Łowca jazgarzy
Opowiastka czy też dygresja, może być (choć nie musi) parabolą.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Wbrew pozorom niełatwo jest zostać łowcą jazgarzy. Mimo że funkcjonują w języku potocznym, zresztą mocno zakorzenione, określenia i związki frazeologiczne związane z rybami (obraźliwe dla wielu śledzie; znane niemal każdemu rekiny biznesu, płotki, grube ryby, leszcze itp.) to nie sposób jest znaleźć choćby nawet przypadkową wzmiankę o jazgarzu. Może powodem jest to, że trudno jest zaliczyć tego, niewielkiego drapieżnika do establishmentu, nie jest także on częścią marginesu; mimo licznego występowania trudno jest zaklasyfikować go jako jedną z wielu nijakich, nieróżniących się istot.
Aby zrozumieć łowcę jazgarzy, szczególnie gdy nie wyklucza się, tego by można było nim zostać, należy przyswoić chociaż trochę wiadomości o tej rybie. Występuje ona zarówno w jeziorach, jak i w stawach i rzekach. Nieobecna jest w potokach górskich, słonych jeziorach, morzach, oceanach. Jazgarz nie osiąga monstrualnych rozmiarów. Na ogół nie przekracza piętnastu centymetrów, choć zdarzają się (niezmiernie rzadko) egzemplarze dorastające do trzydziestu centymetrów. Ta mała, zielona rybka jest drapieżnikiem żywiącym się wszelkimi wodnymi stworzeniami, niegardzącym ikrą innych ryb. Nie jest jego winą, że w taki sposób musi walczyć o przetrwanie w ciężkim wodnym świecie. Pretensje, co najwyżej można mieć do ewolucji, zwanej niekiedy matką naturą bądź stwórcą.
Największym wrogiem jazgarza jest dwunożny, myślący, często wąsaty ssak zwany wędkarzem. Tenże stwór łapiący rozmaite rybie gatunki, czy to dla zabicia czasu, czy tylko po to, by nie przebywać w swoim domu, traktuje jazgarza jako wroga równie groźnego, jakim dla juhasa jest wilcza wataha czyhająca na owcze mięso. Stąd praktyką często stosowaną przez wędkarza jest eliminacja oliwkowego drapieżcy. Każdy szanujący się wędkarz złowioną rybę, której nie zamierza skonsumować, wrzuca w miejsce, z którego ją wyciągnął. Dzieje się tak z płociami, karasiami, okoniami, szczupakami i wieloma innymi. Natomiast jazgarz, który bardzo sporadycznie jest zjadany przez wędkarza czy jego bliskich, nie może liczyć na pobłażliwość. W dobrym wędkarskim tonie jest niedawno co zdjętego z haczyka jazgarza zadeptanie ubłoconym butem, można też rzucić go byle tylko nie przed siebie i nie do wody. Widok zasuszonych w słońcu, walających się obok wodnych zbiorników jazgarzy nie jest niczym szczególnym. Całe, wędkarskie generacje stosują tradycyjne już praktyki.
Łowca jazgarzy na pierwszy rzut oka może wyglądać jak normalny, zwyczajny wędkarz. Czy ten kamuflaż jest powodowany wygodą, czy też niechęcią do ujawnienia swej tożsamości ciężko jest osądzić. Łowca jazgarzy traktowany jest przez zwykłych wędkujących ironicznie, z pogardą, i niekiedy nawet z kiełkującą nienawiścią. Łowca jazgarzy powinien być przygotowany na widok pukających się w czoła dumnych wędkarzy, gdy tylko zdejmie swą wędkarską maskę. Środowisko wędkujących jest wtedy wyrozumiałe, niczym nastoletni, zniewoleni hormonami piłkarscy kibice demolujący ze smutku, za to ze zwierzęcą radością tramwaje i autobusy. Choć zdarzają się odstępstwa. Pewnie tylko po to, by wyświechtane porzekadło o regule i wyjątkach mogło funkcjonować wśród wędkarskiej braci.
Zdarza się, niekiedy i zawsze na krótko, że łowca jazgarzy wzbudza sympatię u wędkarskiej gromady. Traktowany wtedy bywa jako niegroźny, łowiący wredne i śmieszne zielone rybki, pomyleniec. Lecz jeśli łowca jazgarzy przez przypadek złowi okaz innej ryby należącej do gatunku hołubionego przez wędkarzy, to nie powinien liczyć na pochwały bądź gratulacje. Zamiast tego otrzyma zawistne, zazdrosne spojrzenia i usłyszy, że czasem to nawet idiota ma szczęście. Gdy łowca jazgarzy złapie inną rybę, to na ogół ją wypuszcza. Wędkarze tylko pukają się w czoło, widząc, jak czterdziestocentymetrowa płoć dostaje
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil borsukoff
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…