Lot upadłych marzeń
Temat zapewne objechanym, ale zapraszam. Może cos was zaciekawi.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Michał stał na dachu największego budynku swojej uczelni. Ciepły wiatr owiewał mu twarz. Tutaj z góry wszystko wyglądało tak wspaniale, tak nierealnie, że niemal zapomniał o wszystkich problemach. Niemal, gdyż nie był w stanie zapomnieć o jednym. Jego kariera studenta została zakończona na drugim roku studiów. Tego nie można było naprawić w żaden sposób, a na pewno nie można było o tym zapomnieć. Jego całe życie się rozpadało. Ale, nie to było dla niego największym utrapieniem. Zawiódł. Zawiódł samego siebie, zawiódł rodzinę, wszystkich, którzy w niego wierzyli, którzy w niego inwestowali, narazili swoją przyszłość dla niego. Nie, nie mógł z tym żyć dalej. Utrata statusu studenta oznaczała ogromne kłopoty finansowe całej rodziny. Pożyczka, jaką wziął na studiach kończyła się wraz ze skończeniem studiów. Zawsze był przekonany, iż w przyszłości będzie w stanie ją spłacić bez najmniejszego problemu. Że dobra edukacja da mu szanse osiągnąć sukces w świecie gdzie rządzi pieniądz. Teraz jego plany rozmyły, odleciały, pozostała tylko ogromna rozpacz i bezradność. Podszedł do krawędzi budynku. Na dole jacyś ludzie zaczęli się przyglądać z ciekawością. Czy przejmowali się nim? Raczej nie. Dla nich było to po prostu urozmaicenie kolejnego nudnego i ciężkiego dnia na uczelni. Pewnie i tak nie skoczy. – Myśleli. Tak chciałbym usłyszeć ich głos po raz ostatni. – Wyciągnął telefon. Znalazł numer do domu. - Część mamo. – Powiedział a głos mu się załamał. - Cześć Michał. Co u ciebie słychać? - U mnie w dobrze. – Powiedział zaciskając wargi na końcu. Nie umiał nigdy dobrze kłamać. - Jak tam sesja? Czy coś się stało? - Już się kończy. – Tak, pomyślał, już niedługo się to wszystko skończy pomyślał sobie, a w jego sercu coś jakby pękło. Ogromny ból przeszył całe jego ciało.
Michał usiadł na krawędzi. Wyciągał kartkę papieru. Zaczął czytać. Jego oczy zrobiły się wilgotne, w końcu wypełniły się łzami.
Chciałbym pożegnać się. Wiem, że moje słowa nie są takie, jakimi powinny, lecz w tej chwili ciężko mi wymyślić coś sensownego. Wiem, że zawsze wierzyliście w moje zdolności, a nawet ja sam w nie wierzyłem. Jednak prawdziwa rzeczywistość jest inna. Nie jestem, byłem takim dobrym studentem, jakim powinienem być. Utraciłem swoją szanse, więc nie pozostaje mi nic innego, niż skończyć me marne życie. Przez te lata na studiach miałem ogromne wątpliwości, co do kierunku, jaki byłem zmuszony kontynuować. Jednak teraz widzę, iż przez całe swe życie robiłem rzeczy, jakie mi nie do końca odpowiadały. Teraz jestem pewien, że najmniejsze starania w utrzymanie się na studiach z pewnością zostałyby uwieńczone sukcesem. Teraz wiem, że wszystko, co utraciłem jest wyłącznie moją winą. Dlatego nie mogę już dalej z tym żyć. Każdego wieczora, gdy zasypiam, każdego ranka, gdy się budzę to straszne uczucie nie daje mi żyć. Każdy dzień jest przepełniony żalem. Zawiodłem was wszystkich. Nie mogę wrócić do domu, jak mógłbym spojrzeć komukolwiek w oczy. Jedyne, co mi pozostało to... Wiem, że ciężko czyta się wam ten list. Wiem, gdyż równie ciężko mi się go pisze. Wiedzcie jedno. Kocham was bardzo. Wszystkich. Kochałem również życie. Do tej pory każdy dzień pomimo wszystkich złych wypadków był wspaniały. Całe moje dzieciństwo. Nie brakowało mi nigdy niczego, zawsze staraliście się z całych sił abym miał wszystko, czego potrzebuje. Często rezygnowaliście z waszych przyjemności i własnych potrzeb. Doskonale zdaje sobie z tego sprawę, i dlatego też nie mogę tak dalej. Czuję, że nie zrobiłem wszystkiego, co było w mej mocy. Żegnam się z wami po raz ostatni. Wasz kochający syn.
Nagły podmuch wiatru przywołał go do rzeczywistości. Spojrzał w dół. Maleńkie postacie wyglądały z góry niczym mrówki krzątające się wokół pokarmu zbieranego na długie zimowe wieczory. I pomyśleć sobie ze to wszystko dla niego. Z każdą chwila tych „mrówek” było coraz więcej. Wszyscy patrzyli na niego. Wspaniale jest być w centrum zainteresowania. – Pomyślał sobie. Szkoda, że moja „sława” już wkrótce…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Biyik
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…