Miasto na literę...
Niezwykły spacer w deszczu... Zagadka! Co to za miasto?
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
W pochmurny, szary wieczór opuściłam hostel i stanęłam na mokrym chodniku. Padał deszcz. Nie chciałam rezygnować z zaplanowanego wcześniej spaceru, wróciłam więc po parasolkę i wyruszyłam. Skacząc przez kałuże dotarłam na przystanek. Był pusty, a tramwaj właśnie odjechał. Dalej ruszyłam pieszo, moim celem była zabytkowa starówka. Mijali mnie szaleni rowerzyści, którzy nie zważając na niesprzyjające warunki pędzili przed siebie okutani w przeciwdeszczowe kurtki i olbrzymie kaptury. Nie wiem dokąd tak gnali, czy nie przeszkadzał im rzęsisty deszcz, ale byli jedynymi żywymi istotami, które spotkałam na mojej drodze. Szłam tamtędy pierwszy raz, gubiąc się na światłach lub przebiegając w pośpiechu przez pasy. Raz nieomal przewróciłam się na szklanej butelce po piwie, którą ktoś niedbale rzucił na trawę. Zaklęłam pod nosem. Trasa dłużyła się, a deszcz padał nieustannie. Jakieś ciemne zabudowania, puste szyny tramwajowe i trąbiący na mnie amatorzy dwóch kółek. Po półgodzinnym spacerze znalazłam się w centrum, a wysadzana niewysokimi drzewami aleja doprowadziła mnie na ogromny plac. Stała na nim nietypowa fontanna. Był to wielki prostokąt, z którego górnej części małymi wodospadami tryskała woda i spływała do szczelin w bruku. Zaśmiałam się, myśląc w duchu, że podczas deszczu taka fontanna nie ma sensu. Kto będzie na nią patrzył? Czyje oczy ma zachwycić? Dla zabawy dałam susa i przeskoczyłam pod nią. Znalazłam się po drugiej stronie, jak Alicja po drugiej stronie lustra.
I nagle świat wypiękniał. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki deszcz stał się miłym sprzymierzeńcem tworzącym niezwykłą aurę. Nie był już zimnym wrogiem moczącym mnie od stóp do głów, tylko wiernym przyjacielem i towarzyszem spaceru. Raźnym krokiem weszłam na otwarty dziedziniec barokowego pałacu. Ciemne kontury budynków rozświetlały rozstawione z rzadka lampy, pozwalając ujrzeć błyszczące kopuły, misternie zdobione krużganki, ścieżki dla pieszych, porośnięte kwiatami trawniki oraz zbiorniki wodne, na których powierzchni krople deszczu malowały najrozmaitsze kształty. W jednej z bram wyjściowych młody chłopak - Japończyk, robił zdjęcia ślicznej Japonce. Miłość jest ślepa na deszcz, chłód, mrok i innych ludzi, na wszystko.
Na skraju brukowanego placu oświetlony iluminacją nocnych latarni znajdował się budynek opery. Jej zarysy były nieostre, zamazane dżdżem i zmrokiem. Zmierzałam do katedry. Obeszłam ją dookoła, wszystkie drzwi były jednak zamknięte. Cofnęłam się, aby popatrzeć na nią z perspektywy. Była piękna, smukła, dumnie spoglądająca w kierunku rzeki i pamiętająca bujne dzieje miasta i jego mieszkańców, tych sprzed setek lat, jak i współczesnych. Tuż przy katedrze stał zamek. Idąc wąską uliczką zauważyłam, że ze starych wrót wyłoniło się trzech mędrców ubranych w stroje noszone przed wiekami. Odziani byli w długie, czerwone, aksamitne płaszcze z białymi wykończeniami, czarne spodnie do kolan i białe podkolanówki. Na głowach mieli białe peruki, jakie dawniej nosili królowie, i czarne kapelusze. Szli podpierając się drewnianymi laskami i zanurzeni w rozmowie nie dostrzegli mnie stojącej na chodniku. Jakbym nie istniała.
Zdumiona powędrowałam ich śladem, jednak po chwili zniknęli w jakiejś bramie, a ja kroczyłam wolno wzdłuż podświetlonej ściany przedstawiającej wszystkich władców rządzących niegdyś tym regionem. Dosiadali koni, a towarzyszyli im piesi słudzy
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Sylwiana
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…