List #2
...tajemnicy ...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Nad ranem, gdy się przebudziłam zobaczyłam go jak leży spokojnie obok mnie, ze spokojną twarzą. Jeden człowiek wprowadził do mojego życia tyle radości, tyle uczucia, w zaledwie jeden tydzień. Jak to jest możliwe, że mogę być taka szczęśliwa? Obrócił się, a ja się do niego przytuliłam. Pocałował mnie w czoło i zasnęliśmy jeszcze na chwilę. Obudził mnie kaszel dobiegający z łazienki. Rafała obok nie było, więc to on tak kasłał. Zaniepokoiłam się. Podeszłam do drzwi i zapukałam. - Rafał, wszystko w porządku? Mogę wejść? - Nie, nie! Nie wchodź. Wszystko w porządku. Zapytałam jeszcze raz, czy wszystko w porządku i delikatnie uchyliłam drzwi. Trzasnął nimi z całej siły i przez kaszel krzyknął Mówiłem nie wchodź! Przestraszyłam się. Ubrałam się i właściwie miałam już wychodzić, gdy pomyślałam Nie, nie pójdę tak bez żadnego wytłumaczenia! Wreszcie przesłał kasłać i wyszedł z łazienki. Spojrzał się na mnie ze zdenerwowaniem, ale jednak odczułam również wstyd i smutek. - Przepraszam, że krzyknąłem. - Co się stało? Jesteś chory? - Edyta, nie chce o tym rozmawiać. Już jest wszystko w porządku. Jeszcze raz przepraszam, że krzyknąłem. - Ale ja nie mogę tak bez wytłumaczenia. Co mam myśleć? - Nic! Proszę, zakończmy ten temat. Proszę! - Nie wierzę! Nie wierzę, że ci odpuszczam. Co ty ze mną zrobiłeś człowieku? Nic o tobie nie wiem, a gdy się coś dzieje, ty mi nic nie chcesz powiedzieć. Zaczynam się bać! O ciebie! O nas!
Gdy wypowiedziałam słowa O nas! spojrzał na mnie z przerażeniem. Miałam wrażenie, jakby sobie właśnie uzmysłowił, że istnieje coś takiego jak my. Że przez ten cały tydzień coś wspólnie stworzyliśmy i, że możemy to pociągnąć dalej. Tyle, że on ma przede mną wiele tajemnic. A ja, jak ta głupia, ślepo mu ufam i staram się nie zadawać zbyt wielu pytań. Kolejne dni spędziliśmy razem śmiejąc się i dobrze bawiąc. W dzień jeździliśmy na rowerze do parków z sąsiednich miast, smakowaliśmy różnego rodzaju kuchnie, oglądaliśmy wschody i zachody słońca. Jeździliśmy na basen, do zoo. Noce zaś spędzaliśmy wspólnie na poznawaniu własnego ciała, na przeżywaniu każdej chwili w specjalny sposób, tak jak tego pragnęliśmy. Zapoznałam go z moimi przyjaciółmi i razem pojechaliśmy na weekend nad jezioro Chechło. Wynajęliśmy tam domek. Było nas tam 6 osób. Moje przyjaciółki określiły Rafała jako najbardziej tajemniczego i najbardziej wspaniałego faceta, jakiego kiedykolwiek mogłam spotkać na swojej drodze. Wszyscy zauważyli, jaka jestem przy nim szczęśliwa. Świecą mi się oczy i uśmiecha mi się buzia. Jednak z Rafałem coś było nie tak. Szybko się męczył. A jednego ranka widziałam jak bierze strasznie dużo leków. Jak zwykle gdy tylko zaczęłam formułować pytanie, on od razu mnie uciszył pocałunkiem i prośbą o nie zadawanie pytań. Z jednej strony jestem szczęśliwa, uśmiechnięta, a z drugiej- jestem zaniepokojona. Mimo to, na jego prośbę, bawię się dobrze, żartuję, tańczę, nawet wtedy, gdy Rafał idzie już spać. Wykręca się słabą kondycją, albo innym trybem życia. Ale wiem, że to coś innego, tylko jeszcze nie odkryłam, co takiego. Weekend się naprawdę udał. Pogoda dopisała, humory nie pouciekały. Bawiliśmy się świetnie. Niestety Rafał teraz jest coraz bardziej zmęczony. Widujemy się coraz rzadziej. Nie jeździmy już na rowerze i nie spacerujemy tyle. Tylko gdzieś siadamy, przytuleni do siebie. Rafał poprosił mnie, żebyśmy znów poszli do Ogrodu Botanicznego. Minął prawie miesiąc, więc może zakwitło coś nowego. Poszliśmy tam. Nie spacerowaliśmy, tylko od razu usiedliśmy na ławeczce. Rafał wyciągnął małe pudełeczko i zaczął mówić. - Przeżyłem z tobą najpiękniejszy miesiąc w moim życiu. Nigdy wcześniej takiego nie miałem, nawet jednego dnia. I nigdy już nie będę mieć. Jesteś wspaniałą kobietą i zasługujesz na więcej. To taki mały prezencik ode mnie, żebyś o mnie nie zapomniała. Może nie powinienem tego mówić, ale zakochałem się w tobie. Z całego serca cię kocham.
Zatkało mnie. W ręku trzymałam łańcuszek, na którym była zawieszona litera R. Chciało mi się płakać, bo w głębi duszy czułam, że to pożegnanie. Dlaczego więc wyznaje mi, że mnie kocha? W takim momencie? Łzy cisnęły mi się do oczu, ale na twarzy tkwił uśmiech. Pocałowałam go i powiedziałam: - Ja też cię kocham. I proszę, nie mów mi, że to pożegnanie. Nie zniosę tego. Nic nie rozumiem. Pozwoliłeś byśmy się w sobie zakochali, a teraz mam wrażenie jakbyś odchodził. Powiedz, że się mylę! Proszę, powiedz!
I zalałam się łzami. Bo on nie potwierdził, nie zaprzeczył. Nic nie powiedział. Objął mnie i pocałował. A ja płakałam, wtulona w jego ramiona. Odprowadził mnie na przystanek. Nie chciał, bym nocowała w hotelu, bo nie najlepiej się czuł. Pragnęłam zostać, przy nim, ale mi nie pozwolił. Pocałował mnie, jakby to był ostatni pocałunek, a ja wsiadłam do autobusu i odjechałam.
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil prmdk87
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…