"Lekcja jęz. polskiego"
Ach, te kochane czasy gimnazjum...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
"Lekcja jęz. polskiego" Gdy otwierała drzwi, używając więcej siły niż zwykle, już czuła, że ta lekcja będzie zupełnie inna, wręcz magiczna. Po uporaniu się z szczotką wsadzoną między klamkę, a futrynę zepchnęła z biurka coś, co po dłuższej chwili ciszy, zaczęło wydawać odgłosy przypominające wodę, spływającą w muszli klozetowej.
- Jędrzejczak na miejsce - powiedziała głosem spokojnym, aczkolwiek nie pozwalającym na sprzeciw.
- Spierdalaj - odpowiedział głos, który wskazywał na wieloletnie spożywanie pochodnych węglowodorowych.
Następnie usiadła na swoim krześle, po chwili wstała, wyjęła trzy pinezki, który wbiły jej się w miejsce przeznaczone zazwyczaj do siedzenia. Nie zrobiło to na niej wrażenia, w końcu to był jej 5 rok nauki w gimnazjum. Jej ciało w owym czasie przyzwyczaiło się do różnych rodzajów bóli. Ponieważ w klasie śmierdziało bardziej niż zwykle powiedziała wprost:
- Wiem, że wam nie przeszkadza ten zapach denaturatu i moczu, ale wyraźnie czuję tu coś innego. -
- Bo to Bzyku się zesrał. Ha ha ha. - skwintował jej to charakterystyczny, powolny, wręcz melancholijny głos.
- Dziękuje Sebastian, Marcin, czy to prawda? -
- Kurwa! Odpierdólta się ode mnie! Pierda se puścić nie można?! - zdanie, jak i cyrkiel, było szybkie i wymierzone wprost w nauczycielkę, ale ona jak każdy belfer przeszła 6 letnią szkołe karate, tekwondo, ju-jitsu i kickboxingu więc złapanie rozpędzonego przyboru matemaycznego nie sprawiło jej problemu.
- Marcin, rzucanie w nauczycieli ostrymi przedmiotami jest niedozwolone. Masz uwage. -
Przez głowę przeszła Marcinowi pewnie myśl, że krzesło nie jest ostre. Wstał więc, chwycił je, ale ten litr czystego spirytusu zadziałał. Przed upadkiem pod ławkę, Bzyku zdołał wydać z siebie słowo, które po bliższej analizie pasowało do wyrazu "kurwa". W międzyczasie polonistka postanowiła przewietrzyć klasę. Ruszyła dzielnie przed siebie i ku niezadowoleniu klasy wyminęła 3 pary wnyków na niedźwiedzie, przeskoczyła nad jakimiś zwłokami, uniknęła kolejno lecących: piórnika, plecaka, krzesła, ławki, ale przelatujący nad nią Podgórsiu niemal ją dosięgnął. Mimo protestów Papcia, który słynął z tego, że w swoim krótkim 16-letnim życiu, w więzieniu przesiedział 14 lat, wyjęła z jego plecaku łom. Jeden z końców umieściła w oknie nie otwieranym od czasów gdy po ziemi biegał jeszcze gatunek znany powszechnie jako Homo Sowietus. Gatunek ten był fizycznie podobny do Homo Sapiens, lecz na przestrzeni wieków naukowcy wyodrębnili go jako osobny gatunek z powodu zdecydowanie większej lewej półkuli mózgowej, która jak wiadomo powszechnie odpowiedzialna jest za wyobraźnie. No więc, Homo Sowietus zanim wymarł biegał sobie w czerwonych kombinezonach po świecie (czerwony był ulubionym kolorem tego gatunku) i myślał, że poprzez swój zespół XXX, XXY i Downa zdobędzie władzę nad swiatem. Władzy nie zdobył, zbudował natomiast dużo budynków do przeedukowywania małych Homo Sapiens na Homo Sowietus. Gdy już pociągnęła łom, poczuła, że stopa jej się ześlizgnęła z parapetu i niechybnie zaliczy ziemie, ale przed upadkiem uratowała ją biała, lepka maź, wisząca między ławkami, zostawiona przez Kubę, klasowego handlarza gazetek porno. Postanowia tego nie komentować. Podeszła do Kuby, ale zobaczywszy, że jest on zajety swoja ulubioną czynności postanowiła mu nie przeszkadzać. Do klasy dotarł niespotykany tutaj często powiew świeżego powietrza. Po części pleców osobników z klasy przebiegł dreszcz, ale został on szybko stłumiony na skutek wypicia ćwiartki spirytusu, który każdy trzymał na taką okazje w tylnej, lewej kieszeni. Po ochłonięciu po tej dosyć nietypowej sytuacji, klasa uspokoiła się. I gdyby nie odgłosy Marcina, chędożącego swą dziewczyne na końcu klasy byłoby, zaryzykowałbym tu stwierdzenie, cicho. Nauczycielka podchodząc do tablicy zauważyła brak kredy i już miała zacząć tłumaczyć Maćkowi, że tego długiego białego się nie kruszy i nie wciąga nosem bo to nie amfetamina. Lecz wtem do klasy zapukał Tomaszek. Zapukał jest tutaj stwierdzeniem nie do końca poprawnym, bo po tym pukaniu, nawet gdyby drzwi jakoś udało się wyrwać z ściany nie nadawałyby się one do użytku. Po klasie przebiegło charakterystyczne i donośne:
- Kto chce wpierdól?! -
- Cześć Łezka - odpowiedziało 7 trzeźwych osób.
- Tomaszek, znowu się spóźniłeś - głos pani przerwał radosną konwersację Łezki z klasą, a raczej ułamkiem klasy.
W tym momencie pokusiłbym się o charakterystykę Tomaszka. No więc: przy wzorście 210 cm, obwodzie klatki piersiowej 130 cm i bicepsie 60cm, siła jaką on dysponował była mizerna, porównywalna zaledwie do siły trzech niedźwiedzi grizzly. Podczas triumfalnego wejścia do klasy, promienie słoneczne wpadające do pomieszczenia poprzez dziurę po oknie, odbijały się od jego czewonego, błyszczącego dresu Addidasa. Ale uwagę przyciagała jego nowa fryzura, po klasie przebiegł szept, kilka osobników wyczołgało się spod ławek i myśląc, że wciąż są pod wpływem różnego rodzaju metanolów, denaturatów i siarkofrutów poszło spać dalej. To co ujrzeli na stałe wpłynęło na ich psychikę. Z tego powodu za kilka lat Mateusz przedawkuje Milke w Biedronce, Marcin będzie napadał tiry, Sebastian zacznie wyrywać i znosić do domu płyty chodnikowe, a Maciek będzie gwałcić prostytutki drutem kolczastym. Co mogło spowodować u nich takie odchylenie psychiczne? To proste i skomplikowane zarazem. Gdy wyszli spod swoich ławek ujrzeli włosy na głowie Tomaszka. Było ich co prawda 0,5 mm, ale to zawsze o 0,5 mm więcej niz wcześnie. Łezka tłumaczył ten incydent tym, że jego nowa maszynka do golenia, Quatro firmy Gilette, zardzewiała podczas mycia zębów, a po goleniu języka z feralnej maszynki została tylko rączka. Ale to w żaden sposób nie mogło pomóc skrzywionej psychice wyżej wymienionych chłopców wrócić na właściwy tor.
- Cześć cwelu - dobiegło zdanie z drugiego końca klasy, wyraźnie zniekształcone przez opary spirytusu, moczu i Bóg wie czego jeszcze.
Osobnikiem na tyle odważnym, by powiedzieć coś takiego był Mateusz znany powszechnie jako Ziutek, był to człowiek niezwykle dziwny. Jak wspominałem na początku od lat gustował we wszelkich pochodnych węglowodorowych, a poza tym ubierał się w czarne koszulki (z targu, które jego przyjaciel z Ostrówek, dorzucał gratisowo do każdej połówki spirytusu) z wielką czaszką, była to najprawdopodobniej czaszka ludzka, z podpisem Metallica. Kilku ludzi starało się dowiedzieć czemu Ziutek wielbi ową czaszkę o imieniu Metallica, czemu jest profanatorem grobów i dlaczego w piwnicy trzyma kupiony za wschodnią granicą metanol, ale słuch o tych śmiałkach zaginął. Po mieście chodzą plotki, że owych niezwykle odważnych młodzianów, Mateusz zamarynował w słoikach. Od roku wychodził również z pewnym bliżej niestwierdzonym osobnikiem o długich włosach, ubierającym się na czarno i innym (o dziwo) również gustującym w czarnych ubraniach młodzieńcem o twarzy, która wskazywała na to, że coś knuje. Mówił, że chodzi grać w kosza. Raz na wschód, raz na zachód, ale zawsze wracali mocno poturbowani, a policja rosyjska i niemiecka zaczeła dochodzić morderstw o niespotykanym bestialstwie, dokonywanym przez jakąś szajkę pochodzącą prawdopodobnie z Polski lub Ukrainy. Następstwem tego zdania była niezwykle szybka akcja, no więc Łezka z okrzykiem, którego może zazdrościć mu wielu przedstawicieli gatunku naczelnego i nie tylko, ruszył ku czarnemu punktowi w przeciwległym końcu klasy. Ławka, wraz z Kubą i Pawłem vel Papciem, odbita od ud szarżującego Tomaszka trafiła w Ziutka. Długowłosy wpadł na ściane, a po jego nodze zaczął spływać bezbarwny, lecz wydający bardzo charakterystyczny zapach, płyn.
- AAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! - po klasie rozbiegł się wrzask, przypominający wymieszanie wrzasku niedźwiedzia obdzieranego ze skóry i człowieka któremu ktoś, dla własnej uciechy, włożył genitalia w magiel. Zwierzątka w lesie zapewne wiedziały co oznacza ten krzyk, ponieważ niemal błyskawicznie przyroda w lasach w promieniu 200 km zamarła. Niedźwiedzie pochowały się do dziupl, lisy w panice zakopały się pod ziemie, wiewiórki, wziąwszy ze sobą pożywienie uciekły do ciepłych krajów, a ptaki w nadziei, że Ziutek swoich pobratańców nie ruszy, zawisy w jaskiniach do góry nogami, udając nietoperze.
- You mather fucker, you broke my spiritus. - zabrzmiało łamaną angielszczyzną.
Gdy wypowiadał te słowa wokół niego emanowała jakaś niespotykana energia która, unosiła do góry ławki, plecaki i inne rzeczy porozrzucane dookoła. Powszechnie wiedziano bowiem, że jego rodzina przyjechała do Polski na początku lat 90 z Czarnobyla. Nie był to również pierwszy przypadek, gdy podczas gniewu pozabijał niechcący ludzi w okolicznych wsiach. Łezka odrzucony wzrokiem przebijał właśnie trzecią ściane.
- Zginiesz za tą połówke - powiedział Ziutek wyraźnie akcentując każdą sylabę. W jego głosie słychać było perwersyjną radość z tego co robi. Ale w tym momencie polonistka zadziałała, wyszły na jaw jej 7 letnie obowiązkowe studia mediacyjne.
- Mateusz jak przestaniesz kinetycznie dusic Tomaszka dam ci drugą połowkę. - Ale Mateusz nie dał łatwo za wygraną.
- Trzy połówki! - zażądał, a w oczach jego płonął ogień piekielny.
- Dam ci dwie i przepuszcze cię do…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil AngelOfDarkness
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…