Wróć do katalogu

Małpka

Tym razem starałem się wcielić w rolę psychopaty. Edytowane 05.02.11

selfishlover, opublikowano , 9 min czytania, 4,4 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Stałem pośrodku rozentuzjazmowanego tłumu, niczym się nie wyróżniając spośród tej bandy oszołomów. Nikt nie zwrócił najmniejszej uwagi ani na mnie, ani na pluszową małpkę, którą posadziłem na ramieniu. W końcu to koncert kapeli rockowej. Ludzie wokół mnie skakali, tańczyli i machali rękami w rytm muzyki, która dla mnie była jedynie marnym i nic nie wartym jazgotem. Mam jeden cel, nic poza tym. Nie mogłem zawrócić, a tym bardziej nikt nie mógł mnie zatrzymać. Stanąłem na palcach, aby ocenić moje położenie względem sceny. Pozostało mi jeszcze z kilkanaście metrów i pełno ludzi ściśniętych obok siebie. „Będzie ciężko.” – pomyślałem i zacząłem zastanawiać się, czy warto. Czemu nie mogę popełnić samobójstwa jak wszyscy? Samotnie, w domowym zaciszu, wśród swoich własnych czterech ścian. Wiem, nie pozwalała mi na to moja duma. Cały świat uzna mnie za psychola. Będą skandować moje imię, a rodzina będzie miała przesrane, ale… wtedy to już nie będzie miało dla mnie żadnej wartości, bo jakby nie patrzeć będę przecież martwy. Nie mogę się wycofać gdy zaszedłem tak daleko. Zapłaciłem ochroniarzowi sporą sumkę aby mnie wpuścił. Nie spodziewał się niczego nadzwyczajnego, ot zabrakło biletu.

Zostawiłem rodzicom list tłumacząc, co chcę zrobić i dlaczego. Moje życie było jednym wielkim gównem, więc czemu mam go gównem nie zakończyć? To, co z tego miejsca zostanie nie można nazwać inaczej niż wstrętnymi ekskrementami. Mogę to obiecać. Rodzicom tak naprawdę nie musiałem niczego tłumaczyć, od zawsze uważali mnie za ułomnego i zdolnego do wszystkiego. Nie oszczędzali mnie nawet w obliczu reszty rodziny, aż w końcu i brat utracił do mnie szacunek. Żyłem dalej, zdawałem szkoły ze średnimi wynikami, znalazłem dobrą pracę, uniezależniłem się od rodziców i wreszcie ożeniłem się. Wszystko się zawaliło przez ten jeden, malutki incydent. Przez tę kobietę, moją żonę. Już ją zabiłem i wciąż mam przed oczami obraz noża wystającego z jej piersi. Niech gnije w ogródku. O nie. Teraz nie ma odwrotu. Muszę iść dalej.

Tej małpki nie wziąłem przez przypadek. To moja ulubiona zabawka z dzieciństwa. Gdy byłem mały dodawała mi otuchy i pomagała przeżyć ciężkie chwile. Wsadziłem rękę w tył pluszaka wyciągając długi sztylet. Scena ponownie przypomniała mi dzieciństwo. Bajkę o dwóch marionetkach: Bertcie i Ernim, którzy poruszali się dzięki rękom wsadzonym w tyłki. Wyczyściłem ostrze z resztek krwi swojej żony. Nóż zabłysł w ciemności odbitym światłem ze sceny. Użyje go, gdy tylko zajdzie taka potrzeba.

***

- Ten koncert jest fenomenalny! – wydarłam do swojej przyjaciółki Beth, skacząc w miejscu podobnie do wielu uczestników imprezy. W ostatniej chwili udało mi się zakupić bilet po horrendalnej cenie. Musiałam wydać całe swoje oszczędności, jednak nie uważam, żebym te pieniądze wydała w zły sposób. Bawiłam się, jak nigdy dotąd.

- O tak! – odkrzyknęła Beth. – Wiesz, co? Zaczynam się czuć trochę zmęczona. Może… - przerwała - Może wypróbujemy te tabletki, co dał nam tamten facet? – przestałyśmy tańczyć i popatrzyłyśmy sobie w oczy. Podszedł do nas wcześniej koleś, miał może z dwadzieścia parę lat. Zaproponował nam jakieś dziwne tabletki, twierdząc, że dadzą nam niezłego kopa.

- Emm… - Nie wiedziałam, co jej odpowiedzieć. Bałam się. Przecież to były normalne narkotyki!

- Chodź! Spróbujemy, przecież nic nam się nie stanie. – zachęcała i wzięła swoją tabletkę do ust, a drugą podała mi. Chwilę myślałam. Co jeśli to zwykły środek odurzający?

- No dalej! – nagliła.

Wzięłam tabletkę do ust i popiłam ją piwem.

Natychmiastowo zakręciło mi się w głowie. Spojrzałam niepewnie na Beth, która zaczynała rozmawiać z jakimś chłopakiem. Zakołysałam się i upadłam na kogoś za mną. W ciemności ujrzałam jedynie pluszową małpkę, małą niewinną zabawkę…

***

Wciąż przepychałem się w kierunku sceny, gdy nagle ktoś na mnie upadł. W ciemnościach nie mogłem dostrzec kto to. Spanikowałem, sięgnąłem po małpkę i pchnąłem dziewczynę dwa razy nożem. Odrzuciłem z odrazą ciało i rozejrzałem się. Ludzie łapali dziewczynę i nieśli ją na fali jak gdyby po prostu się wywróciła. Westchnąłem i niestrudzony szedłem dalej naprzeciw przeznaczeniu.

W Boga też nie wierzyłem. Gdyby Bóg był taki wszechwiedzący i wszechmocny, jak opisują go…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych