miło i zabawnie. Z czasem poznaliśmy się, grupy się złączyły. Gdy dochodziła godzina trzecia, postanowiłam się zbierać do domu. Tomek powiedział, że też już pójdzie i zaproponował odprowadzenie. Nie chciałam sprawiać kłopotu, ale jednak uparł się i poszliśmy razem. Droga minęła nam bardzo szybko na rozmowie. Pod moim blokiem pożegnaliśmy się. Tomek chciał mój numer telefonu. Spotkaliśmy się kilka razy. Zaprosił mnie do kina, na wystawę fotografii współczesnej, poszliśmy do teatru. Zaczęło mi się to bardzo podobać. Poza tym Tomek był miły, inteligentny, szarmancki. Nigdy nie zabrakło nam tematów do rozmów. Zaczęło mi na nim zależeć. Z niecierpliwością czekałam na każdy telefon, spotkanie. I w końcu, po półtorej miesiąca postanowiliśmy być razem. Byłam szczęśliwa. Spędzaliśmy ze sobą bardzo dużo czasu. W wakacje pojechaliśmy ze znajomymi na rejs po jeziorach Mazurskich. Było wspaniale! Uczył mnie sterowania jachtem, wszelkich czynności związanych z obsługą łodzi. Gdy chcieliśmy trochę odpocząć, znajdowaliśmy sobie miejsce i zatrzymywaliśmy się "na dziko" albo w jednym z przytulnych, małych porcików. Odwiedziliśmy też większe miasteczka, gdzie jedliśmy pyszne, smażone ryby. Dwa tygodnie minęły szybko. Po powrocie do Krakowa, Tomek pojechał do Rodziców na jakiś czas. Nie było go tydzień a ja to odczuwałam jakby nie było go miesiące. Po powrocie oznajmił mi, że zarezerwował pokój w pensjonacie nad naszym morzem. I znów wyjechaliśmy. Spacery po plaży przy zachodzie słońca, zwiedzanie miasteczka, ogniska na plaży, obserwacje gwiazd... Przy nim czułam się jak w niebie! Niestety, wakacje szybko się skończyły. Rok akademicki mijał szybko. Każdą wolną chwilę spędzaliśmy razem. Najdłużej nie widzieliśmy się w Święta Bożego Narodzenia. Sylwester w Zakopanym, ferie w Szczawnicy. Po feriach Tomek zabrał mnie ze sobą do Opola. Chciał mnie przedstawić swoim Rodzicom. Poznałam miasto, jego najbliższych znajomych i oczywiście Rodziców. Bardzo sympatyczni ludzie. Po powrocie moi Rodzice zapytali, czy nie chciałabym zarobić trochę więcej pieniędzy w wakacje. "Oczywiście, że tak!" - odpowiedziałam z radością. Okazało się, że mam możliwość wyjazdu do Anglii na dwa miesiące do opieki nad dzieckiem. W pierwszej chwili pomyślałam, że nie. Nie zostawię Tomka na tak długo. Wiedziałam czym to mogło grozić, a mnie naprawdę, bardzo na nim zależało. Jednak po długich rozmowach z Tomkiem, zapewnieniami, że będzie na mnie czekał, postanowiłam spróbować. Do wyjazdu było jeszcze dużo czasu. Wyjeżdżaliśmy na weekendy kiedy tylko mogliśmy, staraliśmy się spędzać każdą wolną sekundę razem. Były to naprawdę szczęśliwe chwile. Z jednej strony wiedziałam, że go kocham i nie chcę go zostawiać. Jednak z drugiej, pociągała mnie przygoda, inny kraj, próba sprawdzenia mojej siły fizycznej i psychicznej. I tak 20 czerwca wsiadłam do samolotu i poleciałam... Na początku było nawet fajnie. Nowe otoczenie, nowi ludzie, zajęcie. Do południa musiałam posprzątać dom, o godzinie 15 odebrać dwójkę dzieci z "ogniska", zająć się nimi do powrotu ich Rodziców, potem przygotować obiad razem z panią Smith. Wieczory miałam wolne. Tak po dwóch tygodniach wolnego czasu miałam coraz więcej, bo ze sprzątaniem wyrabiałam się w dwie godziny. Strasznie zrobiło się gdy otrzymałam pierwszy list od Tomka. Pisał w nim, że tęskni, że wariuje beze mnie, nie może sobie poradzić. Od Rodziców też dostałam list, ten już bardziej wesoły. Zaczęłam tęsknić, cały czas myślałam o Polsce. Z początku czytałam książkę, którą przywiozłam ze sobą, ale po trzech dniach już nie było co czytać. Dni mijały wolno, nudziłam się. Pewnego dnia pani Smith zaproponowała mi, żebym zapisała się do jakiejś grupy, gdzie będę mogła podszlifować swój język. Pomysł wydał mi się dobry i następnego dnia pojechała ze mną wszystkiego się dowiedzieć. Chodziłam na spotkania trzy razy w tygodniu. Poznałam tam kilku ludzi, w tym jedną dziewczynę z Polski. Zaprzyjaźniłyśmy się, w końcu miałam z kim porozmawiać w ojczystym języku. Asia pożyczyła mi swoje polskie książki. Wtedy zrobiło się znośniej. Jednak już nie potrafiłam nie myśleć o Tomku. Wszystko co opowiadałam Asi było związane z nim. Ale przynajmniej czas teraz szybko leciał. Na początku sierpnia kupiłam bilet powrotny do Polski na środę 20 sierpnia. Zaraz potem pojechałam z moja rodziną na wakacje. Południe Francji, Wybrzeże Lazurowe. Nabrałam słońca, zabrązowiłam skórę, trochę wypoczęłam. Gdy wróciliśmy do domu czekał na mnie list od Tomka. Nie był on już taki przygnębiający. Wręcz przeciwnie. Pisał, że od początku sierpnia siedzi w Opolu, spędza czas ze starymi kumplami i dobrze się bawi. Postanowiłam do niego zadzwonić. Jego Mama powiedziała, że wyjechał na trzy dni ze znajomymi gdzieś na działkę. Zadzwoniłam po trzech dniach, akurat go zastałam. Był nawet zadowolony, mówił, że imprezował ze znajomymi, takimi których nie znam. Powiedziałam, że wracam 20 i zapytałam, czy będzie w Krakowie. Odpowiedział, że pewnie. To mnie uspokoiło. Na lotnisku w Balicach czekali na mnie Rodzice i Tomek. Gdy już się wyściskaliśmy, popłakaliśmy ze szczęścia, pojechaliśmy do domu. Tomek wrócił do siebie. Umówiliśmy się na 17 na Rynku. Tymczasem ja opowiadałam Rodzicom wszystko co tylko sobie przypomniałam. Na spotkanie Tomek kupił mi piękny bukiet róż, poszliśmy do knajpki i w romantycznej atmosferze opowiadałam mu o Anglii. Następnego dnia Tomek poinformował mnie, że w piątek musi jechać do Opola, bo obiecał Rodzicom. Zrobiło mi się trochę przykro, ale już trudno. W czasie wolnym pospacerowałam po sklepach, odwiedziłam Dziadków, spędziłam trochę czasu z Rodzicami. Po powrocie Tomek oznajmił, że zarezerwował pokój w Zakopanym i że będą też jego znajomi. Wyjechaliśmy na drugi dzień. Poznałam Maćka i Agatę. Byli sympatyczni. Spacerowaliśmy po Krupówkach, pojechaliśmy kolejką na Kasprowy Wierch. Wszystko było jak dawniej. We wrześniu miałam praktyki pedagogiczne w gimnazjum i połowę dnia przebywałam w szkole. Popołudnia i wieczory spędzaliśmy u niego, oglądaliśmy filmy, opowiadał mi o swoich wakacjach, czasem spotykaliśmy się ze znajomymi ze studiów. Tymczasem Tomek zostawiał mnie na każdy weekend. Wracał do Opola, bo podobno kolega załatwił mu jakąś dorywczą pracę w weekendy. Rozumiałam to. W czasie wolnym spotykałam się ze znajomymi, których ostatnio trochę zaniedbałam, albo jeździłam na działkę odpocząć. W niedziele wieczorami spotykaliśmy się. Tomek prawie nigdy nie wspominał o tej pracy, a ja nigdy nie zapytałam. Żyłam jeszcze wciąż wakacjami. Od października zaczęły się zajęcia i okazało się, że odbywać się będą tylko trzy dni w tygodniu. "To fajnie!" - pomyślałam, wolne środy i piątki, każdy by tak chciał. Tymczasem Tomek na pierwszy weekend października nie pojechał do Opola. Widocznie skończyła się ta jego praca. Zapytałam się go wtedy co to była za praca i ile zarobił. Odpowiedział, że był kierowcą i miał kursy z różnym towarem do innych miast Polski i nie tylko. Udało mu się zarobić około 1 tysiąca. Powiedziałam mu, że się cieszę, że już skończył pracować bo już nie będzie musiał tak często jeździć do Opola. Przyznał mi rację. Gdy leżeliśmy na kanapie w sobotni wieczór, Tomek zapytał, czy nie chciałabym z nim zamieszkać. Oczywiście oferta sprawiła na mnie niesamowite…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Faurie
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…