Łyżki Przesilenia
Druga, po Mieczu Księżyca część Trylogii Slayers
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Jak zapewne wszyscy dobrze pamiętają, nasi "bohaterowie" (Lina, Gourry, Naga i Zelgadis) rozstali się po pokonaniu burmistrza, który okazał się złym Mazoku. Od tamtego czasu minęły dwa tygodnie, kiedy to wszyscy znów się spotkali (przez czysty przypadek). ****** - Heh, znowu się spotykamy- zaczęła rozmowę Lina, gdy spotkali się w gospodzie "Walcz o jedzenie". - To czysty przypadek- stwierdziła Naga. - Wy też przybyliście tutaj z powodu ogłoszenia króla?- zapytał Gourry. - Jakiego ogłoszenia?- zaciekawił się Zelgadis. - Otóż, król ogłasza, że temu, kto pomoże mu podbić sąsiednie królestwo, ofiaruje wszystko, czego ów delikwent sobie zażyczy.- wyjaśnił blondasek. - To coś dla nas!- krzyknęła Naga uderzając przy okazji dość mocno w stół. Pech chciał, że na stole stał kufel z wodą mineralną (wstrząśniętą, gazowaną), który po ciosie poleciał prosto w twarz dwumetrowego osiłka i rozbił się na niej. - Nie cierpię wstrząśniętej, gazowanej- syknął przez zęby, po czym podszedł do Nagi z zamiarem wyrzucenia jej przez okno lokalu. - Spokojnie, panie mięśniak.- Zelgadis stanął przed wystraszoną czarodziejką.- Ta pani jest ze mną. - Takiś obrońca dam?- ironicznie uśmiechnął się wielkolud, a tłum widząc to zaczął zbierać się wokół drużyny- Więc tobie najpierw oklepię buźkę- mówiąc to mężczyzna zamierzył się do ciosu. Zelgadis odsunął Nagę na bok, po czym przyjął postawę, aby cios spadł prosto na jego twarz. Osiłek uderzył. Lecz uderzenie, zamiast odrzucić Zela, sprawiło, że agresor złapał się za rękę i zaczął cicho jęczeć. - Z czego ty jesteś istoto nieczysta?- powiedział, prawie płacząc. - Ze skały- odrzekł Zelgadis. Słysząc to, klienci oberży szybko uciekli, pozostawiając naszą czwórkę samym sobie. - Oj zapłacicie mi za to!!- ryknął zza lady oberżysta.- Wszystkich mi spłoszyliście.-Idziecie za mną do króla! Lina przekonała resztę żeby poszli, bo tak się składa, że będą mogli władcę zapytać o obwieszczenie. - Kiedyś był burmistrz, teraz król. Coraz lepiej nam idzie...- westchnęła Naga, gdy ruszyli w stronę majestatycznego zamku króla Rulzera. ****** Gdy doszli do zamku, zauważyli, że jest bardzo dobrze chroniony. Co prawda jeden Drągu Slave wystarczyłby, żeby zmieść go z powierzchni ziemi, ale przed wojownikami i wieśniakami, tych pięćdziesięciu strażników w zupełności wystarczyło. Straże wpuściły ich bez szemrania, co wydawało się Zelowi dosyć dziwne, zważywszy, że zdemolowanie oberży to nie była sprawa wagi państwowej.
Król okazał się być czterdziestoletnim mężczyzną o silnej budowie i sylwetce atlety. - Czego chcesz karczmarzu?- zapytał nieznoszącym sprzeciwu głosem. - Ci przybysze przestraszyli mi wszystkich klientów! - Zajmę się tym. Możesz odejść.- spławił oberżystę król, widząc, że nasza czwórka mogłaby bez najmniejszego problemu załatwić ze stu takich, więc prawdopodobnie mają jakąś sprawę do niego. - Dziękuję panie. Mam nadzieję, że surowo ich ukarzesz.- powiedział karczmarz, po czym sobie poszedł. - Panie król, mam kilka pytań.- zaczęła odważnie Lina. - Słuchani cię dziecko.- tej odpowiedzi dziewczyna się nie spodziewała. - Dziecko!? Fireball!- Lina dopiero po chwili zdała sobie sprawę z tego, co zrobiła. Król siedział na tronie niewzruszony (tylko trochę pokryty sadzą i dymiący). - Sorry. Nie chciałam. To był tylko taki odruch.- zaczęła się tłumaczyć dziewczyna. - STRAŻ! Zabrać ją i ściąć jej głowę!- zagrzmiał Rulzer. - Lina...? Czy on chce cię zabić?- zapytał zszokowanej panny Inverse Gourry. - Tak idioto!- powiedziała zdenerwowana Naga. - Najpierw będziecie musieli zabić mnie!- krzyknął blondyn. - Tylko żartowałem.- gdy król to powiedział, dostał od Liny jeszcze jednym fireballem. -Hej, a to, za co? - Trzeba mnie było nie straszyć.- stwierdziła czarodziejka. - Wybaczcie mi, ale mam trochę spaczone poczucie humoru. Widzę jednak, że nie zostaliśmy sobie przedstawieni. Jam jest wielki, potężny, wspaniałomyślny, doskonały, miły, subtelny, piękny, grzeczny w stosunku do starszych osób, inteligentny i skromny król Rulzer (w tym momencie zabrzmiały fanfary). Przedstawcie się jeśli łaska. - Zjawiam się tam, gdzie grasują potwory, i pokonuję je. Zjawiam się tam, gdzie błyszczą skarby i zgarniam je. Jeżeli zaś wróg próbuje stawić mi czoła, zwycięstwo będzie moje. To ja, przepotężna czarodziejka Lina Inverse. - Znaczy, że mam powiedzieć kim jestem? Gourry Gabriev, do usług. - Piękna i doskonała czarodziejka i wojowniczka- Naga Biały Wąż. - Szukający lekarstwa na swój wygląd- Zelgadis Greywords. - Jako, że już się znamy, powiedzcie, co tu robicie...- ciepło zaczął rozmowę król. - Ja naprawdę mam pytania. Najpierw na nie odpowiesz, a później pogadamy.- oschle powiedziała Lina.- Po pierwsze: czemu twoja straż wpuściła nas bez gadania? Z tego, co wiem, sądzeniem osób, które przepędziły klientów z karczmy nie należy do obowiązków króla. Po drugie: o co dokładnie chodzi z tym ogłoszeniem, które wydałeś? - Do odpowiedzi na drugie pytanie przejdę za chwilę, a teraz zaspokoję waszą ciekawość, co do pierwszego. To jest właśnie sekret tego, że panuję w tym kraju. Podczas wolnej elekcji ludzie głosują na mnie, bo moje hasła wyborcze brzmią: "Rozwiążę każdy twój problem osobiście jeśli zostanę królem!", "Zlikwiduję przestępczość" oraz "Obniżę podatki". Ludzie to kupują, a poza tym jestem jedynym kandydatem. - Jestem pełna podziwu dla ich głupoty i łatwowierności.- stwierdziła Naga. - A co do obwieszczenia, to chodźcie za mną.- powiedział król, po czym poszedł wielkim korytarzem prosto i skręcił w drugie drzwi na lewo (nasi bohaterowie nie odstępowali go na krok).- Musicie wiedzieć, że nie jesteście pierwszymi osobami, które przyszły do mnie w tej sprawie. W tym pokoju cała reszta czeka na objaśnienie szczegółów.- powiedziawszy to, Rulzer otworzył masywne drzwi i wszyscy weszli do środka.
Jakież było zaskoczenie naszej czwórki gdy ujrzeli prawie same znajome twarze. Byli tam: Amelia Will Tesla Seyrun( księżniczka Seyrunu mająca lekki odchył na punkcie dobra i sprawiedliwości), Sylpheel ( kapłanka zakochana po uszy w Gourrym), Xellos (mazoku, mistrz manipulacji ludźmi i nie tylko) oraz dziwny facet wyglądający na szpiega. - Pan Zelgadis, Panna Lina, Pan Gourry, Panna Naga!- zakrzyknęła z radością i pobiegła przywitać się z każdym z osobna. - Gourry kochanie!- Sylpheel podeszła do Gourrego i go uściskała. - Czy my się znamy?- zapytał zdziwiony Gabriev. -Ty sklerotyku. To przecież Sylpheel.- powiedziała zdenerwowana Lina. - Miło was wszystkich znowu widzieć.- orzekł Xellos z uśmiechem (jak zwykle tajemniczym). - Co tym razem knujesz? I o co ci chodziło kiedy po załatwieniu tego mazoku powiedziałeś, że załatwiliśmy za ciebie ważną sprawę?- zaciekawił się Zelgadis. - Po prostu moja przełożona, Zelas-Metallium kazała mi załatwić gościa, bo wtykał nos w nieswoje sprawy. Jako, że my, mazoku jesteśmy rasą chaosu, zwady między nami są rzeczą naturalną. - Chyba masz rację.- Gourry udawał, że rozumie, a Sylpheel wciąż się do niego kleiła. - Widzę, że się znacie. Lecz czemu nikt nie cieszy się, że widzi znowu tego dziwnego faceta, który wygląda na szpiega?- król zrobił smutną minę.- Jemu też należy się trochę przyjacielskiego ciepła. - Ale żadne z nas go nie zna.- zauważyła Amelia, lekko zbita z tropu postawą króla. - Skoro tak, to siadajcie wszyscy, a ja wytłumaczę wam po co jesteście mi potrzebni.-król stanął na środku pokoju i czekał aż wszyscy zajmą miejsca.- Najpierw proszę każdego z was o przedstawienie powodu, dla którego się tutaj znajduje. Może niech zacznie dziwny gość. - Jako, że nie jestem szpiegiem, przybyłem tutaj aby pomóc waszej królewskiej mości. - Ja jestem tu dla kasy.- powiedziała wprost Lina. - Ja tu jestem, bo Lina tu jest- oświadczył Gourry. - Przybyłam tutaj, aby jako wojowniczka o miłość i sprawiedliwość położyć kres złu z jakim pewnie będziemy musieli się zmierzyć!- krzyknęła Amelia (ta krótkowłosa czarodziejka naprawdę ma tylko lekki odchył na punkcie walki ze złem). - Jestem kapłanką więc muszę leczyć walczących, a sądzę, że głównie o walkę będzie chodzić.- Sylpheel mówiąc to spuściła głowę i nieprzyzwyczajona do publicznych wystąpień przed tak dużą grupą osób zaczęła bawić się swoimi długimi, czarnymi włosami. - Jestem tu z tego samego powodu co Lina- Naga machając rękami, żeby podkreślić wagę swoich słów (bez komentarza) skaleczyła się zahaczając o srebrne włosy Zelgadisa. - Mam nadzieję znaleźć lekarstwo na swój wygląd. Poza tym nie mam nic ciekawego do roboty.- Zelgadis dla bezpieczeństwa o swoje włosy odsunął się od Nagi. - Może być zabawnie- Xellos tylko tajemniczo się uśmiechnął. - Skoro znam już wasz pobudki, to teraz wytłumaczę do czego was potrzebuję.- król chrząknął i zaczął tłumaczyć.- Więc... Mam jak się zapewne domyślacie, problem z podbiciem sąsiedniego królestwa. Od dłuższego czasu obnoszę się z planem jak je zdobyć. Niby wszystko jest OK. ale moi szpiedzy, którzy tam stacjonują donoszą mi o tajnej broni przeciwnika. Podobno jest to coś potwornego, strasznego oraz magicznego. I tu właśnie jest troll pogrzebany. W naszym państwie magia jest rzeczą niepraktykowaną. Zdecydowaliśmy kiedyś, że tak będzie dla nas najbezpieczniej. Wyobraźcie sobie co by się stało jeśli w każdym mieście były np. takie dwie Liny.
- Aaaaaaaaa!!!- wrzasnął Gourry. - Co ci się stało Gourry- zapytała zdziwiona Naga. - Wyobraziłem sobie to, o czym król przed chwilą mówił. To by było zbyt straszne. - Taaak. Chyba trochę przesadziłem...- Rulzer trochę zdziwiony zachowaniem Gabrieva kontynuował.- Jako, że jak już mówiłem, nie umiemy korzystać z magii, potrzebujemy kogoś, kto pomógłby nam tę magiczną broń zneutralizować. Im was więcej tym lepiej. A tak przy okazji, to pragnę wspomnieć, że wszystkim, którzy zostaną podczas swoich działań uszkodzeni, gwarantuję pokrycie kosztów leczenia, oraz dożywotnią rentę. Przechodzę teraz do najważniejszej dla niektórych z was spraw, mianowicie do wynagrodzenia. Otóż, każdy kto w jakiś większy sposób się przysłuży, dostanie baaardzo dużo pieniędzy. - W ogłoszeniu było napisane, że cytuję: "wszystko, czego ów delikwent sobie zażyczy".- trafnie zauważył Zelgadis. - To taka podpucha, żeby ściągnąć większą liczbę zainteresowanych. Czy wszystko jest zrozumiałe? Jeśli coś jest niejasne, to nie krępujcie się i powiedzcie. - Przecież nawet pięciolatek by to zrozumiał.- zaśmiała się Lina. - Przepraszam, ale nic z tego nie kapuję.- ze smutkiem powiedział Gourry. - Ty zakuty łbie, przecież to banalne.- ryknęła na biednego, wystraszonego Gourrego Naga.- Pozwól, że wytłumaczę to jeszcze raz specjalnie dla ciebie. Otóż... Ci drudzy mają magiczną broń. W tym kraju nie znają magii. Potrzebują kogoś żeby im pomógł. - Zakapowałem!- ucieszył się blondyn. - To dobrze.- król podszedł do drzwi.- Teraz przydzielę wam pokoje na noc. Za trzy dni wyruszamy. Kolację możecie zjeść w zamku. - Więc chodźmy, bo jestem straszliwie głodna.- Lina wstała i podeszła do drzwi. -Idziecie? - Jasne- przytaknął Gourry.- Mnie też kiszki marsza grają. Wszyscy poszli na posiłek do wielkiej jadalni. A gdy jedli, to tak jakby od trzech dni nie mieli nic w ustach. ******* Te trzy dni szybko zleciały na rozmyślaniach cóż to może być za broń (Zelgadis i Sylpheel), jedzeniu i kłótniach (Lina i Gourry), trenowaniu przemowy mającej wprawić w osłupienie "tych złych" (Amelia) oraz nudzeniu się (Naga). Kiedy trzeciego dnia rano wszyscy spakowani czekali na króla, armia powoli się zbierała. Gdy Rulzer zaszczycił ich wreszcie swoją obecnością i przedstawił plan wyprawy wynikły pierwsze sprzeczki. - Jak to, mamy jechać konno przez trzy tygodnie? Ty nas królu masz za swoich rycerzy czy co?- nie na żarty zdenerwowała się Lina. - Przykro mi ale i tak wraz ze strategami obraliśmy najkrótszą drogę.- tłumaczył się król. - Mam lepszy pomysł. Teleportuję nas tam.- Lina już przygotowywała się do rzucenia zaklęcia. - Nieee!!!…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Keii
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…