Wróć do katalogu

Może...

lekkie i przyjemne (mam nadzieje :>), osadzone w moim miescie

karmacoma, opublikowano , 10 min czytania, 4,2 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Joanna wracała właśnie ze szkoły. Był ciepły, wiosenny dzień, w powietrzu czuć już było nadchodzące wakacje. Pewnie dlatego, dziewczyna ubrana była w kwiecistą spódniczkę do kolan i krótką bluzeczkę.Idąc ulicą Gdańską spoglądała na sklepowe wystawy, raczej z przyzwyczajenia niż w wyniku szczególnego zainteresowania. Sklepy - cóż było w nich takiego, że ludzie tak tam garnęli? Asia robiła zakupy tylko w razie ostateczności, wolała zachować pieniądze na lekcje gitary, czy zajęcia z włoskiego, którego od dwóch lat się uczyła. Przechodząc przez przejście dla pieszych prowadzące na ulicę Mostową, spoglądała na ludzi przechodzących obok. Tłum,zlewający się w jedną, szarą a jednocześnie jakże kolorową masę. Każdy gdzieś podążał, każdy o czymś myślał, każdy był inny... A jednak każdy był człowiekiem i to czyniło go takim samym jak reszta. Joanna często zastanawiała się nad tym. Właściwie przez cały czas bujała w obłokach, co bardzo denerwowało jej rodziców i nauczycieli. Potrafiła zupełnie wyłączyć się z otoczenia i myśleć o tysiącach nie do końca zrozumiałych dla niej rzeczy. I pewnie dalej szłaby tak i rozmyślała, gdyby nagle nie usłyszała głośnego wołania - Ej! Dziewczyno! Odwróciła się. Głos należał do staruszki siedzącej na murku, tuż przy moście. Pomarszczona twarz i drżące ręce zdradzały sędziwy wiek kobiety. Obok niej rozłożony był obrus z najróżniejszymi przedmiotami. Wszystkie wyglądały na dość stare: drewniana fajka, komplet sztućców, dwa porcelanowe talerze, zegar z wahadłem i mnóstwo innych rupieci. Uwagę Joanny zwrócił jednak kuferek, który kobieta trzymała w rękach. Pomyślała o nim jako o doskonałej dekoracji do swego pokoju. Drewniana, zamykana na kłódkę skrzynka wyglądała jak z zamkowej komnaty. Była po prostu przepiękna. - Pani mnie wołała? - zapytała się nieśmiało. - Jak tylko cię zobaczyłam, WIEDZIAŁAM, że musisz go mieć, on jest stworzony właśnie dla ciebie. - Przepraszam... ale ... Nie rozumiem... - Ten kuferek... on musi należeć do ciebie. Wiesz, niektóre przedmioty przypisane są do pewnego typu osób i to puzderko powinnaś mieć ty. - Obawiam się, że mnie na niego nie stać - szepnęła Asia, choć oddałaby wszystkie oszczędności za to cudo. - Kochanie, wezmę za niego najwyżej 5 złoty. 5 złoty? Dziewczyna nie mogła uwierzyć, jej oczy zalśniły. Spojrzała się podejrzanie na babcię. Czytała w gazetach o podstarzałych paniach nadużywających alkoholu czy narkotyków, lecz ta wyglądała najzupełniej normalnie. Wyjęła pieniądze ze swego niebieskiego portfela w gwiazdki i nieśmiało wręczyła je kobiecie, bojąc się, że ta wstanie nagle z murku i zacznie się głośno śmiać, jak z dobrego żartu. Nic takiego się nie stało. Staruszka uśmiechnęła się szeroko i włożyła jej w ręce pudełeczko. Joanna skinęła nieśmiało głową i podążyła w kierunku swojego domu. Nie mogła uwierzyć własnym oczom. Właśnie kupiła najpiękniejszą rzecz, jaką w życiu widziała, za kilka marnych groszy. Przewracała kuferek w dłoniach jak najcenniejszy skarb. Wpatrywała się w niego jak zaklęta, przechodząc przez stary rynek, nie usłyszała nawet przyjaciół wołających ją z okna. Kilka minut później była już w swoim pokoju. Leżała na łóżku zastanawiając się, kto mógł być wcześniejszym właścicielem pudełeczka. Jak zwykle, w jej umyśle zrodziła się niesamowita historia, o rosyjskiej księżniczce, która w tymże puzderku przechowywała listy od ukochanego rycerza. Wyjęła swoje niebieskie koraliki (które w zeszłym roku podarował jej kolega z letniego obozu, choć nigdy nawet nie trzymali się za ręce) i włożyła je do kuferka. Uśmiechnęła się szeroko - wyglądały ślicznie. Już chciała je wyjąć, gdy nagle zauważyła małą dziurka w materiale, który wyściełał dno pudełka. Znajdowała się w samym rogu i była ledwo widoczna. Przyjrzała się jej z bliska... Przez otwór prześwitywała delikatnie jakaś litera... Joanna szybkim ruchem ręki zdarła aksamitną ochronkę z dolnej części puzderka. Niewiarygodne! Pod cienkim materiałem ukryty był.... zeszyt. Dziewczyna podniosła go powoli i oglądała z niedowierzaniem. Skoroszyt był bardzo cienki, składał się zaledwie z kilku pożółkłych stron. Widać było, że wiele lat przeleżał ukryty pod aksamitną osłonką kuferka. Jego okładkę zdobiły ręcznie malowane, barwne kwiaty. Nie posiadał tytułu.Joanna delikatnie otworzyła notatnik. Pierwsze strony zapisane były pięknym pismem, którego kiedyś uczono na lekcjach kaligrafii. Zaczęła czytać...

{i} Dzisiejszy dzień. Ach! Jakże był cudny. Gdyby porównać moje uczucie w tym momencie, do jakiegoż pięknego miejsca na świecie, nie znalazłoby się takiego cudu. Nic nie może temu dorównać ni piramidy, ni kluski z makiem, nawet królewny są mniej szczęśliwe. Powodem, dla którego me serce tak niezmiernie się raduje jest On. Będę pisać o Nim z dużej litery, gdyż to…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych