Miecz Księżyca
Pierwsza część trylogii ficów Slayers mojego autorstwa ^^
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Dawno, dawno temu,.. Nieee, trzeba zacząć w jakiś oryginalniejszy sposób. Więc... Historia ta raczej się nie wydarzyła, więc nie bierzcie jej na serio...
Lina lnverse, Gourry Gabriev i Naga Biały Wąż siedzieli sobie w taniej gospodzie (musicie wiedzieć dzieci, że w świecie, w którym mają miejsce te wydarzenia bary fast-food nie istniały) pod nazwą Miecz i Łyżka (inteligentnych nazw też nie potrafili wymyślać). - Jedzenie nie jest zbyt dobre- stwierdziła Lina odsuwając talerz z zupą. -Trzeba to powiedzieć kelnerowi- jak powiedziała, tak zrobiła i ryknęła na całe gardło - Keeelneer!!!!! -Tak, psze pani?- do ich stołu podszedł mały człowieczek niosący srebrną tacę z przystawkami. - Jedzenie jest ohydne- Naga powiedziała to tak zimno i ostro, że mężczyzna skulił się ze strachu. - To nie moja wina psze pani- kelner jąkając się starał się odsunąć jak najdalej. - Przestań Naga, bo złość piękności szkodzi...- zażartowała Lina. - Więc chyba non-stop się złościsz- odcięła się Naga. - Tego już za wiele- atmosfera była tak napięta, że wystarczyło powiedzieć coś nieodpowiedniego by zaczęło się piekło. - Spokojnie, drogie panie- właśnie Gourry próbując opanować sytuację powiedział to "coś nieodpowiedniego" i maksymalnie naprężona nitka napięcia pękła z głośnym hukiem. - Zamknij się Gourry!!!!!- krzyknęły naraz Lina i Naga posyłając w niego dwa fireballe mniej więcej na wysokości głowy. Udało mu się uniknąć tylko jednego. Drugi trafił go centralnie we włosy, które szybko zajęły się ogniem. - Ratunku!! Włosy mi się palą!!!!- Gourry zrobił to, co wydawało mu się słuszne, czyli Zaczął biegać w kółko zawodząc przeraźliwie. Niestety drugi fireball trafił w ścianę oberży, która, jako, że była drewniana, spłonęła w ok. 20 sec. (zaklęcie było bardzo mocne, ale wszyscy oprócz karczmarza i naszej "dzielnej" trójki zdołali uciec). Gdy bohaterowie wygrzebywali się spod zwęglonych zgliszcz przyszedł burmistrz. -Kto to zrobił?- zapytał. -Ci troje!!- odpowiedział szybko oberżysta. -Wyglądacie na takich, którzy nie zlękną się żadnego wyzwania, jeśii zostaną solidnie wynagrodzeni. -Rozgryzł nas pan- z lekkim uśmiechem stwierdziła Lina. -Karczmarzu, pokryję wszystkie szkody. A wy...- wskazał palcem w stronę Liny, Nagi i Gourrego.- Idziecie ze mną. Jako, że ta trójka słucha władz, (gdy im to odpowiada) i nie miała aktualnie niczego w planach wszyscy, głośno sobie dokazując ruszyli za burmistrzem.
-Więc panie burmistrzu... Po co jesteśmy panu potrzebni?- z ciekawością zapytała Lina. -Chodzi o to, że potrzebuję kogoś, kto przyniósłby mi legendarny Miecz Księżyca. Jeśli chcecie to opowiem wam jego historię... -Może być- mówiąc to Naga ziewnęła i siadła na krześle. -Dawno, dawno temu, gdy na powierzchni kroczyły jeszcze potwory... -Ale potwory jeszcze istnieją- celnie zauważyła Lina.- Chociaż postęp cywilizacyjny szybko je zniszczy. -Chodzi o to, że...- starał się zacząć znowu burmistrz, ale Naga była szybsza. -Nudzisz dziadku, przejdź do rzeczy- powiedziała z kolejnym ziewnięciem. -Dobrze, dobrze. Cały problem w tym, że pewni magowie ukryli gdzieś ten miecz, ponieważ był zbyt potężny. Przez przypadek mam mapę prawdopodobnego miejsca, w którym się znajduje. Ja jestem już na wyprawę za stary, lecz jeśli przyniesiecie mi ten artefakt, to w zamian dam wam tyle złota ile zechcecie. -OK! Zrobimy to dla pana, burmistrzu- z radością powiedziała Lina.-Lecz jak się tam dostaniemy? -Załatwię wam transport w okolice Gór Wiecznego Spoczynku: gnoili, koboldów i smoków. Popłyniecie tam statkiem „Drewniana tarcza na wodzie”. Niestety drogę od brzegu morza Fioletowo-Różowego do gór będziecie musieli pokonać pieszo. Okolica ta obfituje w potwory, ale chyba sobie poradzicie. -Kiedy wyruszamy?- zapytał Gourry, który przypomniał sobie, że istnieje. -Statek odpływa jutro o szóstej rano. -Więc postanowione!- Lina była w wyjątkowo dobrym humorze. -Jutro wyruszamy!
Zjedli kolację, zdemolowali gospodę „Udziec Smoka” i poszli spać. Następnego dnia rano wsiedli na statek i odpłynęli ku drugiemu kontynentowi, a Gourry przypomniał sobie, że ma chorobę morską.
Podróż przebiegła bez większych przykrości (oprócz nudności Gourrego) i po trzech dniach nudnej (na razie) wyprawy bohaterowie przypłynęli na Kontynent 2. Gdy już wysiedli na brzeg, kapitan grzecznie ich pożegnał i uciekł bardzo szybko, zostawiając naszą dzielną trójkę na zupełnym pustkowiu. -Więc jesteśmy! l co teraz?- Lina zauważyła, że właściwie nie mają żadnych zapasów ani środku transportu do gór.- Spróbuję się tam przeteleportować. Nie całkiem jej wyszło i zaliczyła kąpiel w morzu. -HO! HO! HO!- Nie umiesz się nawet teleportować! Patrz na mistrza!- Mówiąc to, Naga po nieudanym czarze wylądowała w wodzie obok przyjaciółki. Gourry spojrzał na nie, załamał się i pomógł im wyjść z wody. -Może po prostu pójdziemy?- zaproponował. Pomysł wszystkim się spodobał, więc 5 minut później szli w kierunku Gór wiecznego spoczynku: gnoili, koboldów i smoków, gdzie czekał na nich legendarny Miecz Księżyca, zastanawiając się, kto wymyśla takie głupie nazwy. -Może zaśpiewamy jakąś piosenkę?- następny dobry pomysł Gabrieva został entuzjastycznie przyjęty przez wszystkich. -Przecież to kompletny idiotyzm śpiewać tutaj- stwierdziła Naga. -Proooooooszę... -No dobra- Lina zlitowała się nad Gourrym i zaczęła śpiewać. Słowa te, były zupełnie bez sensu, naprędce wymyślone przez drużynę, a brzmiały mniej więcej tak: "Gdy niepotrzebną kasę masz do kogo się z nią zwracasz? Jeśli artefakt jakiś znaleźć trzeba dziś to czy wiesz kogo wysłać, by po niego iść? Tak, tak zleć to nam! Będzie to trochę kosztowaćale nie będziesz żałować..." Szli tak śpiewając około dziesięć godzin i zaczęli odczuwać lekki głód. -Aaaaaa!!! Dłużej nie wytrzymam! Muszę coś zjeść! - zaczęła biadolić panna lnverse. Jakby tego było mało, zza pobliskiego pagórka wyłonił się słup kurzu, a następnie ukazała się naszej drużynie sylwetka wielkiego Smoka. -Mamy problem- rzeczowo stwierdził Gourry. -Użyję Drągu Slavea!!!- z uniesieniem krzyknęła Lina. Niestety była tak głodna i zmęczona, że zamiast promienia energii z rąk, z jej brzucha wyrwało się głośne burknięcie. -Naprawdę mamy problem...- jęknęła. Gourry szpanersko rzucił się na gada z dzikim okrzykiem na ustach i swoim legendarnym Mieczem Światła w dłoniach, lecz w połowie drogi przewrócił się, mdlejąc z wycieńczenia. -Naga zrób coś!- rozpaczliwie krzyknęła Lina, która leżała na ziemi, walcząc z ogarniającym ją omdleniem. -Nie mogę! Jestem zbyt słaba! Sama nie mam szans! Przyjaciele... Nie opuszczajcie mnie...- po raz pierwszy w życiu, Naga naprawdę się bała. Wiedziała, że to nie pasuje do jej wizerunku nieustraszonej czarodziejki, lecz była prawdziwie przerażona. Nagle, kiedy wrażenie, że to już ich koniec stało się bardzo realne, smok padł, trafiony piorunem w środek pleców. "Uratowani" zdążyła jeszcze pomyśleć Naga, kiedy widząc dwie lecące w ich stronę postacie, osunęła się na kolana i z uśmiechem, który zastygł na jej ustach zemdlała ostatnia.
Linę obudziło ostre światło i fakt, że była przykryta słomianą matą. -Gdzie ja jestem?- spytała samą siebie, hamując odruch puszczenia fireballa, w pierwszą rzecz, która się poruszyła. -Jesteście w naszym domu- odpowiedział zza niedomkniętych drzwi, nieznany jej męski głos. Dziewczyna rozejrzała się po pokoju, ale nie było w nim niczego szczególnego. Wyglądał jak przeciętny pokój, w przeciętnym drewnianym domu. Gourry i Naga spali po obu jej stronach, przykryci słomianymi matami. -Wyjdź i walcz otwarcie, jeśli się nie boisz!- krzyknęła odważnie Lina, przypominając sobie jak bardzo jest głodna. -To nie jest konieczne...- po tych słowach, drzwi otwarły się na oścież, a Gourry i Naga się obudzili. Oczom naszych bohaterów ukazali się: przystojny, barczysty mężczyzna w płaszczu czarodzieja oraz piękna kobieta, od której aż lśniło dobro. -Jestem Zsuiram, a to moja przepiękna żona Arana- przedstawił się czarodziej.- Nie mówcie mi, kim jesteście, sam zgadnę. Ty wysoki, długowłosy blondynie z Mieczem Światła przy pasie, nazywasz się Gourry Gabriev, rudowłosa niewiasta w płaszczu czarodziejki, to Lina lnverse. A ty- wskazał palcem na Nagę- czarnowłosa, jesteś znana jako Naga Biały Wąż. -Skąd to wszystko wiesz?- spytała ogłupiała Lina. -Lino, nie znasz własnej sławy. To dzięki historiom o tobie, "Naturalna przeciwniczko wszystkiego, co żywe", "Pogromczyni bandytów", "Zabójczynio smoków" (przezwiska Liny) postanowiłem zostać magiem. Lecz i tak nigdy Ci nie dorównam. Wiem gdzie i po co idziecie, ale…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Keii
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…