Księżycową nocą...
Opowiadanie o uczuciach (o miłości). Historia na pewno poniekąd banalna :) Zapraszam do czytania
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Tej nocy księżyc świecił bardzo jasno, zdawał się hipnotyzować obserwatora. Był wielki i miało się wrażenie, że włada nad otaczającymi go gwiazdami. A przynajmniej tak to ujęła dziewczyna, siedząca samotnie na ławce nad jeziorem, popijając reddsa. Parę ławek od siebie zobaczyła czule przytulającą się parę. Ten widok skłonił ją do rozmyślań nad tym, co się ostatnio w jej życiu działo...
***
Wszystko zaczęło się w dniu, gdy zdołowana siedziała na czacie i poczuła bezsens swoich rozmów z 10-cioma osobami naraz. Poczuła się zniesmaczona, patrząc na pustą puszkę po piwie stojącą na biurku i na telefon pełen smsów od jej chłopaka. Wpadła wtedy na całkowicie „zwariowany” pomysł. Wyjdzie teraz z domu, kupi sobie flaszkę wina i pojedzie pierwszym lepszym autobusem na ostatni przystanek. Tam wysiądzie, pójdzie gdzieś i patrząc w słońce, po prostu wyżłopie wino. Wyszła z domu wziąwszy tylko klucze, pieniądze i korkociąg. Siedząc na ławce w lesie odkorkowała wino i zaczęła je powoli pić. Z początku nie myślała. Obserwowała drzewa, ptaki, słońce, chmury... Ale gdy doszła do połowy butelki zaczęła myśleć o swoim związku. Na początku była naprawdę zakochana. Nie widziała poza nim świata, nie dostrzegała jego wad, do szczęścia wystarczała jej jego obecność. Jego pocałunki i pieszczoty wydawały jej się wtedy niesamowite. Uwielbiała z nim przebywać i spędzać z nim każdą wolną chwilę. Ale teraz... po niecałym roku bycia razem, te wszystkie uczucia się w niej wypaliły. W snach marzyła, że spotyka innego chłopaka, który jest idealny. Budząc się czuła straszny żal, że to tylko sen. Z dnia na dzień, z tygodnia na tydzień, z miesiąca na miesiąc zaczynała dostrzegać w swoim chłopaku coraz więcej wad. Coraz częściej przez niego płakała. Coraz częściej się z nim kłóciła o głupoty i nie miała ochoty na randki. Wszystko było takie przewidywalne... Takie nudne. Ale z drugiej strony doskonale się z nim dogadywała i spędziła z nim już tyle czasu. Przyzwyczaiła się do niego. Bała się go zostawić, bo bała się swojej samotności i jego złamanego serca. Tak naprawdę już nie widziała życia bez niego-chociaż wcale nie była z nim szczęśliwa. Tak rozmyślając nagle dostrzegła że dno butelki jest puste. I zdała sobie sprawę że strasznie się narąbała. Rzuciła pustą butelkę na ziemię i podparłszy głowę łokciami dalej rozmyślała o swoim związku. Zastanawiała się czy dalej z nim być i nie czuć się szczęśliwą czy też może go zostawić i spróbować szczęścia z kimś innym. Z powodu wypitego wina, a wcześniej piwa zachciało jej się siku, więc poszła za pobliskie krzaczki załatwić swoja potrzebę. Przykucnąwszy za krzaczkami usłyszała jakieś głosy. Wyjrzawszy zza krzaczka dostrzegła, że te głosy należą do dwóch chłopaków mniej więcej w jej wieku. Ze zdziwieniem stwierdziła, że obaj jej się podobają. Nie wiedziała czy to przez alkohol czy tak po prostu. Usiedli na „jej” ławce a ona teraz z przerażeniem stwierdziła że zostawiła tam klucze. Podeszła do nich i powiedziała: - Sory, zostawiłam tu gdzieś klucze na tej ławce. Oni popatrzyli na nią zainteresowanym wzrokiem, a ona pomyślała że na pewno wiedzą że piła w samotności i właśnie była zrobić siku. Zrobiło jej się jakoś głupio. - Yh... Chyba na nich usiadłem – powiedział jeden z nich wstając i podnosząc klucze – proszę. - Dziękuję – powiedziała z uśmiechem. I nagle do głowy przyszedł jej pewien pomysł inspirowany wypitym alkoholem – a może się do was dosiądę? Oni popatrzyli na siebie z rozbawionymi uśmiechami i jeden z nich powiedział: - Spoko, czemu nie – i uśmiechnął się przyjaźnie. Ona usiadła obok nich na ławce i zastanawiała się co właściwie robi. Nie wiedziała za bardzo co powiedzieć, a oni też wyraźnie byli skrępowani. Ale że była pijana to nie potrafiła długo znieść ciszy. - Ładny dzień mamy co? – „Jak nie wiesz co mówić, to mów o pogodzie” - No... W końcu wiosna przyszła – podjął temat jeden z chłopaków. - Hm.. A co was tu sprowadza? - Browarek – odezwał się drugi – może z nami wypijesz? – uśmiechnął się zachęcająco. - Hm... – zaczęła – chętnie bym się z wami napiła, ale... – przygryzając dolną wargę zastanawiała się jak zakończyć to zdanie, bo trochę jej było wstyd że w samotności wypiła całą flaszkę wina. - Ale? – drążył z uśmiechem. - Yhm – myślała jak to ująć – no wiecie... Ta butelka tam – wskazała palcem – to moja – dokończyła patrząc w ziemię. - Aha... ostro – na twarzy nieznajomego pojawiło się pozytywne zdziwienie. - Czy ja wiem – odparła skromnie. - Taka flaszka to całkiem sporo jak na taką drobną dziewczynę jak ty. - Tak sądzisz? – ona czuła się uradowana. W jej mniemaniu mocny łeb to dobra rzecz. - No. Tak w ogóle to Maciek jestem – powiedział wyciągając dłoń. - Ja Asia – powiedziała ścisnąwszy jego rękę. - A ja Patryk. Nie obrazisz się jeśli zaczniemy teraz pić? - No co ty – odpowiedziała z uśmiechem. Po tych słowach chłopcy wyjęli swoje piwa i zaczęli je powoli popijać. Asia patrząc na nich przypomniała sobie, że jej współlokatorka niedawno zgubiła klucz i pewnie czeka teraz pod drzwiami. - Wiecie co... Miło było was poznać ale muszę już lecieć. - A może spotkamy się jeszcze kiedyś? – zaproponował Maciek. - Może. To pa. - Ej Asia! – zawołał Maciek widząc oddalającą się dziewczynę – Jak się mamy spotkać, jak nie znam nawet twojego numeru? - A no tak... - To dasz mi swój numer? – Zapytał z uśmiechem. - Okej. Wracając do domu myślała o tym co się właśnie stało. Nie mogła w to uwierzyć. Poszła się narąbać w ustronne miejsce a spotkała tam miłego chłopaka. „Ale przecież ja mam chłopaka! Nie powinnam się umawiać z innym” pomyślała ze smutkiem. Pod drzwiami stancji - tak jak przewidywała, stała nieco zniecierpliwiona współlokatorka. - Gdzieś ty była?! – rzuciła na wstępie ze złością – czekam na ciebie od godziny chyba. Nie odbierasz nawet telefonu ani nic. - Sory. Tak jakoś wyszło – powiedziała z miną męczennicy. - Co ty? Piłaś w biały dzień? – powiedziała współlokatorka lustrując wzrokiem Asię. - Tak... Jestem narąbana jak szpadel – mówiła otwierając drzwi. - A miałaś posprzątać – powiedziała współlokatorka patrząc krytycznie na bałagan w całym mieszkaniu. - Potem... – powiedziała Asia i położyła się na łóżku. Od razu zasnęła mocnym, pijackim snem.
***
Gdy się obudziła było ciemno. W ustach czuła suchość, a w głowie straszny ból. Postanowiła iść coś wypić. Gdy wstała, zakręciło jej się w głowie. Poszła do kuchni i wypiła dwie szklanki wody, potem zaszła do ubikacji, a wracając do łóżka z butelką wody w ręce, wzięła swój telefon. Z powrotem położyła się pod ciepłą kołdrę i mrużąc oczy sprawdziła która jest godzina: 3 w nocy. Potem weszła w skrzynkę odbiorczą. Były tam smsy od jej chłopaka: najpierw całkiem przyjemne z tekstami w stylu: misiu czy kochanie. A potem było parę pełnych pretensji i złości, że ona się nic nie odzywa. Więc mu potulnie odpisała, że była na mieście ze współlokatorką i zapomniała telefonu i też go kocha i nawet nazwała go kochanym misiaczkiem. A co! Chętnie napisałaby mu prawdę, że najebała się w samotności, gadała z jakimiś chłopakami i jednemu dała nawet swój numer. Ale wiedziała, że gdyby mu tak napisała to on zareagowałby straszną złością. Lepiej ukryć prawdę. A potem zaczęła się zastanawiać co zrobi, jeśli nieznajomy (jakoś nie mogła przypomnieć sobie jego imienia) będzie chciał się spotkać. Zaczęła fantazjować, że spotyka się z nim i jest cudownie. Że się w sobie zakochują. Że się całują, a ona odlatuje do nieba. I zaraz poczuła wyrzuty sumienia. Miała wrażenie, że takimi myślami i pragnieniami jest niewierna swojemu chłopakowi. Zrobiło jej się jakoś smutno. Czuła się rozdarta. Nie wiedziała co zrobi. Ale zaraz stwierdziła, że te jej rozmyślania są nic nie warte, bo i tak nie wiadomo, czy nieznajomy się do niej odezwie. Z takimi myślami znowu zasnęła.
***
- Więc mówisz, że wczoraj pół dnia byłaś na mieście? – zapytał niewinnie chłopak Asi. - No tak. Najpierw byłyśmy na zakupach, ale nic nie kupiłyśmy, a potem zaszłyśmy na pizze – skłamała gładko. - A dlaczego dopiero o 3 w nocy mi coś napisałaś? - No bo jak wróciłam to jakoś tak od razu zasnęłam ze zmęczenia, a potem o tej 3 się obudziłam. I mi się przypomniało że ci nic nie pisałam cały dzień. – on popatrzył na nią z wyraźną wściekłością. - Aśka! Czemu ty mi kurwa kłamiesz?! - Przecież nie kłamie... – powiedziała niezbyt przekonująco. - To czemu o 16 dzwoniła do mnie twoja współlokatorka i pytała o Ciebie? - Ee... - Powiedz gdzie NAPRAWDĘ byłaś. – Asia popatrzyła na swojego chłopaka przerażonym wzrokiem i postanowiła mu powiedzieć część prawdy. - Strasznie mi się chciało pić i pojechałam do jakiegoś lasu z flaszką wina. - Czy ciebie porąbało do końca? - Nie... Zdołowana byłam. - Tak robią alkoholicy. - Może. - A wiesz co? Jest jeszcze jedna sprawa. Dzwonił do mnie dzisiaj jakiś koleś i pytał o Asię. Wiesz może kto to? – Asia spojrzała na niego przestraszona. No tak... dała tamtemu nieznajomemu numer swojego chłopaka, bo lepiej go zna niż swój własny. - Ktoś się na pewno pomylił. - Ta... pomylił. Jakoś ci nie wierzę. Pewnie znowu umówiłaś się z jakimś debilem z czata. I to na pewno z nim piłaś. - Nieprawda.... Sama piłam. - Myślisz że lepiej pić samej niż z kimś? - Nie, ale... ja piłam sama. - Wiesz co? Mam ciebie dosyć. Koniec z nami. Nie mogę ci nawet zaufać. - Ale przecież... – zaczęła Asia a z oczu zaczęły jej ciec łzy. - Na świecie jest wiele ładniejszych i fajniejszych dziewczyn od ciebie. Na pewno sobie jakąś znajdę. A z nami koniec. Cześć. Asia siedziała zamurowana na ławce i patrzyła na oddalające się plecy swojego... nie.... już byłego chłopaka. Ciągle męczył ją kac i czuła się z tym wszystkim strasznie. Straciła właśnie chłopaka którego kochała, przez swoją własną głupotę. Po co wczoraj chlała? Po co obcemu dała swój numer? I jak do cholery mogła dać mu numer swojego chłopaka? Jak można być takim debilem...Znowu zachciało jej się pić, więc poszła do pobliskiego sklepu spożywczego i kupiła sobie 3 mocne piwa. Wróciła do domu, włączyła telewizor i zaczęła pić jedno po drugim. Kac jej minął, ale i tak wciąż czuła się okropnie. Pomyślała, że może on teraz żałuje, że ją rzucił. Może do niego zadzwoni i powie że go kocha – myślała, a z oczu kapały jej łzy. Chwyciła telefon, wybrała jego numer ale on nie odebrał. „Może powinnam do niego napisać smsa?”. „Kamciu, czy naprawdę warto tak kończyć? Przecież się kochamy. Wróć do mnie proszę”. Napisawszy tego smsa, Asia zaczęła jeszcze bardziej płakać.
***
- Hm, wiesz jak to mówią: tego kwiatu pół światu – próbowała pocieszyć koleżankę współlokatorka, usłyszawszy jej relację z ostatnich wydarzeń. - Ale ja go kocham. Chyba. Marta, ja nie wiem jak ja mogłam być taka głupia! - Ludzie robią głupie rzeczy. To on jest głupi że za takie coś ciebie rzucił. - Po co ja dawałam tamtemu jego numer – żaliła się ocierając wciąż płynące łzy. - Mogłaś przynajmniej dać swój – powiedziała uśmiechając się. - No mogłam. Ale jak tak teraz o tym myślę, to może i dobrze się stało, że mnie zostawił. - No co ty. Czemu? - Bo... w sumie ogień w nas to już dawno się wypalił. Zżerała nas rutyna. Wczoraj zaczęłam pić właśnie z tego powodu. Bo mi było tak strasznie źle, że nie jestem już w nim zakochana. I że marnuję swój czas. - No to skoro tak, no to chodźmy może gdzieś potańczyć. Poznasz kogoś innego.... Może być fajnie. Podobno najlepszym lekarstwem na utraconą miłość jest nowa miłość – zakończyła z uśmiechem. - Chyba masz rację – w końcu i na ustach Asi zagościł delikatny uśmiech – Pójdziemy do pubu, poznam jakiegoś przystojniaka i... zapomnę o Kamiluchu! - Właśnie. Dobrze gadasz.
***
Tańcząc w migającym świetle stroboskopu, Asia czuła się niesamowicie seksowna. Czuła że przyciąga spojrzenia wielu chłopaków. Może patrzyli na nią przelotnie, ale ona wolała myśleć, że patrzą tylko na nią i myślą że jest ładna. Tańcząc tak, zapomniała nawet o tym, że rzucił ją chłopak. W pewnym momencie przybliżył się do niej jakiś przystojniak i patrząc jej w oczy, tańczył naprzeciwko niej. Ona nie odsunęła się od niego ani nie uciekała wzrokiem, co on uznał za zachętę. Przyjrzawszy mu się dokładniej, Asia stwierdziła, że jest całkiem przystojny, ładnie ubrany i oszałamiająco pachnie. Przetańczyli razem kilka piosenek, nie zamieniwszy słowa. Asia czuła, że coś między nimi iskrzy. Czując jego ręce na swoim brzuchu, chciała by dotknął jej piersi, choć jednocześnie nie była pewna, czy gdyby coś takiego się stało to ona by na to pozwoliła. W pewnym momencie jej tańczący towarzysz krzyknął jej w ucho: - Masz może ochotę na piwo?! – jego głos miał przyjemne brzmienie. - Chętnie się napiję! – odpowiedziała Asia. Gdy znaleźli się już przy barze, nieznajomy spojrzał na nią przenikliwym, męskim spojrzeniem zdobywcy i zapytał zalotnie: - No to jakie piwko pani sobie życzy? - Jaka tam pani – zaśmiała się Asia – Wareczkę strong poproszę. - Powiedziałem pani bo nie wiem jak mam się do ciebie zwracać. - Może Asiu? - Hm... Piękne imię. - Dzięki. Choć ten tekst to farmazon zwykły. - Znam jeszcze gorsze –powiedział z uśmiechem nieznajomy. - Ta? – uśmiechała się – a powiedz jakiś? - Może najpierw gdzieś usiądźmy. - Okej – poszli usiąść do stolika – no więc? - No na przykład... – zamilkł na chwilę i wyglądał jakby sobie coś przypominał – Czy twój ojciec jest złodziejem? - Nie... – odparła zdziwiona – a czemu pytasz? - Bo patrząc na Ciebie sądzę, że ukradł gwiazdy z nieba i umieścił je w twoich oczach – Asia usłyszawszy to zaniosła się głośnym śmiechem. - Dobre, dobre. Nawet nie wiem jak się nazywasz ale rozśmieszasz mnie profesjonalnie. - Pij piwko. - Piję piję – chcąc to potwierdzić wypiła duży łyk piwa. Czuła się nieco zakłopotana, bo nieznajomy ciągle się w nią natrętnie wpatrywał i nic nie mówił. Więc ona chcąc przerwać ciszę, zapytała go o imię. - Nazywam się Kamil – Asia usłyszawszy to imię mimowolnie się skrzywiła. Jakoś nie miała ochoty poznawać bliżej osoby nazywającej się jak jej były. Nieznajomy widząc to powiedział – Coś nie tak? - Eee... Mój były się tak nazywa. - Aha rozumiem. No ale to chyba nic nie szkodzi, co? - No pewnie że nie. To tylko imię – mówiła, choć tak nie myślała. - No to co? Wracamy na parkiet? - Pewnie.
***
- To jak to będzie? Pozwolicie mi się odwieźć? – Pytał natrętnie Kamil. - Już mówiłyśmy że nie... – powtórzyła nie wiadomo po raz który Asia – mieszkamy tu zaraz obok, nie wspominając już o tym, że ty jesteś najebany. - No to co, że najebany. - Piłeś – nie jedź. Nie słyszałeś o tym? - E tam. Najebany od razu. Trzeźwy jestem. - Ale my wolimy się przejść. Pa. - Pa – odpowiedział zrezygnowany patrząc na dwa oddalające się tyłeczki – A taka napalona była – mruknął pod nosem i poszedł na parking. Dziewczyny początkowo szły nie odzywając się do siebie, a nocną ciszę zakłócał jedynie stukot obcasów. Po chwili minął ich Kamil. Otworzywszy okno jeszcze się upewnił, czy oby na pewno nie chcą z nim jechać. - Jejku co za natręt! – krzyknęła zirytowana Marta. - No. Pewnie liczył, że mnie wydyma. Debil. - Albo że nas obie wydyma. Czub. - No. - Ale tak swoją drogą to skąd ty takiego wytrzasnęłaś? - Zaczął tańczyć ze mną, kupował mi piwka. Myślał pewnie że mnie upije. Pewnie liczył że mu dam dupy, bo mnie pocałował parę razy. - Co za przygłup – powiedziała z pogardą Marta. Gdy wróciły do domu, były tak zmęczone, że od razu poszły do swoich łóżek i zasnęły.
***
Następnego dnia o 9 rano obudził je ryk kosiarki. Były wściekłe - chciały jeszcze spać. Głowę Asi rozsadzał ból i męczyło ją pragnienie. „To już drugi dzień z rzędu – myślała – jestem jak jakiś pierdolony żul. Ale kurwa jego mać! Co za czub wymyślił żeby w sobotę rano trawę kosić, kiedy normalni ludzie śpią!” Ze złością na twarzy zwlekła
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil kasia88
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…