Na popołudniową zmianę
Alegoria relacji i tolerancji człowiek - społeczeństwo
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Zamykam drzwi i zbiegam po schodach. Zapachy wypełzają spod drzwi na kolejnych piętrach. Ciężka smażona ryba na szóstym, jakaś obrzydliwa kapucha gdzieś blisko trzeciego, na parterze przypalone mleko albo coś podobnego wydobywa się z mieszkania tego gnoja od wrzeszczących dzieci. Smrody oklejają się na moim ubraniu niczym ramiona ośmiornicy. Zabieram je ze sobą wraz z tymi wszystkimi myślami, które dobijają mnie dzień po dniu w tym grajdole i wbijam się od nowa w miasto. Mijam sąsiada wchodzącego do budynku. Patrzę na niego zimno nie mówiąc "dzień dobry", sam przestał się szmaciarz kłaniać jakiś czas temu, a jest ode mnie młodszy. Krótkie pantalony, wąsy, sandały i skarpetki prawie pod kolana, tak samo wyglądał wczoraj, dziś, pewnie za dziesięć lat też niczego nie zmieni. Polaków w ogóle ciężko zmienić. Ci na chodniku nigdy nie pomyślą, aby poruszać się tylko prawą stroną, jak na jezdni, tylko łażą na całej szerokości a ty, człowieku odbijaj się od nich i nadziewaj na łokcie. Kioskarz znów nie ma drobnych, aby wydać resztę za gazetę. Patrzy na mnie z wyrzutem, mam ochotę cisnąć mu w twarz tym brukowcem za jego łaskę. Zmiennik, który przyjdzie po nim, nie będzie się pewnie wiele różnił a następny kiosk z gazetami, jeśli zechcę go zmienić, również okaże się pełen oschłych uwag i ciężkich spojrzeń. Mijam zasznurowane usta pozbawione uśmiechu. Co tu się szczerzyć z brakującą górną czwórką i piątką? Pokazywać żółte kły w wyrazie triumfu, że się niesie największe siatki z zakupami ? Idzie jeden, co nawtykał mi niedawno na skrzyżowaniu. Przechodzę obok dumnie bez słowa, jeszcze kiedyś podstawisz mi głowę pod topór, gnoju, nie muszę się spieszyć. Kierowcy trąbią i wymyślają piętrowe obelgi zza zasuniętych szyb. Nie uda się przejść pomiędzy nimi, żaden się nie zatrzyma, muszę czekać cierpliwie na zielone. Obok poci się pulchna kobieta, odsuwam się od niej w kierunku jakiegoś łachmyty z zabrudzonym psem. Bez kagańca. Oczami wyobraźni widzę, jak jego kundel robi na trawnik w parku nieopodal. Mijam małą dziewczynkę, siedzącą opartą o mur. Na niewielkiej rozłożonej ceracie leżą zapałki, które milczącym spojrzeniem próbuje sprzedać przechodzącym. Może…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil szylek
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…