MOJE WIERSZE /51-60/
To są moje wiersze
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
51. POLSKIE PIEKŁO – NIEBO
W Warszawie od wczoraj pospolite ruszenie. Tragedia narodowa jakby na zbawienie. Pięć lat temu zmarł nasz Ojciec Święty, A wczoraj Pan Prezydent został wniebowzięty.
Choć szybciej niż można myśleć został powołany Jako człowiek wielki zapukał w niebios bramy. Samolot pod Katyniem opadł przy lotnisku. Zginęli wszyscy ! I Prezydent, i inni, a byli tak blisko.
Naród polski na nieszczęścia jest przygotowany, ale pyta : Co to teraz nam pocznie nasza Rzeczypospolita ? Co jakiś czas spadają na nas od losu te ciosy, Znowu się przecież pozbieramy i dalej będą o coś głosy
Świat cały o Katyniu usłyszał tym razem, Budzi się ze zdziwieniem i złością zarazem. Czemuż to ta Polska ma tyle cierpienia ? Tyle lat minęło i nic się nie zmienia.
Na cóż politykom i zwady i swary, Nie potrzebne są nijak też żadne sztandary. Umilkły kłótnie wszystkie i podziały wszelkie. W Warszawie pospolite ruszenie i w Polsce też wielkie !
Polska jak za czasów szlachty w zgodzie nie może żyć, Ale los dzisiaj wstrzymuje nasze złe polityczne „być”. Czasami wszystko milknie ledwie na dni kilka, Lecz spokoju to jest jedynie mała chwilka.
Niestety, tylko wtenczas żyć można w tym kraju, A bez tej zgody jakbyśmy byli na ciągłym haju. Potrzeba wielkich zdarzeń i wydarzeń Polaków jednoczy, A w polskiej szarości jeden drugiemu to w oczy skoczy. … … … … … … … … … … … … … Tak ja to widzę, Tak ja to czuję. Nie chciałbym być złym prorokiem. Nie wiem, czy na to patrzę właściwym okiem …
… / pamięci ofiar katastrofy koło Smoleńska / …
Kalisz, 11.04.2010.
52. POLSKA HIPOKRYZJA - MOTYL
Przy wielkich dniach i wielkich chwilach Polski naród przypomina pięknego motyla. Zbiera się, łączy i w pełni jednoczy, Że nawet świat się tym zauroczy.
A we mnie wzbiera się nuta goryczy, Czemu to mija i dalej jak w dziczy ? Pędzić, popędzić, zagonić wroga, Zniszczyć, zaszczuć, niech będzie trwoga.
Jeśli jednak źle nam się dzieje, Wtedy naród jakby sam mądrzeje. Wcześniej paskuda, zła, brzydka poczwara, Teraz paź królowej i od niego wara.
Wszyscy wszystkim dobrze kadzą, Słowa ważą, pięknie mówią i przygładzą. Minie nam czas wzniosłych zdarzeń I wrócimy do realiów ze świata marzeń.
Czyż nie można tak na dłużej Przeżyć wszystko nie jak ostrą burzę, Mieć więcej w naszym postępowaniu umiaru I w pełni korzystać z tego życia daru.
Kalisz, 12.04.2010.
53. TRUDNY CZAS
Ktoś powiedział : To jest chichot historii. Rzec by można, że nie jest to wbrew teorii. Ktoś inny : Historia kołem się toczy. Tak bywa, jak los się z nami podroczy.
Trudne chwile, trudny czas, Każdego męczy, każdego z nas.
Kiedy zdarzenia są naznaczone cierpieniem, Wtedy modlitwa jest naszym jedynym zbawieniem. Zadumać się głęboko tak bez opamiętania, Odciąć się od wszystkiego, od własnego zdania.
Trudne chwile, trudny czas, Każdego męczy, każdego z nas.
Rozrzedzić swoje myśli i nadać im kolorytu, Od nowa, na przyszłość wchłonąć wiarę bytu. Zrozumieć tymczasowość na ziemi tego życia I zdobywać coś, co jest ciągle do zdobycia.
Trudne chwile, trudny czas, Każdego męczy, każdego z nas.
Łączyć, co się da pogodzić, a nie dzielić. Kolorować z umiarem, żeby nie wybielić. Uważać na moc słowa, ważyć je głęboko, Żeby były zawsze naszego życia opoką.
Kalisz, 13-14.04.2010.
54. NASZA PRAWDA
Na jedną chwilę zjednoczeni, Czekamy, że los nam się odmieni. Zachłyśniemy się nad sobą sami, Pójdziemy z prądem, razem z rodakami.
Czas zadumy wszystkich uspokoi, Ale on minie i znowu gniew nas uzbroi. Będziemy jak dawniej wilkiem na siebie patrzeć I myśleć : co zrobić ? z kim tu zadrzeć ?
Polska natura o szlacheckim charakterze, Niejednego do nagiej myśli rozbierze. A tu trzeba przecież być patriotą, Nie wolno stać się jakimś tam idiotą.
Należy mieć swoje własne zdanie, Nie patrzeć na innych czcze gadanie. Pośrodkować zasłyszane wszystkie wypowiedzi, Bo jak wiesz, prawda zawsze pośrodku „siedzi”.
Kalisz, 14.04.2010.
55. MIAŁKI NASZ POLSKI …
Podnieś rękę, podnieś oczy, Idź do przodu, świat odskoczy! U nas tylko buta i ciągłe swary I jeden drugiego bierze za bary.
Katastrofa, szloch, wielka żałoba. Wszystko to światu się tak podoba. My maluczcy jak pawie napuszeni, Dobry uczynek i będziemy zbawieni.
Kościół i naród mają swe igrzyska Lecz Polska na tym…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil PAUL GRANT
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…