Wróć do katalogu

Kupa brum brum

Dzieci i ich widzenie świata

Ajdatajga, opublikowano , 7 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Kupa brum-brum

Zakopane. Wiosna. Śnieg topnieje, wyłaniając z siebie całą górę śmieci; nawrzucanych tam przez zimę. Najwięcej jest psich kup na trawnikach. I tak nie sprzątamy po swoich psach w lecie czy na wiosnę czy w jesieni i kiedy milusiński zrobi kupę na trawnik - to rozglądamy się na boki czy ktoś to widział czy nie... jeśli nie to udajemy, że całej sytuacji nie było i oddalamy się z miejsca zbrodni. Mało kto nosi przy sobie woreczki foliowe, by potem wziąć w nią kupę i wyrzucić do kosza. Umówmy się - tak robimy w dużych miastach, gdzie na osiedlu jest monitoring i boimy się, że nas złapią. Albo gdzie są starsze panie w oknie i one dobrze wiedzą co z tym zrobić, gdy po raz siódmy widzą tego kolesia w żółtej bluzie z tym czarnym psem, który znów narobił na klomb przed jej blokiem, a zbrodniarze uciekli. W Zakopanem śnieg leży długo. Jak pies załatwi się nawet na środku Krupówek to wystarczy wykonać niewinny gest butem - przysypując śnieg na kupę i iść dalej... A na wiosnę... Kupy z "zamrażalnika" pięknie zachowane pokazują się światu. I takiego wiosennego dnia szłam z Jasiem na spacer. A kupy odsłaniały się z zasp w pełnej krasie. W pewnym momencie życia dzieci przeżywają fascynację swoimi kupami. Nauczyliśmy je już załatwiać się do nocników, czy ubikacji. I taki mały człowiek pójdzie sobie na nocnik, zrobi kupę, a potem kiedy mama wyciera mu pupę to patrzy... o, to wyszło ze mnie... brzydko pachnie, ale to ze mnie... i mówią na to KUPA. A potem taką KUPĘ widzi na ulicy, na trawniku. Łaa, kto to zrobił? KUPĘ robi się do nocnika, a potem mama ją wyrzuca, więc skąd tu te KUPY? - To są Jaśko kupy psów. Psy nie mają nocników, psy robią kupy na trawę. Patrzy na mnie. Aż widać w oczach proces myślowy zachodzący w jego głowie. Po minucie jakoś tam ułożył to sobie w głowie i zadowolony przyglądał się psiej kupie na skraju trawnika. Miał dwa lata i mówił po swojemu. W sumie to nazywał rzeczy dźwiękami jakie one wydawały. I tak był : brum brum - auto, chał chał - pies, tu tu- pociąg itp. Każdy to zna, więc nie będę pisać jakie nazwy mają dzieci na świat, bo mają takie same. I w tym momencie milion matek mnie nienawidzi, bo uważają, że ich dzieci są wyjątkowe i tylko one wpadły na pomysł nazywania mamy " ma...ma"... Kobiety to się dzieje od pokoleń. Dzieci nazywają rzeczy na podstawie dźwięków jakie słyszą. Zgodzę się , że każde dziecko jest inne i może inaczej potem wymawiać dane słowo - typowo po swojemu i powstają wtedy nazwy : niam niama- woda, tanny- czarny, faban - szlaban, pta amba jonie - ptak je na balkonie i inne słowa, które na początku rozumie i to z trudem tylko najbliższa mu osoba, która z nim najwięcej przebywa. Mi też się wydawało, że Jaś rozwija się inaczej niż inne dzieci, że jest od nich mądrzejszy, bystrzejszy itp. wydawało mi się prawie, że urodziłam geniusza. A to nie prawda. Urodziłam nową istotę, której Bóg (czy jak chcecie tą Siłę nazywać) dał przeznaczenie i ja nie mam tak naprawdę na to wpływu. Oczywiście muszę zadbać o to żeby miał jak najlepsze warunki do tego, żeby się rozwijał, ale on ma swoją drogę i nią pójdzie i my nic na to nie poradzimy. A jeśli myślimy, że jest inaczej - to znaczy, że sami nie zdajemy sobie sprawy z tego, że nasz los Bóg ma u siebie w "notatniku". Tam jest początek i koniec naszej drogi, tam jest wszystko co było, jest i będzie, co nam się przydarzy i co się przydarzyło. Często rodzice myślą tak : " Stworzyliśmy życie i pokierujemy nim. Syn zostanie

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych