Wróć do katalogu

MROK

Opowiadanie o stosunkach międzyludzkich, ale i o relacjach narratora z Mrokiem.

JerzyTrzcinskiopublikowano 26 maja 20268 min czytaniajeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Mrok. Wielorodzinne budownictwo, takie socjalistyczne z wielkiej płyty lub to najnowsze, wykorzystujące nowe, oszczędne technologie, pod względem tłumienia dźwięków i hałasów praktycznie się nie różnią. Dlatego, gdy ktoś mieszka w takim bloku, musi się liczyć z tym, że narażony będzie na przynajmniej bierne uczestnictwo w życiu innych. Oczywiście prawie żadna sytuacja nie jest jednoznaczna. Może być też tak, że komuś to odpowiada. Gdy na przykład jest samotny lub po prostu lubi wiedzieć o innych różne szczegóły z ich życia, nawet takie które powinny pozostać w czterech ścianach. Jednak dla większości ludzi, nieuprawnione dowiadywanie się z jakiego powodu jego sąsiedzi mają problemy w pożyciu bywa krępujące. Raczej mało kto gustuje w nocnym szczekaniu lub co gorsza wyciu psa sąsiada. Nie mniej męczące bywa audio oglądanego w TV przez sąsiadkę marnego serialu lub też być narażonym na koncerty muzyki disco polo, do czego zmusza domorosły meloman. Lecz jednak najbardziej deprymujące bywają odgłosy jakie za ścianą wydają ludzie. Zarówno wtedy, gdy dotyczy to pojedynczych sylab, emitowanych przez pary, które zapamiętale dążą do przedłużenia gatunku, a przynajmniej osiągnięcia rozkoszy, ale również, gdy wymiana poglądów między nimi dotyczy konkretnych spraw. Lecz cóż poradzić. Trzeba przywyknąć. Pewnego dnia o poranku, obudziło mnie miłe, wiosenne słoneczko. Takie przebudzenie zawsze dobrze wróży na rozpoczynający się dzień, lecz po chwili chcąc, czy nie, stałem się niemym świadkiem, a właściwie jedynie słuchaczem, takiej o to, nie miłej rozmowy. Jej uczestnikami byli znani mi sąsiedzi, dlatego nie musiałem, jak to u mnie bywa w trakcie radiowych słuchowisk lub odsłuchiwaniu audiobooków, uruchamiać wyobraźni, aby stworzyć sobie obraz bohaterów, jednej ze scen ich codziennego dramatu. Sąsiadka, a dokładniej żona do męża – po prostu mam odłożoną gotówkę! Mężczyzna zapytał - Jak to odłożoną? Co przez to rozumiesz? Nie tak pewny, jak w pierwszym stwierdzeniu zabrzmiał kobiecy głos - No, mam i już – lecz po chwili z pewną wyższością żona sąsiada uzupełniła swoją kwestię – no bo ty wszystko zawsze wydajesz, to ja odłożyłam, żeby teraz nikogo się nie prosić. Lekko podniesiony głos sąsiada domagał się dalszych wyjaśnień - Jak mam to rozumieć? – a po chwili jakby w ciągle zaskoczony dodał – Przepraszam. A, na co ja niby wszystko wydaję? Może na alkohol hazard, a może na panienki? Na to ona jakby żartobliwie - No, tylko byś spróbował na panienki. On jednak w dalszym ciągu zasadniczy z ładunkiem dużej złości w głosie wyrzucił z siebie ironicznie - Do tej pory nie spróbowałem, a nawet nie zamierzałem, lecz wydaje mi się, że może był to błąd. Sąsiadka dalej usiłowała zbagatelizować i może zakończyć rozmowę - No ale, o co ci chodzi? Po prostu byłam oszczędna, to mam trochę gotówki. Ale niestety nie jest tego dużo. Jednak mąż denerwował się coraz bardziej i powiedział - A skąd ja mogę wiedzieć, czy rzeczywiście byłaś oszczędna? A może gdzieś ukradłaś albo dostałaś od kogoś? Ale, za co? Ona konsekwentnie szukała możliwości załagodzenia sprawy, a może po prostu zamiecenia tematu pod dywan. Dlatego powiedziała: - No już nie przesadzaj. Lecz on przeciwnie, naciskał - Czy ty tego nie rozumiesz, w czym tkwi problem, a mój ból. Nie wystarczy ci fakt, że dowiedziałem się przed chwilą o twojej całkowitej nieszczerości. A może nie jest to brak szczerości, a po prostu wyszła z ciebie rodzinna skłonność do oszukiwania i mataczenia. To taki rak, który najpierw powoli, a potem coraz mocniej dotyka związek dwojga ludzi. Chyba umawialiśmy się na jakąś uczciwość i szczerość, a tu wychodzi zupełnie coś innego. Kobieta oburzyła się - No ty to jak zwykle przesadzasz, od razu uderzasz w wysokie tony.On zdruzgotanym głosem powiedział - Wysokie tony? To w takim razie, skąd mogę mieć pewność, że w innych sprawach mnie nie oszukujesz – zastanowił się chwilę i dodał – chyba, że

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych