Wróć do katalogu

młodość nie radość (II)

ten sam co uprzenio,

Kuguar, opublikowano , 18 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Dobiłem do domu, szara nie rzeczywistosc, a koszmar. Małe wioski takie jak moja, są jak oazy w swiecie. Wszystko toczy się swoim biegiem, ludzie pogrązeni w marazmie sa pełni oczekiwan przy minimalnym udziale swej przeznakomitej osoby. Wszystko dzieje sie powoli, przy akompaniamencie narzekań, plotek i ploteczek. Własciwie w mojej miejscowosci nic sie nie dzieje, gdyby spadła na nią bomba to byłby dla niej zaszczyt. Udalem sie na cmentarz odwiedzic grób przyjaciela, nie wiem czy to jest całkiem w porządku, ale po smierci dalej rozmawiam z nim tak samo dużo. Jego smierc okreslono w mediach jako kuriozalną, a byla to smierc w imię zasad. Czy dzisiaj ktos nasmiewa się z sokratesa, nie, choc miał wybór. Człowiek honoru bierze pełną odpowiedzialnosc za swoje słowa i poglądy, czasem placąc najwyższa cenę, a resztę zweryfikuje histora. Mirek ma, właściwie miał zacięcie filozoficzne, uwielbial lekcje religii, ale dlatego aby porozmawiac z katechetą. Na początku czwartej klasy, na jednej z takich lekcji zaczał rozmowę o wolnej woli. Nauczyciel tłumaczył mu, że Bóg jako wszechmocny wie zawsze co zrobimy, ale to nie wyklucza że mamy wolną wolę. Przecież zawsze mamy wybór. Mirek nie zgadzał się, mówił, przecież to wbrew prawom logiki jeżeli Bóg wie co zrobie w przyszłości to nie mam wyboru, czysta predystynacja. Na przykład jeżeli chciałbym wyskoczyc teraz przez okno, to dalej Bóg z góry wie co zrobie. Dokładnie tak, odpowiedzial nauczyciel. Bóg wie, że to jest irracjonalne i twój umysl na to nie pozwoli. W Piśmie jest zawarta myśl, że Bóg jest we wszystkich swoich dzielach, czyli także w Panu. I w tobie. Ja nie wierzę, nie chodzę do Kościoła. Co nie wyklucza bycia stwórcy w tobie. Przyjmijmy, że Bóg wie że nie skoczę, wtedy nie moge skoczyc. Jeżeli jednak skoczę, to on też to przewidzial. Nie interesowalo kiedyś pana jak obejśc ten problem? Mirek był podniecony i poirytowany nie znosił nie rozwiazanych zagadek, a jeszcze bardziej porażek. A ten problem byl dla niego porażką. Bóg jest poza naszym poznaniem,a prawa logiki nie są do niego przystawalne. Jeżeli do niego to i do mnie. Skocze się go zapytac, z rozpędu gruchnął w szybę. W klasie podniósł się pisk. Czwarte piętro, skok na głowę. Wspomnienie. Rozpacz. Ciekawe, czy wyłamałeś sie z planu. Czy miało znaczenie, że byłes spalony? Co ja mam teraz zrobic powiedziec matce, czy byc milczącym swiadkiem jej zgryzoty. Ciekawe Mirek co ty bys zrobił, na pewno wygarnąłbys wszystko a potem niczym demiurg cieszyłbys sie ze swojego dzieła, w razie potrzeby dozując uprzednio przemilczane detale. ja tak nie potrafię. Rozejrzalem się wokół piękna złota jesień. Zabrzęczał telefon, sms od kolegi : "Minęło 124 dni drabiny do nieba Jana Pawła II Wyslij tego sms do 4 dobrych ludzi a a nioły w ciągu 4 dni zeslą ci cud nie przerywaj oddaj mu hołd". Co za badziewie, naprawdę szkoda mi Papieża, jego nauka, przeslanie zostały spłaszczone do jego osoby tylko i wyłącznie. Polacy nie pamietają hasla "Nie ma solidarnosci bez miłosci", encyklik, nauczania ale pamiętają, że jeżdzijł na nartach, pływal kajakiem, trytonem po jeziorze Wigry, mial poczucie humoru. Forma przerosła tresc, ostatni człowiek wierzący w kryształowe pojęcia sprowadzony do zwykłej ludzkiej gliny. Cała ta pompa wokół jego smierci mierziła mnie ogromnie, zawieszenie życia po tylko aby rzucic się w bagno z jeszcze większym impetem. Nawet jacys podrzędni urzędnicy ze Szczecina jechali na pogrzeb papieża, nie byłoby w tym nic zlego gdyby nie to, ze koszty pokryją podatnicy i gdzie tu moralnosc. Karol Wojtyła napisal wiele ksiązek, wygłosil wiele homilii, ale ludzie aby poznac go kupują kolorowe wydawnictwa dodawane do brukowców. Bylem kiedyś na Mazurach, statek Tryton stał dumnie przy nabrzeżu, zaopatrzony w tablicę pamiątkową o swym najświętszym pasażerze. A z głośników co chwilę dobiegaly glosy, o dacie podróży papieża. Przed wejściem na łajbę uslyszalem: "trochę drogo, ale przecież Papież pływał tym statkiem". Co to ma do rzeczy, ludziom wydaje się, że doznają jakieś nobilitacji przebywając w miejscach odwiedzonych przez jego osobę. Idąc tą drogą, można myślec o nim wypróżniając się, przecież nawet on musiał to robic. Już to sobie wyobrażam, srając doznaje mistycznego polączenia z Ojcem świętym. Wielkie narodowe wypróżnienie, a ja na to gówno. Polacy wyobrażają sobie, że dzięki temu są naprawdę jednym z bardziej uduchowionych i dobrych narodów, nie zważając na otaczające nas kurestwo...Prawdziwa schizofrenia. O mój narodzie kochany, wybrany, jedyny, błogosławiony,umęczony historią, w której niesprawiedliwe łapy mocarstw dusiły cię chrystusie narodów, niedoceniany, niczym lawa plugawy, jedynie słusznie postępujący, starający się tylko o najwyższe dobro, właśnie ktoś z twych dziatek kochanych zajebal mi rower. To byl grat, ale szkoda go, tym bardziej, że teraz musze pieszo udac sie do domu. Zadzwonilem na policję. - Dzień dobry. Chciałem zgłosic kradzież roweru. - Tak, rozumiem. - Skradziono go na cmentarzu, przed chwilą, czerwony, trochę zdezelowany, z niebieskimi widełkami. - A kto go ukradł? - Slucham? - Kto go ukradł? - Jak to kto, złodziej. Nie wiem kto, dlatego zgłaszam to Panu. - To jak mamy to szukac, niewiedząc u kogo. Nie ma tu wróżki, jeżeli pan nie wie, to będziemy musieli sprawę umorzyc. - Oczywiscie. - Więc rozumiemy się, żegnam.- Owocną rozmowę skończyłem nacisnięciem czerwonej słuchawki. Skierowałem wzrok przed siebie. Minąłem osobę, która mnie minęła. W tym minięciu było zawieszone cos niedopowiedzianego, szybkie przemknięcie dwóch istot. Nieswiadomych co może ich spotkac z ręki drugiej osoby, nasyconych strachem. Napotkałem moją dziewczynę, nie układało nam się ostatnio najlepiej. Ogólnie z dziewczynami nie układa mi się najlepiej, nie potrafię się dopasowac do drugiej osoby, jestem chamem-indywidualistą. - Nie chcę ci się przyjsc do mnie, a łazisz po wiosce. - Nie, byłem na cmentarzu, ale ukradziono mi rower. - Oczywiscie kto by ruszył twój rower?- Mówiąc ostatnie słowo prychnęła złowrogo.- Czemu ty własciwie ze mną jestes, co?- Muszę przyznac zamurowało mnie, nie umiałem wydusic nic z siebie. - Hę no wiesz.- Spojrzałem na nią i to mnie zgubiło.- Wiesz fajnie mi się z tobą rozmawia, jestes ładna, hę bardzo ładna.- Nic banalniejszego w życiu z moich ust nie padło, czasami wydaje się sam sobie kretynem. - No tak, wiesz dlaczego ja jestem z tobą?- Nie miałem odwagi zgadywac po takiej wpadce.- Podoba mi się twoje poczucie humoru, jak mnie przytulasz, jak ustępujesz mi w wielu sprawach po to tylko aby nie doprowadzic do konfliktu, jak starasz się ukryc wzruszenie przy niektórych filmach, że potrafisz przyznac się do błedu i na koniec, jak wyglądasz. - Moja blada wypowiedz stała się przezroczysta.- Powiem ci dlaczego ze mną jestes, bo mam dupę i cycki, tylko tyle. Jestem dla ciebie sparingpartnerem, z którym tylko czekasz na partnera.- Klęska była nieuchronna, postanowiłem łapac się brzytwy, chociaż piekło jak cholera. - Powiedziałas, że potrafię przyznac się do błedu, więc powiem jak cię traktuję. Nie myslę o naszym związku całkiem poważnie, można go uznac jak to ujełas jako sparing, ale nie bez wykluczenia przejscia razem do stadium normalnego partnerstwa. Jeszcze nie dorosłem do poważnego związku, przykro mi.- No, czasem łeb potrafi mi służyc tak jak bym tego sobie życzył. - Wiem, tobie jest zawsze przykro, zawsze potrafisz wszystko wytłumaczyc. Ja jednak mam już dosyc, dziękuje ci za wspólny czas, ale to już koniec.- Dziwne, ale odebrałem to jak informację o koncu serwisu sportowego, lekko nieprzyjemną, ale do przełknięcia bez większych problemów. Kurwa znowu to życie z boku. - Jestes pewna, że tego chcesz? - Niestety, ale tak. Ale mam prosbę pocałujesz mnie jeszcze ten jeden raz?- Bez słowa przywarłem moimi ustami do jej, naszę języki połaczyły się w niemym tancu, niczym dwóch slepców swoje poznających oblicza partnera za pomocą dłoni. Trwało to dłuższą chwilę, nie chciałem przestac, Patrycja przestała. Ze łzami w oczach wyszeptała: - Dziękuje.- Patrzyłem na jej plecy, no może trochę niżej, ale nie w tym rzecz. Wiem jestem swinią, jednak w tym rzecz, szkoda mi jej, ale nie kontaktu psychicznego, a fizycznego. Specjalnie tak się poruszała, sadystka, siła woli, siła woli. Dobra wygrałas, zdębiał. Czemu nie można mec władzy nad swoim cialem, zawsze potrafi zdradzic, zawsze jest element w tej orkiestrze, który pomieszał nuty. Skierowałem swoje nieposluszne ciało w stronę przeciwną. Droga wlasciwie nie dłużyla mi się, zaszedlem do baru. - Dzen dobry, jedno piwo poproszę. - Dzień dobry.- Zaczęło się, zupełnie zapomnialem, jak ten barman nalewa piwo, cholera bierze.…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych