LAST DIED
krzyk dziecka... morderstwo... najmniej oczekiwana osoba mordercą dzieci>>> przeczytaj!!!
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Rozdział pierwszy
Przerażający, mrożący krew w żyłach krzyk dziecka przebił się przez deszcz i burze, które opanowały północną część stanu Michigan. Klaksony aut stojących w gigantycznym korku, trzask łamanych pod wpływem wiatru gałęzi i drzew, grzmoty oraz deszcz odbijający się od wszystkiego co napotka na swojej drodze, prawie uniemożliwiały usłyszenie czegokolwiek w promieniu 50 cm. Ludzie stojący na przystankach autobusowych krzyczeli do siebie, aby móc się ze sobą nawzajem porozumieć. Psy opanowane histerycznym strachem przed burzą z piorunami szczekały przejęte swoim losem; niektóre czekały na swoich właścicieli trzęsąc się ze strachu pod łóżkiem. Jednakże w jednej chwili cały ten harmider, oprócz burzy, ustał jak ręką odjął, gdy krzyk przebił się przez rozhisteryzowany tłum ludzi i zwierząt. Wszyscy, począwszy od ludzi młodych a skończywszy na ludziach starych i zwierzętach, mieszkających na podwórku lub w ciepłych domach, odwróciło się jak na komendę i poszukiwało źródła straszliwego dźwięku. Większość osób rozglądała się zdezorientowana na boki pytając swoich sąsiadów czy oni też usłyszeli ten dźwięk. Nie było żadnych wątpliwości. Każdy kto uczestniczył w popołudniowej ulewie stanu Michigan usłyszał. Kilka minut później, choć mogłoby się wydawać, że minęło kilka godzin, z oddali napłynął niewyraźny dźwięk syreny policyjnej i pogotowia ratunkowego. Ludzie stojący najbliżej ulicy rozsunęli się, by zrobić miejsce dla pojazdów uprzywilejowanych. Niedługo potem przystanek autobusowy przy ulicy Mongolia Press mienił się w barwie niebieskiej i czerwonej. Tłumy gapiów stanęło blisko radiowozu policyjnego, gdzie przystojny, umundurowany policjant spisywał zeznania świadków zdarzenia. - Proszę państwa!!- krzyknął policjant do tłumu gapiów- czy ktoś z państwa może mi powiedzieć co tu się właściwie stało??!! Oczywiście, że mogli i mieli nawet dużo do powiedzenia. Jednakże żadne z opowieści nie wniosły do sprawy nic nowego. A najważniejsze: nikt nie potrafił podać miejsca skąd dobiegł dźwięk. Ludzie przekrzykiwali się, chcąc uzupełnić zeznania swojego poprzednika. Dochodziła godzina piąta po południu. Policjanci, sanitariusze, lekarze i gapie mieli już dość siebie nawzajem, ciągłego opowiadania ciągle tego samego. Rozrastająca się ilość ludzi na chodniku i ulicy tylko zagęściła atmosferę pracy. Lekarze z karetki pogotowia zbierali się już do odjazdu, gdy zza winkla oddzielającego uliczkę wybiegł posterunkowy Zefir. - Panie komisarzu!!- Wołał Zefir. Jego słaby głos przykuł uwagę niedoszłych pasażerów autobusu- Panie komisarzu!! Tutaj!! Ludzie stojący najbliżej uliczki rzucili się jak jeden mąż do ociekającego deszczem, brudnego od błota policjanta. Jego oczy choć zaczerwienione od deszczu i zmęczenia lśniły jakimś nieznanym blaskiem, jakby był w gorączce. Policjanci rzucili się by powstrzymać ludzi przed staranowaniem swojego kolegi. Ludzie chcąc za wszelką cenę dostać się do uliczki drapali, kopali i deptali siebie nawzajem. Niektórzy funkcjonariusze policji zostali lekko ranni przez zdziczałą pielgrzymkę nacierających ludzi. Kilka metrów dalej od tłumu komisarz Oran, przesłuchiwał dwudziestego świadka z tą sama historyjką. Gdy rozpoczęła się walka o dotarcie do ciasnej uliczki, komisarz z chęcią opuścił męczącego świadka. Pobiegł zadowolony w…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil ZEFIR
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…