Wróć do katalogu

Mam 17 lat i zostane matką

sami zobaczcie ( Dziekuje babesiu )

kaliope, opublikowano , 8 min czytania, 4,7 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Szłam już nawet nie wiem gdzie; szłam, aby iść, aby nie myśleć, nie czuć, nie oddychać. Czy to możliwe? Czy to mogło się stać? Dlaczego cierpię, przecież go nienawidziłam? Wykorzystał mnie, mówił, że kocha, że będziemy zawsze razem, a gdy tylko się ze mną przespał… uciekł. Powiedział tak, jakby nigdy nic się nie stało: „Weroniko nie możemy być już razem, przepraszam, nie chciałem żeby to tak wyszło”. Co on sobie w ogóle myślał, co wyobrażał? Czułam się jak dziwka, która sprzedała swoje ciało za kilka ciepłych słów. Ale najgorsze było jeszcze przede mną. Gdy pozbierałam się już z grubsza, zaczęły się mdłości, a dalej to już banalna historyjka. Dwoje głupich siedemnastoletnich bachorów, bez zabezpieczenia w chwili zapomnienia, niby z wielkiej miłości i teraz jest - mała istotka w moim brzuszku.

Nie wiedziałam, co mam zrobić. Czy powiedzieć rodzicom? Znienawidzą mnie, wyrzucą - wielce religijna rodzina, a tu taka wpadka. Poszłam do kościoła - tylko to mi przyszło na myśl. Bóg jest kimś, kogo nie rozumiem, ale chce wierzyć, że jest. Wierze, że jest, kocham go, bo mi zawsze pomaga, bo jest. Siadłam i płakałam, wtedy podszedł do mnie ksiądz, jakby nigdy nic zaczęliśmy rozmawiać. Najdziwniejsze było to, że nie miałam żadnych oporów - powiedziałam mu o wszystkim. Może dlatego, że to mnie przerosło, chciałam byś znowu małą dziewczynką, której mama wiąże warkocze, ale nie - teraz muszę sobie z tym poradzić. Ksiądz Maciej powiedział, żebym porozmawiała z Krzysiem, żebym mu powiedziała, żebyśmy razem coś postanowili, żeby to dziecko mogło się urodzić i mieć szansę na szczęście, tak jak my.

I wtedy poszłam do Krzysia, chociaż po tym, co mi zrobił nienawidziłam go, miałam taki straszny żal ze mnie zostawił, że … ja mu uległam. Zapukałam do drzwi jego mieszkania. Otworzyła mi jego matka, zdziwił mnie wyraz jej twarzy - był zmęczony, pusty, i wtedy potoczyła się lawina słów i łez: … rak... nagle...w nocy zmarł…nie można było z tym nic zrobić… Nie chciałam słuchać dalej, wybiegłam i teraz stoję nad jeziorem i płaczę, a ono zdaje się być takie małe, tak malutkie. Boże! Moje dziecko nigdy nie pozna swojego ojca, nie będzie miało do kogo powiedzieć: „tata”. Komu zrobi laurkę na Dzień Ojca? Kto mu opowie o „pszczółkach” i tych rzeczach?. Moje dziecko, mimo że ma tylko miesiąc, jest półsierotą. Krzysiek - dlaczego? Na pogrzebie nie potrafiłam płakać, wrzuciłam tylko do trumny małe zawiniątko, w którym był maleńki bucik - bucik naszego przyszłego dziecka, którego nigdy nie pozna. Mam 17 lat i będę miała dziecko. Mam 17 lat i nie wiem co zrobię, gdy rodzice nie zaakceptują tej wiadomości. Mam 17 lat i zostałam wdową. Nieprawda, że go nie kochałam, ja tylko to przed sobą ukrywałam.

Moje dzieciątko, poradzimy sobie. Poszłam do domu i poprosiłam rodziców, żeby usiedli na krzesłach, bo muszę im coś powiedzieć. Nawet nie wiecie, jakie to było trudne. Zaczęłam mniej więcej tak: „mamo, tato... to, co wam powiem nie będzie łatwe, ani dla mnie, ani dla was. Wiem, popełniłam ogromny błąd i nigdy go już nie naprawię, ale ta maleńka istota, którą urodzę nie jest niczemu winna. Jeszcze się nie urodziła, a już jest w połowie sierotą.” Nie wiem, co mówili - nic do mnie nie docierało, tylko dwa słowa matki „wynoś się, odejdź”. Boże! Czego ja się spodziewałam? Czego ja chciałam? Przecież wiedziałam, że tak będzie. Maleństwo, co my teraz zrobimy? Spakowałam torbę i poszłam do kościoła, do księdza Macieja. Ledwo mnie rozumiał, słowa mieszały się z łkaniem, w końcu zemdlałam. Gdy się obudziłam, stał koło mnie piękny, biały anioł.

Obejmował mnie za rękę i cicho szepnął:„nie bój się ja ci pomogę”. Wtedy dopiero…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych