Wróć do katalogu

Miłość czasem się |12|

Sprawa rozwodowa oczami Emilii.

ola_pik, opublikowano , 23 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Rozdział 14 „Po żmudnej trasie, szybki proces – Emilia”

Minął miesiąc trasy, dla wszystkich aktorów, był to chyba najgorszy miesiąc życia. Kazimierz w końcu nie wytrzymał tego, że ja i Tomek jesteśmy razem i on tego nie zmieni. Odszedł z naszego teatru, jutro mamy spotkanie z jego następcą. Czy okaże się lepszy? Któż to wie. Jeśli chodzi o Tomka, to dostał etat w moim teatrze i to wyższej półki niż ja. Jutro rozpoczyna się jego proces rozwodowy, zapowiada się, że będzie tak samo żmudny jak nasza trasa. Dzisiaj mam się spotkać z Marcinem na rozmowie. Wychodzę za godzinę, nie ukrywam boję się jej, ale przecież będziemy rozmawiać jak znajomi. Gdy docieram na umówione spotkanie, wygląd Marcina zwala mnie z nóg. Kierujemy się do jednej z wielu naszych ulubionych kawiarni, siadamy przy stoliku i zamawiamy czekoladę na gorąco i kawę. Marcin rozpoczyna rozmowę:

- Przepraszam, że tak ci czas zajmuje, po tym co zrobiłem, nie powinienem. – zaczyna

- Och, przesadzasz. Nie miałam nic do roboty – odpowiadam

- Mogłaś spędzać ten czas z Tomkiem, ale może przejdę do rzeczy. Zeznajesz na rozprawie? – pyta

- Tak, jako świadek Tomka. Iza nadal się do mnie nie odzywa – odpowiadam

- Mamy teraz problemy, ostatnio mieliśmy niezapowiedzianą wizytę. Iza była wściekła. – opowiada mi Marcin

- Kto u was był? – pytam z zainteresowaniem

- Matka Tomka, była zdziwiona moją obecnością i brakiem obecności Tomka. Chyba coś podejrzewa, nie uważasz, że powinniśmy jej o tym wszystkim powiedzieć? – mówi Marcin, moja twarz blednie

- Słucham?! Ona już wie. Teraz wszystko rozumiem, dlaczego Tomek jest taki struty, czy możemy porozmawiać kiedy indziej? Proszę! – mówię szybko

- Odpowiedz, tylko na jedno pytanie: Spałaś z Tomkiem? Nie powiem Izie, zresztą ją już to nie obchodzi. Proszę odpowiedź – pyta mnie Marcin

- Tak, tylko raz, po przedstawieniu, ale teraz wybacz muszę biec – mówię, łapię torebkę i wybiegam. Gdy wpadam do mieszkania widzę, że Tomek się pakuje, nie mogę mu na to pozwolić.

- Ty gdzie się wybierasz? – pytam, lekko zasmucona

- Tam, gdzie powinienem pójść, gdy zobaczyłem Izę w objęciach Marcina. – odpowiada mi trochę gorzko

- Nie zrobisz mi tego, nie teraz. – mówię

- Co teraz, możemy żyć tak jak kiedyś na pewno kogoś znajdziesz, jesteś taka piękna – odpowiada, a mnie co bardziej dziwią jego odpowiedzi

- Co ci się stało, gdzie Tomek, który był ze mną w trasie? Gdzie Tomek z którym spędziłam tyle wspaniałych chwil? Gdzie on się podział? – zadaję kolejno pytania

- Odszedł, choć nie chciał. – odpowiada mi

- Może jeszcze wróci, dla swojego kwiatuszka? – pytam

- Chcesz tego? Chcesz żebym nie wyjeżdżał, mimo że moja mama się dowiedziała o tym, że jesteśmy razem? – pyta

-Tak, proszę zostań dla nas– odpowiadam

- Zostanę dla nas, bo zbyt bardzo cię kocham by móc cię stracić – słyszę.

Zjadamy szybki obiad, a następnie stawiamy się w sądzie, jutro rozpoczyna się sprawa rozwodowa. Chcę, żeby zakończyła się szybko, abym mogła wziąć z Tomkiem, jak najszybciej ślub. Wiem jestem egoistką, ale nie mogę się doczekać swojego ślubu. W drodze powrotnej Tomek kupuje bukiet kwiatów dla swojej matki, chce do niej pojechać z przeprosinami, mnie jednak wysadza przy naszym mieszkaniu. Nie ma go dosyć długo, więc zaczynam przygotowywać kolację, prawie kończę, kiedy słyszę brzęk kluczy i trzaśnięcie drzwi. Czuję, że nie jest w dobrym humorze, mimo wszystko wychodzę go przywitać:

- Witaj kochanie, przygotowałam kolację – mówię, chcąc go pocałować

- Nie mam ochoty, zostaw mnie w spokoju! – krzycząc wchodzi do salonu i trzaska drzwiami, po twarzy zaczynają płynąć mi łzy. Wracam do kuchni, biorę długopis, kartkę i piszę informację: „ Kolacje włożyłam do lodówki jakbyś zgłodniał, możesz sobie zjeść wszystko. Nie szukaj mnie, poszłam się przejść. Milka”. Zakładam trampki, kurtkę biorę torbę i wychodzę. Dzwonię do Kasi jej telefon nie odpowiada, więc kieruje się w kierunku jej mieszkania. Widzę zapalone światło, więc naciskam klawisz domofonu, odpowiada mi Michał:

- Dobry wieczór, tu mieszkanie Katarzyny i Michała Głośnik, po usłyszeniu sygnału zostaw wiadomość piiiiiiiiiiiiiiiiiip...

- Cześć tu Emi, mogę wejść? - pytam

- Emi, co ty tu robisz? – słyszę głos Kaśki

- Przyszłam mogę wejść? – pytam ponownie, tym razem słyszę, że drzwi się otwierają, więc jej popycham.

Idę po schodach, chcę się przejść, mimo że Kasia mieszka na 7 piętrze. Gdy dzwonię na dzwonek i Kasia otwiera z jej ust wydobywa się krzyk:

- Aaa... Co się stało?! – pyta

- Opowiem wam, tylko mnie wpuść. – mówię

- Choć, zrobię Ci gorącej herbaty. – mówi Kasia

- Więc co się stało?- pyta Michał

- Pokłóciłam się z Tomkiem, wrzasnął, że nie chce mojej kolacji i trzaskając drzwiami zamknął się w salonie. – mówię, cały czas chlipiąc

- Mogę tam pojechać, jeśli chcesz. Pogadam z nim jak facet z facetem, a ty sobie pogadasz z Kasią. – proponuje Michał

- Chcę jedź. Radosna 7/1 . – mówię, a Michał wychodzi

- To zostałyśmy same – zauważa Kasia

- No tak. – potwierdzam

- Zjesz coś, właśnie miałam przygotowywać kolację? – pyta Kaśka

- Nie dzięki. Nie jest głodna. – odpowiadam, choć nie jest to do końca zgodne z prawdą

- Masz, herbatę i otrzyj te łzy, wyglądasz strasznie. – mówi

- Dzięki, jak ci się układa z Michałem? – pytam

- Całkiem dobrze, jednak on chyba nadal coś czuje do Ciebie, ale jest tak wspaniałym mężem, myślę, że będzie ojcem na medal. Och... – rozmarza się Kasia

- Och, nie rozczulaj się ważne, że wam się powodzi, ja chyba nie przeżyje tego rozwodu. – uskarżam się

- Myślę, że przesadzasz, podejrzewam, że Tomek także będzie chciał jak najszybciej doprowadzić do rozpadu tego małżeństwa. – pociesza mnie przyjaciółka. Robię łyk herbaty, ciepło jakie mnie ogrania dodaję mi otuchy. Uśmiecham się do Kaśki, ona odwzajemnia uśmiech. Podaje mi kolacje, zjadam tak naprawdę jestem głodna.

- Jednak, widzę, że byłaś głodna.

- Dziękuję, za kolację. Będę już lecieć, dużo czasu Ci już zajęłam. Na razie. – wstaje od stołu, kierując się w kierunku garderoby, przyjaciółka łapie mnie za rękę- A ty gdzie? Zostań, to znaczy poczekaj, aż zadzwoni Michał i da znak, że wszystko w porządku.

- Co miałoby nie być w porządku? Przecież... – pytam

- Michał na pewno przeprowadzi męską rozmowę z Tomkiem, lepiej, żebyś im nie przeszkadzała. Jak wróci, wtedy odwieziemy cię do domu może być? –

- Może być, choć wolałabym być już w domu. –

- Przestań, właśnie będziesz jutro w teatrze?

- Tak, jutro świadków nie przesłuchują. Tomek się trochę spóźni, albo wcale nie przyjedzie. A wiesz kto został nowym dyrektorem?

- Nie, a ty?

- Niestety, myślałam, że ty coś wiesz.

Spostrzegam, że telefon Kaśki wibruje, odbiera – Słucham...Słyszysz mnie?...Dobrze, powiem jej... Nie zapomnę...Czym wrócisz do domu?... Ani mi się waż... Jesteś pijany...Widzimy się za 15 minut...Dobrze...Pa. –

- Nasi mężczyźni, chyba zrobili sobie imprezę – mówi Kasia wyraźnie rozbawiona

- Co masz na myśli?

- No wiesz, popili sobie trochę, ale dla facetów to chyba norma, nie?

- No tak, teraz mogę już iść?

- Tak, oczywiście. Do zobaczenia jutro!

Gdy wchodzę do mieszkania, Tomek stoi w kuchni z butelką piwa, pustą co prawda, ale stoi. Szybko chowa ją za koszulę. Nie interesuje mnie co robi, wchodzę do łazienki, wychodzę po trzydziestu minutach i od razu kładę się spać. Mój chłopak siedzi w salonie i ogląda wiadomości, ja jednak nie dołączam do niego tylko kładę się spać. Rankiem, gdy się budzę kieruję się do kuchni, żeby przygotować sobie śniadanie, jednak widzę, że w lodówce czeka już na mnie gotowe jedzonko. Następnie maluje i ubieram się. Tak dużo czasu mi to zajmuje, że ledwo zdążyłam na umówioną wizytę u dentysty. Prosto jadę do teatru, martwię się tym jak wrócę, gdyż jadę samochodem Michała. W teatrze czeka mnie niespodzianka, miejsce Kazika zajął Michał. Teraz już wiem, dlaczego Tomek dostał więcej pracy. W końcu się przyjaźnią. Dowiaduję się także, że wystawiamy dwie nowe sztuki „Skąpca” i „Świętoszka”, ale nie rezygnujemy z „Makbeta” i „Balladyny”. W chwili, gdy Michał mówi o okolicznościach wystawiania komedii Moliera do sali wchodzi Tomek. Jego twarz wskazuje, że wszystko poszło w miarę pomyślnie, dlatego postanawiam uśmiechnąć się do niego. On siada obok mnie. Do domu wracam razem z nim, nasze stosunki się oziębiły, ale na czas rozprawy naprawdę powinniśmy się od siebie troszkę odsunąć. Ta noc po spektaklu była błędem, teraz to wiem, wtedy myślałam, że to co robimy jest odpowiednie. Gdy dojeżdżamy wcale nie spędzamy czasu razem, Tomek zamyka się w moim biurze, a ja przygotowuje obiad. Gotowanie nie najlepiej mi wychodzi, ale podstawy znam, kiedy byłam jeszcze z Marcinem często on gotował i przynosił mi je do teatru, albo zabierał mnie do restauracji. Kończąc nie wołam Tomka, wiem, że przyjdzie sam, gdy zgłodnieje lub skończy. Po zjedzeniu posiłku zabieram się za robienie na drutach, obiecałam sobie, że zrobię sweter. Jeszcze mama uczyła mnie tej techniki. Tej chwili nie zapomnę: „ W pokoju było mnóstwo włóczek różnorakich kolorów. Mała dziewczynka w różowych spodenkach podchodzi do swojej mamy i pyta – Mamusiu, co lobisz? –

- Sweterek dla twojego tatusia. Gdy będziesz starsza nauczę cię tego. -

- Ooo...tak. Tak. – mała dziewczynka zaczyna biegać po pokoju, śpiewając ulubioną piosenkę. Miałam wtedy niecałe cztery latka.” Minęło 10 lat, gdy mama powiedziała, że czas najwyższy na obiecaną naukę. Zawsze miała dobrą pamięć, nigdy o niczym nie zapomniała, czasem tak bardzo mi jej brak. To już 4 lata, gdy jej z nami nie ma. Wiadomość o śmierci naszych rodziców bardziej dotknęła mnie, niż Izę, może dlatego, że ona miała już własne życie. Nie potrafię dłużej tak wspominać dawnych czasów. Postanawiam pojechać na cmentarz, spotykam znajomą mamy, która od zawsze darzyła mnie sympatią. Zaprosiła mnie do siebie na kawę. Tak dawno u niej nie byłam, w jej domu dużo się zmieniło. Rozpoczyna rozmowę:

- Byłam na twoim spektaklu, bardzo ładnie grasz. Mama byłaby z ciebie dumna, z Izy zresztą też. Widziałam pracę jej męża. –

- Gdzie, pani widziała obrazy Tomka? – pytam

- Tutaj. – mówi wskazując na leżący na stoliku magazyn, otwieram go i widzę swoje portrety oraz „Kocie figle” – mój ulubiony obraz Tomka.

- Jak stara jest gazeta?

- Kupiłam ją wczoraj, wydanie kwietniowe. A wiesz co ci powiem, że ta dziewczyna na zdjęciu jest bardzo podobna do ciebie, to Iza tak? Bo obraz nosi tytuł „Ukochana”.

- Tak. - kłamię, ale pani Marysia wyczuwa, że to nieprawda.

- To jesteś ty, prawda.

- Tak.

- Jak możesz robić to swojej siostrze. Uwodzić jej męża, jak tak możesz? – krzyczy na mnie

- Pani, nie rozumie. To nie tak. -

- Iza chociaż wie, że jesteś związana z jej mężem? -

- Chyba wie, ale jej to nie obchodzi. –

- Jak to?

- Moja siostra znalazła sobie nowego mężczyznę. Szkoda tylko, że jest nim mój były narzeczony –

- Ojej, to straszne, ale nie powinnaś mimo wszystko. Czy Iza i jej mąż chcą wziąć rozwód? –

- Tak, właśnie trwa proces rozwodowy. –

- Odsuń się od niego na ten czas, przybliż się, gdy będzie już wolny. –

- Chyba tak zrobię. –

- Nie chyba, zrób tak. –

- Zrobię obiecuję. –

- Nigdy nie obiecuj takich rzeczy. Mam pytanie – kiwam głową, że ma kontynuować – czy rozmawiasz ze swoją siostrą?

- Nie i na pewno ja się do niej nie odezwę. To ona sprawiła, że nasze stosunki się…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych