Moje dwa tygodnie pobytu na ziemi
jest to opowieść o trzech ufoludkach z innej planety którym udało się odwiedzić palnetę Ziemia
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
,,Moje dwa tygodnie pobytu na Ziemi” Jestem na planecie mars, nie znalazłem się na niej przypadkowo po prostu się na tej planecie urodziłem. Miałem wiele propozycji z odejściem od tej planety, ponieważ twierdzili, że moje miejsce jest na Ziemi. Gdy usłyszałem po raz pierwszy te nazwę, myślałem że Nosesek się pomylił. (Nosesek, Wosek i Blisek to SA moi najlepsi przyjaciele, którzy od początku mi towarzyszyli). Tam gdzie zamieszkałem było ciągle to samo, nie zmieniała się pogoda, nie było dnia ani nocy, a zamiast tego świeciły nam gwiazdy i inne planety. Wszyscy troje razem ze mną żyliśmy beztrosko, aż do pewnego razu pewna istota przyleciała na naszą planetę, nie wiedzieliśmy co mamy zrobić. Wosek, który jako jedyny był odważny chciał spróbować z obcym pogadać, ale niestety tym razem Jego odwaga niestety zawiodła, więc spróbował Nosesek, który zawsze był spokojny. Zaczął rozmawiać z obcym. -Jak się nazywasz?- zapytał Nosesek - ja nazywam się Bartek- odpowiedział nieznajomy. – A ty kim jesteś? -Ja jestem Nosesek, twoje imię jest dość dziwne i trudne do wypowiedzenia. A skąd przybyłeś? -Twoje też jest bardzo dziwne, u nas nie używa się takich imion. - Ja przybyłem z Ziemi, gdzie wszystko jest całkiem inne- powiedział Bartek. Gdy usłyszawszy obcy głos natychmiast przybiegli Wosek, Nisek i oczywiście ja czyli Adek (tak mnie nazwali). -hej Nosesek pomóc Ci? A w ogóle, kto to jest? - To jest Bartek, który przybył z Ziemi –powiedział Nosesek. -Kim oni są?- zapytał Bartek -To są moi przyjaciele, a nawet można powiedzieć, że to są bracia. Tylko tyle nas jest. – Odpowiedział Nosesek. – A po coś tu przyszedł? - przyszedłem, bo robię sprawozdanie na temat innej planety i innych ludzi. Czy opowiecie mi jak tu się mieszka, co i jak pijecie?- zapytał Bartek Blisek był trochę zaskoczony, że ludzie z obcej planety przylatują do nas. Blisek który był zawsze ciekawy wszystkiego zapytał: - jak się tutaj dostałeś? - przyleciałem rakietą- powiedział Bartek - no dobrze opowiemy ci jak się tutaj toczy życie, ale najpierw pozwól, że oprowadzimy cię po naszej planecie. - U nas nie ma godzin, minut, dnia i nocy, nie ma pór roku, od czasu do czasu opuszczamy planetę żeby coś wziąć do jedzenia i picia- powiedział Wosek - a gdzie sypiacie i skąd przynosicie sobie jedzenie? -śpimy w takich specjalnych pomieszczeniach w podniebnych kocach. Po jedzenie idziemy na inną planetę, gdzie tam jest wszystko- powiedział Blisek . - chętnie, ale jak my się tam dostaniemy? Gdzie będziemy spać? Ile dni tam będziemy i gdzie mieszkać?- odpowiedzieli wszyscy chórem - Już o to się nie martwcie, to wszystko będzie zorganizowane. Nocować będziecie u mnie, tam też będziecie spożywać posiłki . -Dobrze zgadzamy się, ale kiedy polecimy na twoją planetę?- odpowiedział Wosek. -Kiedy tylko będziecie chcieli. Możemy nawet teraz. -No to na co czekamy? W drogę- powiedział Adek – w drogę, w drogę –odpowiedzieli chórem Nosesek, Wosek i Blisek Wszyscy wsiedli do takiego dziwnego pojazdu, który z pewnością musiał się nazywać rakieta, było w niej dużo miejsca, było ciepło. Gdy lecieli, wszystko wokół nich było inne, wszystko się kręciło i wirowało, a powietrze było wilgotne, nie można, było oddychać. Gdy po godzinie, a może dwóch, tego nie pamiętam przystanęliśmy, a Bartek powiedział: -już jesteśmy na miejscu, możecie wysiadać, ja jeszcze chwilę zostanę, muszę coś sprawdzić. -A co my mamy robić? Dokąd się udać? Jak długo cię nie będzie?- zapytał Nosesek. -Dalsze instrukcje dostaniecie później, a teraz idźcie prosto i na rogu będzie czekała na was pewna osoba, będzie miała przypiętą taką czerwoną strzałkę na prawym ramieniu. I to ona was zaprowadzi do mnie –odpowiedział. - A kto to będzie?- zapytał Wosek -to będzie mój starszy brat -to ty masz brata? - tylko dwóch -a jak oni się nazywają?- zapytał Adek -ten co będzie czekał na was nazywa się Adek, a ten najmłodszy nazywa się Wojtek. -a gdzie będzie czekać?- zapytał się Wosek -jak wyjdziecie to na rogu po prawej stronie. I w ten oto sposób nasze nogi stanęły na planecie Ziemia. Z początku byliśmy zagubieni, nie orientowaliśmy się. Ale gdy skręciliśmy za rogiem zobaczyliśmy jakiegoś człowieka. Blisek podbiegł do niego i się zapytał: -czy ty nazywasz się Michał?- zapytał - tak - a jesteś starszym bratem Bartka? -tak. On uprzedził mnie, że jak mu się uda to ściągnie jakiegoś z innej planety. To chyba wy nimi jesteście?- zapytał Bartek -tak. Ja nazywam się Blisek ja jestem najstarszy, później jest Nosesek, który urodził się tydzień później. Kolejny jest Wosek który przyleciał z innej planety i nie wiadomo kiedy się urodził. No i na samym końcu jest Adek, który też przyleciał z innej planety. -A opowiecie mi jak wygląda nasza planeta? Co robicie na co dzień? -opowiemy, ale najpierw nas oprowadź i pokaż gdzie będziemy nocować i jak dokładnie przebiega wasze życie . -Spoko, to trochę będzie daleko, ale mam nadzieję, że z taką wesołą gromadką jak wy na pewno czas szybko upłynie- powiedział Michał . Gdy to
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil zielonka
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…