Wróć do katalogu

Natura Lucka - Zakończenie

ok. dobra to koniec, do świąt nie będę już was męczył, życzę miłego, ciepłegi i tak dalej, pozdrowienia od Śmietany

Zenon_Śmietana, opublikowano , 4 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Ślady na śniegu

- Wies co je najgorse? - Kazimierz spoglądał w okno, pokasłując od czasu do czasu. - Ja nic juz nie wim, głupia baba ze mni... - Małgorzata nie odwracała głowy od ściany oblanej smugą światła. - Najgorse je to, ze kazdy cłowiek mysli, ze jego pseklynstwo, jest tylko jego... - zamilkł na chwilę w oczekiwaniu na reakcję, ta jednak w zauważalny sposób nie nastąpiła - Ze kazdy myśli ze jego pseklyństwo jest tylko jego, a ono wcale nie jest jego, kazdy ma jednakowe, kazdemu dane... a jesce gorse je to, ze jak juz ktoś zrozumi, ze to jego psyklyństwo to je nic, to traktuje je jak koniecność... - wydawało mu się, że to co powiedział pozbawione jest jakiegokolwiek sensu, że jego podświadomość kazała mu majaczyć - nie wim... - dodał po chwili w geście mimowolnego usprawiedliwienia. Ranek olśnił go swoim blaskiem, swoją euforią. Mimo wszelkich ostatnich wydarzeń, Kazimierz nie czuł jednak nic. Tylko pustkę. Dziwiło go to, że jego ciało wciąż się jeszcze trzęsie, że nie może zmrużyć oka, że skończyło się tak wiele. Dusza jego unosiła się jednak w błogim spokoju. - Ja tez nic nie wim, Kaziuk, taka je moze nasa lucka natura... - Małgorzata nie odwróciła twarzy od ściany. - Nie wim, dobrze, że chocia oni mają tera spokój... - Coś ty z nimi zrobił? - Uratowałem ich... - Od cego? - Od wiecnosci niebieskiej. - Wis co? Leć ty lepiej do sklepu po jakie likarstwo od głowy i od bólu, i nie pierdol, nie bluźnij! - Dostali wiecność ziemskom, i ich własną miłość i świat, i spokój... - Spokój... - Powtórzyła półgłosem Małgorzata. - Ano spokój, Spkój jakiego my wsie szukamy... - Weź ty juz stary nie pierdol tylko leć do tego sklepu, a i jedzynia jakiego kup! - Ide juz jde. - Kazimierz podniósł się z krzesła i wyprostował. Przeszedł do sionki, nałożył kożuch i dobrze otulił szalikiem. Spojrzał ukradkiem na drzwi do piwnicy. I tym razem nie poczuł jednak nic. Chwilę czekał, jakby chcąc przywołać choć trochę…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych