Księżniczka z najjaśniejszej gwiazdy
Człowiek czasem myśli że jest sam i nie zdaje sobie sprawy z tego że ktos na niego czeka...ktos kto prawdziwie pokocha.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Wiatr delikatnie bawił się jej włosami. Siedziała na skale wpatrzona w ogniście zachodzące słońce. Powietrze przepełniał zapach morza, które w dole obijało się o klifowy brzeg. Była na wakacjach. Przyjechała tu wczoraj, sama. Lubiła przebywać z ludźmi, ale teraz chciała być sama. Miała zaledwie 19 lat a jej głowę zaprzątało tyle problemów. Musiała wyjechać z domu, bo nie mogła znieść zachowania rodziców, tego jak się traktowali, jeśli można w ogóle to tak nazwać. Chciała uciec od rzeczywistości. Chciała zapomnieć o tym jak bardzo ja skrzywdził Adam. Nie chciała pamiętać o śmierci Oli. To było dla niej za wiele. Kiedy słonce całkowicie zaszło i niebo zrobiło się granatowe wiatr zaczął wiać mocniej. Morskie fale z wielką siłą uderzały o skałę, a drobne krople wody muskały delikatnie twarz Edyty. Ubrała sweter i powoli wstała jeszcze chwilę spoglądając na spienione morze. Było zupełnie takie jak jej obecny stan umysłu. Musiała poukładać sobie życie od nowa, ale bała się, że nie da rady. Odwróciła się i wróciła do pensjonatu dróżką, którą oświetlał jedynie na wpół widoczny księżyc.
Leżała już w swoim łóżku, kiedy usłyszała, że ktoś zapukał w okno. Wstała i niepewnie podeszła do miejsca skąd rozległo się stukanie. Otworzyła okno. Za nim nikogo nie było, jedynie gałąź rytmicznie uderzała o szybę. Uniosła do góry głowę. Zobaczyła gwiazdy. Tu było je widać znacznie wyraźniej niż w mieście. Przypomniała się jej bajka, którą opowiadała jej mama, kiedy była jeszcze dzieckiem... kiedy była zdrowa.
Bajka ta opowiadała o księżniczce mieszkającej na jednej z najjaśniejszych gwiazd. Miała wszystko, ale była bardzo samotna. Poznała wreszcie księcia, który przez przypadek znalazł się na jej gwieździe. Pokochali się i żyli długo i szczęśliwie. Wtedy ta bajka była dla Edyty tak prawdopodobna. Tak bardzo chciała postrzegać świat tak jak wtedy, nie potrafiła, teraz już nie.
Wróciła do łóżka i zasnęła. Miała dziwny sen. Siedziała w kącie ciemnego pokoju. Nie wiedziała, co tam robi, ale bała się. Ściany jakby coraz bardziej zbliżały się do niej. Czuła się jak w klatce. Krzyknęła, ale to nic nie pomogło. Chciała uciec, chciała jak najszybciej stamtąd się wydostać. Nagle w oddali ujrzała promień światła, który zbliżał się do niej. Ogarnęło ją błogie ciepło a ściany oddaliły się. Jasna postać zbliżyła się do niej i podniosła z ziemi jednym ruchem, ale bardzo delikatnie. Zamknęła oczy.
Kiedy je otworzyła był już dzień. Leżała skulona w kłębek na ziemi. Widocznie musiała spaść z łóżka. Podniosła się i poszła do łazienki, spojrzała w lustro. Nie poznawała się. Choroba już znacznie zniszczyła jej wygląd. Zapadnięte policzki, oczy zamglone od łez i skóra prawie przeźroczysta. Edyta umyła się i ubrała. Wzięła z szafki nocnej klucz i szczelnie zamknęła drzwi od pokoju. Zeszła po granatowym dywanie do restauracji na śniadanie. Zamówiła jajecznice, grzanki i sok. Czekała na swoje zamówienie. Obserwowała ludzi siedzących przy stolikach. Swój wzrok zatrzymała na małżeństwie z dwójka dzieci, które śmiały się donośnie i krzyczały z zadowoleniem: „nad morze mama, nad morze! Tato no chodźmy już”. Edyta tak bardzo chciała mieć w przyszłości dzieci. Chciała być dla nich dobra matką i przyjaciółką. Wiedziała jednak, że nigdy nie zazna tego szczęścia. Zwróciła uwagę na pana w średnim wieku, który właśnie zajadał się zupą mleczna jednocześnie czytając gazetę. „Ja bym tak nie potrafiła” – pomyślała. Uwielbiała czytać i nie wyobrażała sobie dzielić czasu poświeconego na lekturę z jakimkolwiek innym zajęciem. Drzwi restauracji otworzyły się. Wszedł przez nie wysoki, opalony blondyn. Edyta obserwowała go. Podszedł do kelnerki i zamówił jajecznice i sok, po czym zajął miejsce kilka stolików dalej. Spoglądał w okno. Siedział na tyle, blisko że Edyta mogła zobaczyć, jakiego koloru ma oczy – niebieskie. Nie były to jednak zwykłe oczy, ale przepełnione jakaś pustka. Spojrzał w jej stronę. Uśmiechnęła się delikatnie a blondyn odwzajemnił jej uśmiech. Kelnerka przyniosła Edycie jej zamówienie. Była głodna wiec nie czekając chwyciła za widelec i zaczęła jeść. Nie zwróciła uwagi, kiedy podszedł do niej ów chłopak: - Witaj, czy mogę się dosiąść? - Jasne siadaj. Patrzył na nią dziwnym wzrokiem, ale bardzo ciepłym i uśmiechnął się szczerze. - O co chodzi? – zapytała Edyta. - Masz na brodzie jajecznice – powiedział i podał jej chusteczkę Dziewczyna zaczerwieniła się a blondyn znów się uśmiechnął. - Masz piękny uśmiech wiesz? Edyta z trudem przełknęła jajecznice, po czym odpowiedziała: - Dzięki. A Ty masz białe zęby. Chłopak roześmiał się a Edyta chciała zapaść się pod ziemię. Jakie wielkie głupstwo palnęła. Czuła, że nie wybaczy sobie tego do końca życia. - Przepraszam, głupio to zabrzmiało – usprawiedliwiła się niepewnie. - Nic nie szkodzi. Skąd przyjechałaś? - Z Katowic, a Ty?? - Ja z Krakowa. No to kawał drogi przebyliśmy żeby tu odpocząć. - Tak, racja – nieśmiało odrzekła. - Co robisz dzisiaj wieczorem? - Jeszcze nie wiem a o co chodzi? - Tak sobie myślałem, przyjechałem tu sam i trochę byłoby mi nudno. Może dasz się zaprosić na spacer powiedzmy o 19? No chyba, że masz inne plany, taka dziewczyna jak Ty na pewno nie przyjechała tu sama. - Nie, jestem wolna. - To znaczy w sensie, że masz czas tak?? - Tak, tak...wybacz to zabrzmiało dwuznacznie. - Nie przepraszaj mnie cały czas – odparł i uśmiechnął się – no to w takim razie do wieczora. - Do zobaczenia – pożegnała się. Albo jej się wydawało albo właśnie przed chwila umówiła się na randkę z gościem, którego nawet imienia nie znała. Postanowiła potraktować to spotkanie jako przygodę, sytuacje, kiedy wreszcie będzie mogła, choć na chwile zapomnieć o problemach.
Nie wiedziała, w co się ubrać a była już 18.30. Nie zastanawiała się dłużej. Wyciągnęła z plecaka niebieską sukienkę i ubrała ją na siebie. Na ramiona nałożyła biały sweter i udała się do łazienki. „jak ja dawno się nie malowałam” – pomyślała. Po co miała się malować? Przestała przywiązywać uwagę do tego typu zbytecznych czynności. Na powieki nałożyła niebieski cień i zarysowała granatowa kredką linię oczu. Rzęsy podkręciła czarna maskarą a usta zaakcentowała bezbarwnym błyszczykiem. Gotowa ruszyła na spotkanie. Blondyn czekał na nią przed wejściem do pensjonatu. - Dobry wieczór, pięknie wyglądasz – przywitał Edytę. - Dziękuję – odpowiedziała. - Tak w ogóle to jestem Damian - Ja Edyta, miło mi. - Mnie również. To, dokąd pójdziemy? Proponuję iść na plażę. Nie ma wiatru, więc morze jest spokojne. - Dobrze, wiec chodźmy. Spacerowali wzdłuż linii brzegu bardzo długo. Ale oboje mieli czas. Rozmawiali praktycznie o wszystkim. Edyta opowiedziała Damianowi o rozwodzie rodziców, o tym, że wyprowadza się od nich, bo wyjeżdża na studia do Warszawy. Wspomniała o śmierci jej najbliższej przyjaciółki. Dowiedziała się, że Rafał studiuje w Krakowie filozofię. Mieszka w kawalerce z kumplem. Jego rodzice zmarli, kiedy był…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil silver
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…