Wróć do katalogu

Mandarynka

Skórka od mandarynki, znacie kogoś o takim kolorze włosów?(przepraszam za bład- nie mój ;-))

Trikotka, opublikowano , 6 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

- AAAAAAAAAAAA! – krzyk, to było coś. Jak siedząca mucha na monitorze, jak skok z bangi, jak upadek, zielona trawa w czerwcu. Krzyczała. Głośno. Krzyk wkręcał się w uszy wszystkich ludzi wokół niej. A gdyby to był film- szyby na pewno by pękły. - Ale to nie jest film – szepnęłam, wcisnęłam się w najgłębszy kąt ławki i siedziałam cicho. Ruda głowa trzęsła się aż z przejęcia, fiołkowe oczy kryły strach, wydawałoby się że zaraz jakaś wewnętrzna siła je rozsadzi. STOP. Przestała. Cisza. Potem ja słyszałam tylko skrobanie mojego czarnego pióra. Kartka dotarła jakimś cudem na jej miejsce. „ Może spotkamy się dzisiaj w Bombaju?” napisałam ostrożnie. Nie słyszałam już krzyku nauczycielki i wrzawy, która wybuchła po tym wybryku. Ona też nie. Odwróciła swoją główkę w moją stronę i uśmiechając się cierpliwie skinęła głową. Wiem, że to może wydawać się nieprawdopodobne, ale wcale nie musiałyśmy się umawiać co do godziny. Po prostu- przyszłyśmy tam o tej samej porze i każda z nas wiedziała, ze to ta godzina. Dużo czasu spędziłam przed lustrem. Przecież jakoś musiałam wyglądać? Moja wymarzona przyjaciółka, do która wreszcie mnie zauważyła! Ścisnęłam mocno gumką moje ciemne włosy. Szara myszka. Nigdy! Wiedziałam jaka jest Emma. Jak mandarynka. Soczysta, piękna. Była także spontaniczna. A ja? Ja nie mogłam tak żyć. Spontaniczność cichnie, kiedy dochodzi choroba mamy, i to, że Anka nie umie liczyć, a zresztą… Tak czy siak siedzę po południu w domu sama, więc co innego mogę robić, jeśli nie pomagać Ance?... Miałam dość już dżinsów i swetrów. Dzisiaj chciałam włożyć coś innego… Coś podobnego do stylu Emmy. Ale ja nie dysponowałam taką ilością romantycznych, długich sukienek… Zawsze ubierała się po swojemu. Na dole szafy jakaś kratka. Wyciągnęłam ją. To była spódnica mamy w szkocką kratkę. Włożyłam. Zapinana na guziki czerwona bluzka, już dawno czekała. Na ramię bordowa torba. - Wychodzę – szepnęłam tak żeby nikt nie usłyszał. Żeby pusty dom nic nie słyszał. Idąc przez Kraków można dużo myśleć o ludziach. Na pewno więcej niż ja. Była zdolna myśleć wtedy: wszystko jest piękne! I podobała mi się nawet baba na rynku sprzedająca obwarzanki, ta która kiedyś się na mnie wydarła bo nie chciałam reklamówki. W drogeriach sprzedają piękne kobiety, na ciuchach spotkasz grube sprzedawczynie, lub takie które zatrzymały się w czasie. Markety- tam za kasą uwięzione zostały grzeczne Grażynki, Małgosie i Basie, z mężami przed telewizorami i głodnymi dziećmi w przedszkolach. Tak to się dzieli ten świat… Mnie można spotkać na ulicy, to jest moje miejsce, bo Krakowski rynek ma tyle ze mnie… Dochodzę do indyjskiej knajpy na Mikołajskiej. I proszę, na szczęście ona tam już siedzi. Nie wiem jak to jest czekać na kogoś, ale na pewno, nie życzę tego Mandarynce. Uśmiecha się z daleka. Mówi: - Siadaj! – zajęła nam stolik. Długo się zastanawia co wziąć na obiad. Lubię jej niezdecydowanie. Bo ja…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych