Miłość, komputer i studia ( roboczy)
Coś co miało być początkiem tekstu. Niestety na zbyt długi czas zostało odłożone po negatywnych recenzjach. Teraz żałuje. Ale nie wróce
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
„Masz usunąć wszystkie moje zdjęcia, wszystkie rozmowy z GG, wszystkie maile. Wszystko. Następny raz porozmawiamy za miesiąc w poniedziałek. Nie odliczaj ze smutkiem dni do tego poniedziałku.”
Po takiej informacji Michałowi serce stanęło w piersi. Spodziewał się odmowy ze strony Agnieszki. Spodziewał się, ze może go unikać przez kilka dni. Ale miesiąc ? Cały miesiąc bez Niej ? Bez jego ukochanej? W rozmowie którą wcześniej toczył wyznał w końcu jej miłość i prosił ją o to aby była jego dziewczyną. A ona powiedziała „Nie”. Pokazała swoją informacje i wylogowała się z GG. Ręce mu opadły. Smutno mu było ze kolejny raz za pomocą słów nie mógł pokazać tego co myślał. Kolejny raz spieprzył to na czym mu tak bardzo zależało. Siedział sam na stancji, próbując uporządkować swoje myśli. Wszyscy współlokatorzy wyjechali. Zastanawiał się co może teraz zrobić. Czuł ze spirala smutku już się rozkręciła i przez następne godziny i dni będzie miał doła, zadręczając siebie tym, jak spieprzył przekazanie swoich uczuć osobie, która kochał. Przez następne kilka godzin pracował przy komputerze. Postanowił pracą zagłuszyć myśli. Jednak po pewnym czasie postanowił zmienić opis na GG. Wpisał coś co stanowiło dla niego maskę, za która ukrywał swe myśli – „ Piękno jest w oczach patrzącego”. Zawsze gdy nie chciał pokazywać innym swojego stanu uczuć wpisywał ten stary i mało przez ludzi rozumiany cytat. Już chciał wyłączyć program gdy zauważył ze przyszła do niego informacja z jakiegoś nieznanego numeru. „Ciekawe czy to kolejna napalona studentka ekonomii leci na moje wypełnione info w GG” pomyślał. Ostatnio chyba na Wydziale Ekonomii trwały zawody „ Kto Szybciej Namówi Michała P. Na Randkę”. No bo czym innym można tłumaczyć 25 studentek chętnych do rozmowy w ciągu 3 tygodni ? Zdecydowany na to, aby swoją kolejną wielbicielkę spławić niedawno odkrytym sposobem odpowiedział na jej klasyczne do bólu -Chcesz pogadać? -Jasne – odparł. Zobaczymy ile wytrzymasz kochanie - pomyślał. -Czym się interesujesz? -Komputerami, trochę muzyką. A ty ? Po kilku zdaniach które wstępnie zapoznały jego nową potencjalną „wielką miłość” z jego upodobaniami i rozmowa stanęła w martwym punkcie, padło z jego strony -Chciałabyś wymienić się fotkami ? -Jasne. -Wyślę ci swoje na skrzynkę mailową. Podaj swojego e-maila. Już i tak był zdziwiony ze chciała się wymienić. Kilka ostatnich mówiło ze nie mają albo coś takiego. Albo co jeszcze gorsze – nie potrafią wysłać maila z obrazkami. Michał w chwili wolnego czasu napisał przewodnik „ Jak przesłać w mailu zdjęcia, bądź wkleić je do GG”. Leżał gdzieś na dysku w katalogu „Pomoc_techniczna” wraz z innymi równie ambitnymi poradnikami napisanymi przez niego: „ Jak zainstalować mIRC`a i skonfigurować go”, „ Jak utworzyć skrzynkę mailową i z niej skorzystać” i z kilkoma innymi równie ambitnymi tekstami, które stworzył zdenerwowany tłumaczeniem czegoś po raz piąty. Rozumiał ze ludzie potrzebują pomocy. Ale w Necie było tyle stron z pomocą ze czuł się zirytowany gdy po raz kolejny ktoś pytał się go o takie podstawowe rzeczy. Taki już los studenta informatyki. Po uzgodnieniu ze swoją rozmówczynią adresów wszedł do programu pocztowego. Kiedyś, gdy nawałą studentek rozpoczynała szturm na jego skromną osobę przygotował sobie specjalnego maila. Poza standardową treścią „ Przesyłam Ci moje zdjęcia i mam nadzieje ze ci się spodobają i się mnie nie przestraszysz… bla bla bla” miał on w załącznikach fotki jego kumpla. Kiedyś stwierdził ze jeżeli dziewczyny lecą na jego urodę to będzie im pokazywał kogoś innego. A że kumpel nie należał do osób obdarzonych przez Naturę to poszukiwaczki jakiegoś ładnego osobnika, które interesowały się tylko wyglądem zewnętrznym bardzo szybko rezygnowały. Ciekaw był czy i teraz tak będzie. I jeżeli tak, to jaki powód wymyśli jego rozmówczyni? Słyszał już o kłopotach z komputerem, potrzebie zresetowania go, konieczności wpuszczenia młodszej siostry za klawiaturę, nauka czy też ostatnio popularny koniec czasu w kafejce. „Ech …. Czy one muszą być takie standardowe ? Czy na tej ekonomii uczą czegoś w stylu „ Jak spławić faceta który jest brzydki”? ” – pomyślał. Po zapytaniu „Doszły??” ujrzał „Tak”. To była ostatnia informacja która usłyszał od swojej rozmówczyni. Po chwili ona wylogowałą się , a on stwierdził ze przynajmniej się nie trudziła wyjaśnianiem tego nagłego końca rozmowy. Co najdziwniejsze zostawiła opis – wiec nie nastąpiło rozłączenie z serwerem. Jego chwilowe zadowolenie minęło gdy przypomniał sobie o rozmowie z Agnieszką. Wiedział że przed upływem terminu nie ma co próbować rozmawiać z Nią.. Z tego co o Niej wiedział wynikało ze mogłaby zerwać z Nim całkowicie znajomość. Michał rozejrzał się po pokoju. Już na pierwszy rzut oka było widać ze nie mieszkają tu dajmy na to pedagogiki specjalnej. Nawet po statystycznym spojrzeniu na miejsce ich czasowego pobytu zaraz było wiadomo co studiują. No chyba ze zestaw cztery łóżka, cztery krzesła, cztery stoliki, około czterysta kompaktów, a przede wszystkim cztery pełne konfiguracje wysokiej klasy komputerów i serwer zdarzają się często na pedagogice. Chłopak siedział przy jedynej rzeczy, którą mógł spokojnie nazwać – „ Moja Krwawica”. Kumple tak w żartach nazywali jego komputer. Nazwa była przeróbką wyrażenia, które często powtarzała jego matka. A pochodziła od pewnego zdarzenia, które w czasie wakacji zakończyło się złamaniem nosa, ręki i wysokim odszkodowaniem. Pewien kierowca stwierdził że hamowanie to zbędna czynność przed zakrętem, po czym wpakował się w samochód, którym akurat jechał Michał. Odszkodowanie pozwoliło mu na spełnienie jego marzeń – w końcu miał komputer jaki chciał mieć, a nie jaki musiał mieć. Po pewnym czasie stwierdził jak bardzo jest przydatna drukarka gdy jest 12 w nocy, a trzeba wydrukować na jutro sprawozdania. Albo jak przydaje się skaner gdy trzeba koledze odległemu o 100 km przesłać „na gwałt” notatki z wykładu. Przebywanie z takim zagęszczeniem komputerów wymagało trochę poświęceń. Wszędzie walały się jakieś kable. A to do kolumn głośnikowych, a to do klawiatury, a to do skanera, bądź drukarki. Za to kable do Netu leżały wszędzie gromadząc się szczególnie przy „dumie i chwale” Baranka – serwerze przez który wszyscy się łączyli do Sieci i na którym mieli konta. Baranek był bardo dumny z tego urządzenia. Zwykły komputer został tak zabezpieczony przed atakami hakerskimi, że był stabilny jak skała i jedyną rzeczą która mógł jej zaszkodzić był brak prądu. W ciągu paru ostatnich dni nastąpiło to kilkukrotnie, co zaowocowało pomysłem kupna rezerwowego źródła zasilania – tak zwanego UPS`a. Momenty braku prądu skutkowały też wielopiętrowymi bluzgami ze strony studentów. Najwidoczniej ktoś w energetyce nie mógł zrozumieć ze dla komputera jest obojętne czy traci prąd na dziesięć sekund czy na pół sekundy. Efekt jest taki sam- restart w momencie powrotu prądu i prawie zawsze utrata jakiś ważnych danych. Panowie z energetyki w ostatnich czasach spadli baaardzo nisko w ich notowaniach. Do innych spraw też trzeba było się przyzwyczaić. Na przykład to ze praktycznie zawsze były uruchomione dwa komputery. Godziny pracy jego kolegów były bardzo umowne. Bywało ze jeden z nich kładł się spać i budził kolejnego, aby ów mógł dalej kontynuować prace nad jakimś projektem. Przyzwyczajenie do zasypiania gdy słyszy się szum trzech zestawów wiatraków było kłopotliwe , ale po dwóch tygodniach zasypiał bez problemów. Teraz tylko on pozostał w Koszalinie. Dwójka kolegów pojechała do domu, a ostatni – „seryjny podrywacz” – pojechał w odwiedziny do Poznania. Oczywiście do swojej którejś tam z kolei „dozgonnej miłości”. Tego typu miłości kończyły się zwykle po kilku spotkaniach. Do czasu gdy nie znajdował kolejnego celu, który chciał zdobyć. Po kilku takich zdarzeniach…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil PMG
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…