Wróć do katalogu

Miłość odnajdzie drogę

Opowiadanie miłosne.

duduś, opublikowano , 14 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

W wieku 16 lat dostałem się do wspaniałej szkoły im. Gala Anonima, w której wszyscy uczyli się dwóch wybranych sportów (po trzy godziny dziennie) oraz dwóch wybranych przedmiotów (po dwie godziny, trzy razy w tygodniu). Ja wybrałem piłkę nożną i karate. Oczywiście musiałem przejść zmagania, czy się w ogóle do tego nadaje. Wybierano najlepszych. Przedmioty były dla nas oczywiście mniej ważne, ale jeżeli opowiadam Wam moją historię, to mogę wam także powiedzieć, że wybrałem matematykę i geografię. Dostawaliśmy także (jak ktoś chciał wiedzieć więcej) książki związane z niektórymi sportami. Choć czytanie było nieobowiązkowe, dużo osób czytało ponieważ wiedząc więcej miało się większe szanse, by zdobyć dobre miejsce. To było ważne, gdyż od pierwszego do szóstego miejsca nagrodą oprócz pucharu, były pieniądze. Oczywiście nie walczyłem o tytułowe miejsca, ażeby mieć pieniądze, gdyż pochodzę z bogatej rodziny. W przeciwieństwie do mojego przyjaciela, który powiedział mi, że robi to wszystko nie tylko dlatego, że kocha te sporty, ale także ponieważ potrzebuje pieniędzy dla matki i rodzeństwa. Niestety jego ojciec był alkoholikiem i wszystkie ich pieniądze się "rozpływały". Jeździł, więc czasami wieczorem, by zawieźć im jedzenie i ubrania. Bardzo było mi go żal, więc chciałem mu pomóc. Poza tym, że czasami dał się podwieź do domu nie chciał mojej pomocy. Oprócz tego, że był bardzo uparty i agresywny (do innych chłopaków), był super kumplem i przyjacielem. Nie wszyscy jednak go lubili. Większość go obgadywała: "Mam nadzieję, że ten doskonały, nie jest pedałem i nie będzie szukał partnera w naszej szkole" W prawdzie miał urodę dziewczęcą, ale bez przesady, aby mówić, że jest pedałem... Szczególnie (co nie tylko mnie dziwiło), że zamykał się w łazience za każdym razem, jak szedł się załatwić. O kurczę teraz ja zaczynam "go" obgadywać. Darek, podobnie jak ja i inny kumpel, Maciek mieszkaliśmy w jednym pokoju i uprawialiśmy te same sporty. Dni mijały mi szybko i szczęśliwie, w przeciwieństwie do niektórych znajomych chłopaków i byłej dziewczyny Maćka, którzy musieli opuścić szkolne mury, ponieważ nie zdali. Wiem. Pewnie się zastanawiacie jak mogli nie zdać. Po prostu, przedmioty, trzeba było zdawać raz na dwa miesiące, a niektórzy mieli je gdzieś. Na wakacje pojechałem jak wszyscy do domu. Niestety sobie w ogóle nie odpocząłem. Z pracy, do pracy... Musiałem pracować u rodziców, bo mieli nadzieję, że jak skończę tą szkołę będę z nimi pracował, a kiedy... Wiecie o co chodzi?! Nie wiedziałem jeszcze, czy pójdę w ich ślady. Przecież była jeszcze moja siostra, Małgosia, która także mogła przejąć naszą firmę. Najbardziej się cieszyłem, że miałem wybór. W końcu szkołę wybierałem sobie także sam. Mój ojciec pragnął jednak bym ja zajął jego miejsce, ponieważ uważał, że mam tendencje do bycia dyrektorem takiego wielkiego przedsiębiorstwa. Ja jednak nie czułem się na tyle odważny by rządzić wszystkimi kosztami i ludźmi, w przeciwieństwie do mojej siostry, której się to marzyło. I choć ja byłem faworyzowany przez mojego ojca, wszyscy wiedzieliśmy, że to zapewne Małgosia, będzie prowadzić ten zakład. Gdy skończyły się wakacje pakowałem się, aby jechać do szkoły do pokoju weszła moja siostra by zrobić mi niespodziankę: "Mogę z Tobą jechać do szkoły? Chyba się nie pogniewasz, że znowu będę Ci przeszkadzać" Oczywiście to był żart. Kochałem i kocham siostrę jak, żaden brat - siostrę. Nigdy się nie kłóciliśmy. I bardzo się cieszyłem, że udało się jej dostać do tej szkoły, choć byłem zawiedziony, że dopiero się przed wyjazdem o tym dowiedziałem. Po przyjeździe do szkoły wszystko wróciło do normy, poza tym, że trochę mniej przebywałem z Darkiem. Może nie chodziło tylko, że była tam także siostra, a może o to, iż się zacząłem zakochiwać w Darku. Wiem, powiecie, że pedałem jestem. Też tak na początku myślałem, aż do dnia, gdy na dyskotece Małgosia przybiegła do mnie i swojego chłopaka z pokoju i stwierdziła, że Daria uratowała ją przed jakimś chłopakiem, który próbował ją zgwałcić i teraz ma kłopoty. Jędrzej pobiegł do nauczyciela karate, a ja do pokoju. Trochę się zdziwiłem gdy zobaczyłem Darka i Marka bijących się na podłodze. Rozdzieliliśmy ich dopiero, gdy przyszedł Jędrzej z nauczycielem. Gdy siostra wszystko opowiedziała, "karacista" powiedział, że Marek ma z nim iść do dyrektora i na drugi dzień (jak się później dowiedziałem) został wywalony ze szkoły. Po przyjściu do swojego pokoju przez dłuższy czas zastanawiałem się nad tym co powiedziała nam Małgosia. Musiała się jednak pomylić pomyślałem, ale wolałem zapytać się siostry dlaczego tak myśli. "Nie widzisz, że to dziewczyna? Nie widzisz jak się porusza, że broni dziewczyn na każdym kroku, a na dyskotece z nikim nie tańczy?" Nie pamiętam już teraz co później Małgosia, przy mnie i swoim chłopaku zrobiła, że wiedzieliśmy już na pewno iż Darek jest dziewczyną. Oczywiście ja się ucieszyłem z tego powodu, ale Jędrzej poleciał powiadomić wszystkich z naszego pokoju. Był bardzo zły. Gdy Daria się o tym ode mnie i Małgosi dowiedziała, wybiegła z płaczem na korytarz. Niestety, gdy wyszedłem z pokoju był już tłum chłopaków, a wewnątrz niego leżała prawie do połowy rozebrana Daria. Gdy dostałem się do niej wszyscy wytykali ją palcami i bruździli. Bez przesady powiedziałem i zabrałem ją stamtąd do naszego pokoju, po czym zamknąłem drzwi by dali nam spokój. Jakiś czas się tłukli, ale po jakiś dziesięciu minutach przestali, gdyż przyszedł dyrektor. Próbowałem się więcej o niej dowiedzieć a szczególnie, dlaczego udawała chłopaka. I tak szczerze mówiąc gdy poznałem jej motywację przyznałem jej trochę racji i zastanawiam się, czy ktoś by się podjął przebrania, a nawet udawania kogoś kim się nie jest. Zastanawiałem się także jak trudno jej było to robić i czy ja byłbym gotów na takie poświęcenie. Po wejściu dyrektora, wyszedłem. Po pół godzinnej rozmowie Daria przyszła mi oznajmić co z nią będzie. Dzięki Bogu na szczęście nie wyleciała ze szkoły... Zapewne dlatego, że była dotychczas najlepszą uczennicą, a raczej uczniem. Jednak musiała zrezygnować z karate z chłopakami. Na jej szczęście mogła zostać przy piłce nożnej, ponieważ nie było piłki "kobiecej". Gdy chciała odejść ze szkoły z powodu tego, że nie chce walczyć z dziewczętami, a nie może znaleźć innego sportu dla siebie, prosiłem, a raczej błagałem aby tego nie robiła i uzgodniliśmy, że spróbuje w tańcu towarzyskim. Była tak zacięta we wszystkim co robiła, że już pod koniec tej klasy była najlepsza. Kochałem ją coraz bardziej i niepokoiło mnie to iż nie lubiły się z moją kochaną siostrzyczką. Gdy były razem, nie było chwili by się nie kłóciły. Myślę, że robiły to dlatego, że miały podobne charaktery. Na szczęście Małgosia uczęszczała na inne sporty, takie jak koszykówka i siatkówka, bo nie byłoby końca walki. W końcu moja siostra także była najlepsza we swoich dyscyplinach sportowych. Jednak z tą różnicą iż nie lubiła tak jak Daria przemocy. Gdy przyszedł koniec szkoły i

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych