Wróć do katalogu

Morderca

Na co dzień zwykła dziewczyna tak naprawdę okazuje się jednym z płatnych morderców zrzeszanych przez tajną organizację, o nazwie "Świątynia"...

Sita, opublikowano , 9 min czytania, 4,8 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Sylwita jak zawsze siedziała na nudnej fizyce, nauczyciel łypał na nią nie miło. Właśnie po raz setny namawiał ją do udziału w konkursie Lwiątko, a ona odmawiała. Koledzy też dziwnie na nią patrzyli, taka kujonka, same piątki w szkole o takim poziomie, najlepsza we wszystkim, ulubienica nauczycieli, mogła by wygrywać wszystkie konkursy, olimpiady i zawody ale nie chce się zgłosić. Dziewczyna nie zgadzała się na udział w jakichkolwiek imprezach z pewnego ważnego powodu, takie olimpiady wymagały obecności zawsze, a ona nie mogła często. Następna lekcja - religia. Jak zawsze dyskusja tym razem przykazanie Nie Zabijaj. Sita wyłącza się, zagłębiając we własne rozmyślania. A co jeżeli się zabije zanim się pozna jakiekolwiek nakazy, jeżeli nie wpoili ci tego, kazali to łamać. Mogła by im takie rzeczy opowiedzieć o zabijaniu, ale nie trzeba dalej grać swoją rolę. Skończyła rozmyślania i przyłączyła się do dyskusji: - A co jeżeli zabije się w samoobronie? Głupie pytanie, ona nie musi się bronić, ona atakuje. Wibracje w kieszeni, sms przeczuwa co to jest, dawno się nie odzywali, miała spokój prawie dwa miesiące. Otwiera wiadomość no tak pokazuje się czarny symbol, taki sam ma wytatuowany na lewym ramieniu sztylet z głową wilka i owiniętym wokół wężem. Tak znowu Świątynia. Dzwoni dzwonek dziewczyna zrywa się ze swojego miejsca, teraz ma matematykę, znowu zniknie w połowie lekcji. W drzwiach zatrzymuje ją chłopak z klasy. Paweł Marce syn multimilionera i sławnej projektantki mody - odnotowuje, zawsze wie wszystko o osobach z otoczenia, ot takie skrzywienie zawodowe. - Gdzie idziesz? - zapytał. - A co cię to? - uśmiechnęła się uroczo. - Znowu wiejesz? - Może - cholera, zaczynają zauważać. - Dokąd? - Nie twój zakichany interes! - odwraca się z gracją i wychodzi, chłopak jeszcze chwile stoi w drzwiach kręcąc głową, ale na dźwięk dzwonka wraca do klasy. Szybko idzie na przystanek, trafia akurat na autobus. Dobrze, nigdy nie lubiła czekać wolałaby do szkoły jeździć motorem ale nie jest jeszcze pełnoletnia, a na fałszywe prawo jazdy nie dadzą się nabrać. Wysiadła na swoim przystanku, że też musi mieszkać tak daleko od głównej drogi dziesięć minut piechotą. Jest już w domu, plecak z książkami rzuca w kąt, w sypialni odsuwa dywan, pod nim widnieje idealnie zlewająca się z podłogą klapa. Wchodzi przez nią do podziemi, jej prywatne gniazdko. Wąski korytarz kilka drzwi do siłowni, magazynu, laboratorium i innych, otwiera ostatnie. Mały pokoik z komputerem najnowszej generacji z najwyższej jakości sprzętem, musiał kosztować majątek. Usiadła przed nim wciskając guzik, włączenie wszystkich zabezpieczeń i pobranie poczty potrwa. Wróciła na górę nastawiając wodę na herbatę, rozległo się pukanie, poszła otworzyć drzwi. Stała za nimi kobieta w podeszłym wieku, jej chytre oczka próbowały zajrzeć dziewczynie przez ramie. Tak, najbardziej wścibska osoba jaką znała, że też musiała być jej sąsiadką. - Czym mogę służyć? - zapytała dziewczyna uprzejmie w duchu obrzucając gościa wyzwiskami. - Właśnie skończyła mi się sól, podejrzewałam że będziesz jeszcze w szkole ale postanowiłam przyjść a nuż wróciłaś. - Tak, zaraz pani przyniosę - odebrała od kobiety solniczkę. Po chwili wróciła z pełną i oddała ją z uśmiechem. - A co właściwie się stało że przyszłaś tak wcześnie? - Źle się poczułam, a teraz przepraszam, chciałbym się położyć - odpowiedziała spokojnie. - Oczywiście, dziękuję za sól. - odpowiedziała kobieta i wyszła. Dziewczyna wróciła do kuchni zalała herbatę i zeszła na dół, poczta odebrana, na monitorze wiruje czarny sztylet z głową wilka i owiniętym wokół wężem. Klikniecie, tak tym razem bajka o Jasiu i Małgosi, głupota, szybko przepuszcza plik przez program rozkodowujący i ukazuje się prawdziwa zawartość, sto dwadzieścia osiem stron kolejne zlecenie. Dziewczyna od razu daje na ostatnią. Dwa punkty które ją interesują: sposób kary: Sztylet Świątyni, czyli ma go zabić, pod spodem widnieje jeszcze symbol Judasza - Zdrajcy. Czyli delikwent zalazł za skórę Świątyni, zdradził jeden z jej sekretów, sztylet w serce. Dziewczyna uśmiechnęła się zimno, znowu miała zabić, teraz zaczęła studiować dokumenty od początku. Dotyczyły faceta Grzegorza Świętypełk, zupełnie przeciętny urzędnik, łysy, niski grubasek widniał na zdjęciu, potem

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych