MORD
Raport z egzaminu na prawo jazdy. Dedykowane tym, których to jeszcze czeka.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Dziwne to miejsce, w którym można spotkać ludzi zupełnie różnych – młodych, starych, chudych, grubych, wysokich i niskich, płci obojga, różnego wykształcenia, różnych opcji politycznych, różnych wyznań – a jednak, już pojawiając się tam i patrząc na te przeróżne twarze, czuje się, że wszyscy tu są tacy sami, wszyscy są równi. Bo wszystkich tak różnych ludzi łączy tutaj jedno – zdenerwowanie. Nie ma znaczenia, czy ktoś denerwuje się za siebie, czy za kogoś, komu tutaj tylko towarzyszy. Nie ma znaczenia, czy ktoś jest przed, w trakcie, czy już po, a jeśli po, to czy był to sukces, czy porażka. Tutaj emocje jednej osoby zaraz stają się emocjami wszystkich. Gdy komuś się uda – cieszą się wszyscy. Gdy nie – wszyscy łączą się z nim w bólu, zarówno ci, którzy już taką porażkę przeżyli - bo wiedzą, co to za ból, i nerwy, i niepotrzebna strata pieniędzy i czasu – jak i ci, którzy są tu po raz pierwszy - bo boją się, że oni zaraz się przekonają, co to znaczy nie zdać. Takiego zbiorowego odczuwania nie ma nawet na stadionie piłkarskim, bo co z tego, że jak piłka wpadnie do bramki, to dziesięć tysięcy widzów szaleje z radości, gdy w tym samym momencie drugie dziesięć tysięcy rwie sobie włosy z głowy? A potem w ruch idą kamienie. Tutaj tak nie ma – co czuje jedna osoba, czują wszystkie pozostałe. Zabrałem sobie książkę do czytania przez tych pół godziny czekania. Nawet nie wyjąłem jej z plecaka – jak tu czytać w takich okolicznościach? Stoję przy szlabanie. Dookoła kilka osób. Niektórzy palą papierosy. Zazdroszczę im. Też bym się chciał jakoś uspokoić. Zagajam rozmowę z niewysoką brunetką, odzywają się wszyscy obecni. Nikt się tu nie zna, niektórzy poznali się dopiero kilka minut temu, na stanowiskach. Gdybym na ulicy podszedł do wystrzałowej dziewczyny i zagaił rozmowę, mógłbym zostać wyśmiany albo olany. Tutaj to nie możliwe. Tutaj zagajenie rozmowy z kimkolwiek jest jakby samo przez się rozumiane. Tutaj nikt nie ocenia tego, kto do niego się odzywa. Tutaj wszyscy są równi, wszyscy są równie podenerwowani. Tutaj każdy zasługuje na kilka słów rozmowy. Jest dwadzieścia po trzeciej. Wysoki chłopak, chudy jak zapałka, z kolczykiem w uchu i śmieszną kozią bródką czeka na wyjazd na miasto. Podchodzi do nas ładna blondyneczka i pyta, gdzie jest stanowisko piąte. Wysoki chłopak, choć widział mnie pierwszy raz w życiu może dziesięć minut temu, już staje się moim rzecznikiem i mówi: „Kolega tutaj też ma na piątym.” Kiwam głową potwierdzająco. Idziemy z blondyneczką na stanowisko. Siedzi tam już dwoje ludzi – chłopak, czarna czupryna, ciemna cera, oraz sympatyczna dziewczyna w niebieskim sweterku. Ustalamy kolejność alfabetyczną. Blondyneczka nie wierzy mi, gdy mówię, że mam nazwisko na Ż. Chłopak i blondyneczka zdają po raz pierwszy. „A Pani który raz zdaje?” pytam niebieskiego sweterka. „Nie pani.” „Ach, więc panna?” Wszyscy się śmieją. Ona też zdaje po raz drugi. „Na czym oblałeś?” pyta mnie. „Nie powiem.” Blondyneczka nas jednak męczy. Ja postanawiam się jej przyznać, żeby przypadkiem nie zrobiła czegoś tak głupiego jak ja. Nie dowierza mi, że mogłem oblać na czymś tak głupim. Już do tego przywykłem. Ale bierze sobie naukę do serca. I ciągle powtarza „nie zdam, nie zdam”. Zauważam stojącą na stanowisku popielniczkę. Ciekawe, czy egzaminatorzy ją tu ustawili z myślą o tych, którzy odstresowują się papierosami. Jeśli tak, to znaczy, że ktoś tu potrafi słusznie myśleć. Dzielę się moimi spostrzeżeniami z resztą. Wszyscy się śmieją. Nerwowy śmiech, pod którym czają się pokłady zdenerwowania przedegzaminacyjnego. Na stanowisko wjeżdża cicho czerwone punto. Wysiada z niego misiowaty pan. Niebieski sweterek stwierdza (później), że nie ma mimiki twarzy, a ona nie lubi ludzi, którzy nie mają mimiki twarzy. Pierwszy w alfabecie jest chłopak, dlatego to on losuje zestaw manewrów. Garaż tyłem i zawracanie. Blondyneczka poklepuje mnie pocieszająco po ramieniu. Wcześniej już podzieliłem się z obecnymi moją nienawiścią do tego manewru, na którym oblałbym za pierwszym razem, gdybym wcześniej nie oblał na czymś sto razy głupszym. Chłopak robi manewr – jedzie po łuku, w przód, w tył, potem wjeżdża do garażu. Wszyscy zagryzają zęby, ale on robi to bezbłędnie. Potem wsiada niebieski sweterek. Na zawracanie pojedziemy wszyscy, jak już skończymy tutaj. Sweterek zatrzymuje się, jadąc na łuku do przodu, trochę za daleko od linii, więc musi powtarzać. Za drugim razem zatrzymuje się wcale niewiele bliżej, ale egzaminator chyba jej daruje. Jedzie do tyłu. Idealnie. Potem garaż tyłem, z korektą. W kwadracie, oznaczającym garaż, jest kałuża. Gdy dziewczyna wyjeżdża, zaznacza wodą z kałuży ślad kół. Mówię do blondyneczki, żeby z tego skorzystała. Jej kolej. Łuk bardzo ładnie. Dwoje pozostałych podchodzi do mnie, żeby mnie podtrzymać na duchu. Razem zaciskamy szczęki, obserwując, jak dziewczyna męczy się z garażem. Z korektą, ale ładnie. Teraz ja. Wsiadam, ustawiam siedzenie, lusterka, zapinam pas, włączam silnik, ZWALNIAM RĘCZNY i ruszam. Noga (lewa, ta od sprzęgła) trzęsie mi się jak oszalała. Dojeżdżam do końca, cofam patrząc w prawe lusterko. Wyjechałem z łuku, najechałem na ciągłą. Egzaminator chwyta za kierownicę, ja popuszczam lekko sprzęgło, tak, jak mi każe. Prowadzi mnie na wstecznym na początek łuku. Powtarzam manewr. Dojeżdżam do końca i z powrotem, tym razem patrząc w oba lusterka. Udało się. Teraz mój znienawidzony garaż. Ustawiam się daleko od ciągłej, żeby nie najechać przy skręcaniu. Czekam aż słupek zniknie w tylniej szybie, po czym skręcam kierownicę maksymalnie w lewo. Nie zapomniałem o kierunkowskazie. Prawie – wjechałem miedzy słupki, ale gdybym pojechał dalej, zahaczyłbym lusterkiem (lewym) w słupek. Koryguję i wjeżdżam prosto. Drugi manewr zaliczony. Egzaminator każe mi jechać na odcinek jezdni między dwoma żółtymi krawężnikami – tam będziemy zawracać. Lubię zawracanie, ale mam problem z wyczuciem, ile mam jeszcze miejsca między krawężnikiem a przednim kołem. Dlatego przy pierwszym ruchu nie dojeżdżam za daleko. Jak się później dowiedziałem, miałem jeszcze dobrych 60 centymetrów. Drugi ruch, w tył. Kąt ustawienia samochodu jest niebezpiecznie bliski dziewięćdziesięciu stopniom. Boję się, że się nie zmieszczę... Skręcam kierownicę maksymalnie w prawo, egzaminator krzyczy, że nie wolno tak robić, jak się stoi, bo zerwę układ kierowniczy. To niech mi nie daje samochodu ze wspomaganiem, bo kierownica – nawet w postoju – chodzi bardzo łatwo. Ale nie mówię tego na głos.
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil eXistenZ
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…