Lotnik
O pewnych bezdomnych
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Był ciemny, listopadowy wieczór. Dookoła panowała mgła i przenikająca kości wilgoć. Dookoła usłyszeć można było delikatny, lodowaty wiatr, szumiący gdzieś daleko w drzewach, które dla patrzącego były tylko niewyraźnymi plamami gdzieś na linii horyzontu. Daleko za miastem, u podnóża nasypu kolejowego, po którym w równych odstępach piętnastu minut przemykał, niczym blask nadziei pociąg międzymiastowy z wesołymi światłami w swoich oknach, stała kałuża. Kałuża była już prawie zamarznięta. Było pewnym, że nad ranem przyjdzie mróz i zamieni tą pokrytą lekkim płaszczem lodu kałużę, w jeden plaster twardego lodu. I tylko jeden mały papierek jednym swoim końcem uwięziony w cienkim lodzie, trzepotał nerwowo na ostatnim tej jesieni wietrze. Chwilami zdawało się, że uda mu się wyrwać z tej zamarzniętej kałuży, i lada chwila poleci na skrzydłach mroźnego wiatru w dal, hen daleko ku polom za hałdami, a może nawet dalej, za pola. Ale było to tylko złudzenie, bo choć wiatr szastał papierkiem, to jeden jego koniec był już mocno trzymany przez lód pokrywający kałużę. Lada moment miała nadejść zima i uwięzić go pod puchem śniegu. - Ni diabła, nie poleci - odezwał się Zenek, miejscowy bezdomny złomiarz i pijak. - Przestań Zenek, upiłeś się - odpowiedział mu Jureczek, jego kolega siedzący tuż obok niego w kartonowym pudle obok wspomnianej wyżej kałuży. Jureczek, liczący już ponad pięćdziesiątkę złomiarz był z złym nastroju. Nie zebrał dzisiaj pieniędzy na jabola i był, jak to sam określił, trzeźwy jak świnia. - Ale Jurii, patrz, on zaraz poleci !! Musi mu się udać ! Tylko jeden mocniejszy podmuch wiatru i poleci ! - Bełkotał resztkami świadomości Zenek. Jureczkowi zdawało się że widział na jego twarzy dziecięce podniecenie, jak u chłopczyka który właśnie brał się za jedzenie czekolady. - Jesteś skończonym kretynem ! - Mruknął, odwrócił się na drugi koniec tekturowego pudła i nakrył brudnym, starym kocem. Postanowił udawać że śpi. Ale Zenek nadal komentował to co robił papierek. - Wiesz, Jurii, to musi być wspaniale tak sobie latać na wietrze... - urwał na chwilę - ziuuuum ! wiu ! - zaczął naśladować dźwięki, jaki jego zdaniem…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil PremekK
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…