Wróć do katalogu

Miłość od pierwszego ćwiczenia

O nieodwzajemnionej miłości i upartym sercu.

kriss18, opublikowano , 7 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Poznali się dwa lata temu na rehabilitacjach w szpitalu. Jacek powoli wracał do siebie po ciężkim wypadku samochodowym. Nie poddawał się. Codzienne, żmudne ćwiczenia i zabiegi przynosiły pożądany skutek i powoli zaczynał chodzić. Potrzeba było tylko czasu, który leczył rany. Pewnego dnia na salę fizjoterapii zgłosiła się Ewa, blond piękność z urazem ręki. Panowie nie mogli oderwać od niej oczu. Dziewczyna o wyjątkowej urodzie lubiła dodatkowo podkreślić swoje walory ubiorem, co bardzo podobało się płci męskiej. Panie zaś obgadywały ją z zawiścią za plecami. Ewie nie przeszkadzały zachłanne spojrzenia, znała swoją wartość i potrafiła to wykorzystać. Jacek, tak jak pozostali, przyglądał się mimowolnie każdym ruchom dziewczyny, a jego serce zabiło mocniej. Często się rumienił, gdy przyłapała go na przysłowiowym zawieszaniu oka. Imponowała mu pewnością siebie. Miał też dużą przewagę nad pozostałymi, śliniącymi się rekonwalescentami. Był od nich o połowę młodszy, dlatego też bardzo szybko wylądowali w łóżku. Jacek, wpatrzony w nią jak w obrazek, nie zauważał braku zaangażowania z jej strony. - Skończyliśmy - Ewa oznajmiała bez przejęcia o chłopaka uczucia po każdym razie i klepała go po tyłku, żeby już sobie poszedł. Już od pierwszego razu traktowała go jak zabawkę. Gdy miała ochotę, zły dzień, albo po prostu nie było nic w telewizji, dzwoniła po niego jak po dziwkę. Zapominała tylko, że dziwce się płaci. Jacek zaś bez chwili zastanowienia rzucał wszystko i spełniał wszelkie zachcianki poznanej niedawno dziewczyny. Nie wierzył w siebie, a wady wyolbrzymiał nad zalety. Dlatego też cieszył się z układu, w jakim tkwili i żył fikcją związku. Gdy Ewa skończyła rehabilitację, ich kontakt się urwał. Czasem telefon nie dzwonił przez miesiąc i Jacek odchodził od zmysłów. Kręcił się z kąta w kąt, szukając dla siebie miejsca, lecz miłości nie znalazł w pustym mieszkaniu. Wyglądał wtedy jak zbity pies, podkulił ogon i czekał aż Pani wróci. Ewa szukała zaś w tym czasie prawdziwej miłości w lanserskich klubach, jednak trafiała głównie na samych palantów i przeważnie kończyło się tylko na seksie. Żaden związek nie trwał dłużej niż miesiąc. Wyjątkiem był niespodziewanie Jacek. Odtrącany po "robocie", wracał jak bumerang, gdy tylko był potrzebny. I tak minęły dwa lata ich znajomości. Chłopak zaznaczył datę w kalendarzu wielkim sercem, bo tak czuł. Gdy nadszedł wyjątkowy dla niego dzień, wyciągnął z szafy zakurzony garnitur, przebierał w koszulach szukając tej odpowiedniej. Wyczyścił buty jak do komunii, na błysk. Kupił po drodze ogromny bukiet kwiatów i pierwszy raz odwiedził Ewę bez wezwania, niezapowiedziany, tak po prostu, jak podpowiedziało mu serce. Dziewczyny jednak nie było w domu. Mimo to czekał cierpliwie, aż wróci. Dla niej był to zwykły dzień, jeden bliżej do śmierci, jak zwykła czasem mówić. Przyszła podpita o trzeciej w nocy, obudziła kopniakiem Jacka śpiącego na schodach i usiadła mu na nosie bez ostrzeżenia. - Dobrze, że jesteś, liż! - Rozkazała z wulgarnym akcentem, uchylając na bok…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych