Mój pamiętnik z ostatniego X-lecia
Praca wysłana na konkurs z okazji 10-lecia Wysokich Obcasów
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Szlag mnie właśnie trafił przez niestaranność doręczycieli zaprenumerowanej „Wyborczej”. Nie zwolni żaden pod bramą i nie wyceluje na spory przecież podjazd. Coraz częściej gazety lądują na kwietniku, pustosząc go, niczym pozaziemskiego pochodzenia okruchy materii. Na domiar złego dziennikowi towarzyszy w soboty ilustrowany dodatek dla pań, zwiększając dość istotnie rozmiary poczynionych zniszczeń. Także dziś worek z prasą grzmotnął w usiłujące przezimować rabatki z takim impetem, że uległ rozpruciu i zbierałem jego rozsypaną zawartość, przeklinając jak poganiacz mułów. Gazety były zawilgocone, rozwiesiłem je więc na grzejniku w przedsionku. „Wysokie Obcasy” również, a jakże! Czyta je z wypiekami na twarzy moja ślubna, przekonując mnie raz po raz, że to nie to samo, co ociekające jadowitym feminizmem tabloidy (tych ostatnich nie kupuje zresztą, wiedząc, że w przeciwnym razie zamieszkalibyśmy osobno). Nie mam się, tak poza tym wszystkim czepiać, gdyż ekipa Michnika pomyślała i o mnie - mam swoje „Wysokie Obroty” (w pojęciu mojej małżonki jest to bibuła nasączona adrenaliną i viagrą, podczas gdy niedawno widziałem tam trzydrzwiowe punto). Pomny jej emocjonalnego stosunku do tego babskiego dodatku wysuszyłem go z grubsza i zajrzałem do środka. Gessler – wiadomo, klasyka pełna dobrego smaku i pojęcia na temat kulinarnych subtelności, do tego jeszcze odwaga łączenia składników, które na pierwszą myśl wcale do siebie nie pasują. Co ponadto? Szczepkowska i Dunin, klasa sama dla siebie, ale to już pewnie i wasz pogląd. Moda i uroda, czyli tematy z mojego punktu widzenia nieszkodliwe (przyznać przy tym muszę, że wspomniana moda odbiega od tej prezentowanej na tzw. wybiegach i wygląda na sztukę jak najbardziej użytkową). Portrety kobiet, czyli spotkania z kobietami wartymi tego, by o nich napisać (bądź już tylko wspomnienia o tych, co odeszły). Ciepło, niekiedy refleksyjnie, z uczuciem. Dalej? Wertuję podsuszone kartki z wprawą krupiera tasującego talię kart. Psychologia, styl życia, wychowanie, zdrowie. I, ostatnio, rozmowy o seksie. Nam mężczyznom niedługo nie zostanie już nic. Przy piwie będzie można pogadać tylko o korupcji w ligowej piłce. I o nowym matizie od Daewoo, jeśli go w dobie kryzysu wysmażą. W standardzie druga poduszka i zderzaki w kolorze nadwozia – marzenie supersamca! O kuchni świata – to lubię. Zawsze zaglądam, pełen zdumienia, że kobieta potrafi pisać o jedzeniu z takim smakiem i ładunkiem pozytywnych emocji. Jednak tym razem zafrapowała mnie zwłaszcza wzmianka traktująca o jubileuszu 10-lecia. Nie „Wyborczej” przecież, a „Obcasów”. Otóż i ogłosiły one konkurs na pamiętnik. Chyba spróbuję. I nie chodzi o nagrody, uchowaj Panie Boże. Do citroena C3 nie wcisnąłbym się nawet wysmarowany gęsim smalcem i żadna to ujma dla tej marki; metr dziewięćdziesiąt dwa wzrostu i sto czterdzieści centymetrów w klatce skutecznie hamują mój zachwyt nad urodą tego auta, choć widok wersji Picasso przejmuje zgoła erotycznym dreszczem. Oddałbym je pewnie żonie, niech się lansuje po mieście. Voucher z biura podróży także na nic. Nie znajdę czasu na wyjazd albo tak mi się właśnie wydaje. Może nie umiem już wypoczywać? Może to cena tych dziesięciu lat, o których mam napisać? Nie wiem. Przypominam sobie o notatniku pełnym zapisków z tego okresu. Może go odszukam? Może na jego podstawie uda się coś sensownego sklecić? Pamiętnik jako forma literacka jest mi wprawdzie czymś zupełnie obcym, pisanie czegoś podobnego wydawało mi się dotąd raczej niewieścią domeną, może jednak moje sekretne zapiski okażą się właściwym tworzywem dla takiej retrospekcji? Chyba się o nią pokuszę, a C3 oddam żonie w razie czego. Będzie musiała dokupić torebkę pod kolor. I buciki, koniecznie na wysokich obcasach. Krótkie, letnie wakacje Anno Domini 1999. W Poznaniu został dom w budowie z wylanym właśnie stropem, podpartym kolumnadą nieokorowanych stempli. Po powrocie okaże się, że stempli „uże niet”. Przydadzą się sąsiadowi, to i pożyczy, nie pytając bynajmniej o zgodę. Połamałbym mu na grzbiecie co bardziej sękate z nich, ale to starszy człowiek, po pierwszym już zawale. Póki co jednak, sterczę z wędką w trzcinie. Sześcioletnia córka wyciąga ode mnie kolejną piątkę na przejażdżkę kucem. Wczasowicze, wyraźnie czymś podekscytowani, spoglądają w sierpniowe niebo. Z wolna zapada ciemność. Po chwili nie widzę spławika. Ptactwo milknie w szuwarach, wygładza się tafla jeziora. Zaćmienie słońca jest prawie całkowite. Wrażenie druzgocące, jakbym był świadkiem zapowiedzi nadciągających wydarzeń, których natury nikt jeszcze nie przeczuwa, mogących przenicować porządek otaczającego nas świata. Trwa to niespełna trzy minuty, odciska się jednak w pamięci na zawsze. Z jej zakamarków wydobywam przeczytaną gdzieś wzmiankę o millenijnej pluskwie Y2K bug. Koniec świata na koniec tysiąclecia? Przyroda ponownie ożywa. Spod zmurszałego pomostu wypływa stadko młodych perkozów. Przegapiłem branie… Niespełna pięć miesięcy później sylwestrowa noc mija spokojnie i bez sensacyjnych zdarzeń, jeśli nie liczyć większej niż zwykle liczby ofiar prawie śmiertelnych. Wszystkie one budzą się z poalkoholowej śpiączki w nowym wprawdzie Millenium, lecz w tym samym nadal, dobrze sobie znanym świecie. Wzajemna uprzejmość pozostaje normą obowiązującą nie tylko w rodzimej polityce. Upojony tym klimatem Wajda wymyka się na chwilę do Miasta Aniołów, by odebrać statuetkę Oscara za całokształt twórczości. Od maja na ulicach polskich miast ujrzeć można coraz częściej auta z białymi tablicami rejestracyjnymi i nie jest to kolejna niemiecka okupacja – blachy mają biało-czerwone wytłoczki. W sierpniu na oczach świata dokonuje się agonia marynarzy Kurska. W rankingu popularności o prymat pierwszeństwa ścierają się Prezydent reelekt Kwaśniewski i komunikator Gadu Gadu. Wybrany przez nas dekarz okazuje się prawdziwym mistrzem - od rynien po opierzenia kominów nie ma się do czego przyczepić. „Po diabła nam ten kogut gliniany na szczycie za całe pięć setek?” – dopytuje się Małgorzata. Obiecuję, że będzie ją budził już o świcie. Przed Wielkanocą biały montaż, zabudowa garderoby, żyrandole, kinkiety i klamki. I na kolanach całe dnie, jak ortodoksyjny muzułmanin, by wydrapać resztki farby, którą malarze szczodrze upaprali hiszpańską terakotę. Ktoś radzi by poprosić księdza. Wymachuje kropidłem, aż trzeszczy mu staw łokciowy. Pierwsza noc we własnym domu.
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil somebody_like_you
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…