Wróć do katalogu

nadjechał znienacka...

kobieta..psychika?

zwiatrem, opublikowano , 10 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Nadjechał znienacka. Z ta typowa dla siebie mina pełna pewności siebie. Zupełnie jakby miał powody by sadzić ze jego pojazd jest wart tego by wsiadła. Zupełnie jakby wiedział ze wsiądzie. Stała tam w ciemności , w pustce, samotna wypatrując go w ciszy. Zziębnięta pogrążona w kroplach deszczu całkowicie, żyjąca jedynie nadzieją, a on napawał się rozkoszą nóg jej, oczu. Zdawał się zwalniać nawet, po to by dłużej móc kontemplować swą wyższość. Bo przecież na niego czeka. Kobieta taka jak ona-pełna wdzięku mimo pory wręcz dla tych włosów pachnących niestosownej, czeka na niego. Zaciągnął się papierosem raz jeszcze. Wreszcie zatrzymał się. Oczy dziewczyny choć na chwilę rozświetliły się pełną jasności…nie nie. Daleko tu by o radości wspominać. Zatrzymał się a ona wsiadła. Nawet o tej nocy wspominać nie miała ochoty. Wszakże na pewne tematy milczeć powinno się choćby nalegano. A że sama pośród myśli się znalazła mogła w spokoju zamknąć oczy i poczekać aż ciepło ochraniające od mokrej nocy rozpłynie się po całym jej ciele. I to z jego pomocą. Zatrzymał się a ona wsiadła. Niech ją opłynie, niech się przez nią toczy. Ciepło. Nieistotne było nawet jej odbicie w szybie rozbite na miliony kawałków przez strugi deszczu. Może przecież zamknąć oczy. Nie patrzeć na świat. Grunt żeby oczu nie zamknął on. Przecież wsiadła. Sukienka? Też nie wyglądała tak jak rankiem kiedy uśmiechnięta dopasowała nawet jej kolor do spływającego aktualnie gdzieś w dół makijażu. Jego żałosnych resztek. Nawet one chcą się od niej uwolnić. Nawet one czują te emocje targające, które nieudolnie stara się ukryć. Stara się przecież zlać w całość dreszcz niepokoju, strachu, gniewu z tym spowodowanym wiosennym chłodem. Chłodem nocy. Ukojonym choć marnie przecież przez niego. Przecież się zatrzymał. Co prawda właściwie dlaczego miałby tego nie zrobić. Robi to co noc. Nie patrzy już nawet, nie zapamiętuje twarzy. Kiedyś był ciekaw każdej napotkanej kobiety. Każdej nocy patrzył jej głęboko w oczy i myślał o żonie. Najpierw o nogach napotkanej w środku nocy kobiety. Potem o żonie. Gdyby ona o tej porze…ona tak niewinna. Co pomyślałby o niej. O niej więc nie myśli. Myśli o nogach. Nogi kobiety powiedzą przecież o niej wszystko. Ta dziś. Siedzi teraz gdzieś z tyłu. Gdzieś. Nawet się nie obróci. Wystarczą jej nogi. Kiedy w końcu nerwowo się poruszy, otworzy oczy- szeroko, być może spojrzy na niego. Będzie wiedział ze to koniec. znów się losowo zatrzyma i nigdy więcej nie pomyśli o jej czerwonej sukience. Uciekła. Płakała. Ona nigdy nie płacze. Chłopaki nie płaczą. Kobiety jak ona nie myślą nawet o łzach. Są zbyt wymagające. Zbyt drogocenne dla samych siebie. Nie wzdychają na myśl o miłości, nie patrzą w dół. Patrzą przed siebie. Nie wypatrują. Patrzą. Niekiedy uśmiech można jedynie dostrzec. Szyderczy. Oschły. Wydobywający się gdzieś z zakątków duszy. Tych, w których obłuda sypia z nadzieją, miłością oddaniem każdego z was. Sypia. Pieprzy się. Nie kocha. Potem odchodzi. Nie traci czasu nawet na napisanie słowa pożegnania i odciśniecie ust na lustrze. Jakim lustrze. Po co lustro. Jest idealnie. Perfekcyjnie. Zaplanowany każdy ruch. Nie ma miejsca na pomyłki. Jeśli się zdarza błąd jakiś, to tylko po to byś wierzył, że to nie kolejne misterne posunięcie w planie, pajęczynie idei kobiety która teraz patrzy w ów rozerwane odbicie. Może zaskoczona nawet. Przeciec brak lustra spowodowany miał być pewnością i spokojem a nie odrzuceniem od siebie wizerunku jakim szczyci się teraz. Przez nim. Za nim właściwie. Taka kobieta jak ona, co dzień tworzy własną grę. W której pionkami są nie tylko postaci pierwszoplanowe uczestniczące ściśle w turnieju. Nie. Ona zaplanowała tuzin czy może więcej statystów, obserwatorów, nikłej wagi elementów układanki, które dodają brawury całemu przedsięwzięciu. Kobieta jak ona przy dźwiękach muzyki nakłada sukienkę. Przy dźwiękach zwyczajnego przeboju. Spójrz na nią- przy niej ta muzyka staje się barokowym preludium czy czymś w rodzaju śpiewu syreny. Hipnotyzuje. Widok? Muzyka? Zapach wanilii wydobywający się spośród płatków róży na łóżku które kusi. Usiądź. Złudzenia. Nie ma róży, nie ma płatków. Kolejna gra, zaćmienie umysłu, które spowodowała jednym spojrzeniem, a może jedynie sprowokowała opadającymi na ramiona brązowymi włosami lśniącymi niczym….znów porażka. Nie lśnią. Ani trochę. Uważaj. Nawet jeżeli… ona nie pozwoli ci… I tak nie zrozumiesz. Wiec siedzi. Zamknęła oczy. Jest zmęczona. Nawet nie stara się wzbudzać tego szacunku, podziwu. Nawet nie patrzy przed siebie. Zamknęła oczy. A jednak on i tak patrzył na jej nogi. Napawał się przecież jej urokiem pozornie ulatniającym się tej nocy… Kobiety jak ona nie płaczą. Może powody też zbyt błahe się wydają. Kobiety jak ona nie miewają problemów. Nikt nie ma prawa…nie ma czelności ich stwarzać. Któż mógłby wychylić się z choć słowem, które miałoby w zamiarze stawić pod znakiem zapytanie jej wizje świata. Jej zdanie, jej twardo stąpającą po ziemi

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych