NESESER
Terroryści sa na czasie
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Bob Kinpets Opowiadanie
„ NESESER”
Był pochmurny, wietrzny poranek. Ciężkie ołowiane chmury sięgające wyższych budynków Nowego Jorku zwiastowały zapowiadane już od dni opady deszczu. Harold Kemper jak co dzień podążał powłóczystym krokiem w kierunku Central Parku. Jego nieogolona od kilku dni twarz, przygarbiona i skulona zarazem sylwetka odróżniały go w wyraźny sposób od ludzi idących tym samym chodnikiem. Codzienny kac powtarzający się regularnie od dobrych kilku lat przypomniał mu o tym by jednak przyspieszyć kroku. Mężczyzna doszedł do skrzyżowania gdzie akurat zapaliło się zielone światło i stawiając kołnierz od marynarki, jakby to w jakiś sposób miało go ochronić przed powiewami wiatru ruszył na drugą stronę ulicy. Wszedł na chodnik i skręcił w prawo. Było jednak coś, o czym Kemper nie wiedział. Otóż nim przeszedł na drugą stronę ulicy, tuż za nim toczył się, nierzucający się w oczy kilkuletni Ford w kolorze granatowym. W środku auta siedziało trzech śniadych mężczyzn w średnim wieku o wyraźnej urodzie południowców. Jadąc bardzo wolno, przyglądali się Kemperowi. Kiedy ten przeszedł na drugą stronę ulicy kierowca prowadzący Forda zerknął na współtowarzyszy. - I co o nim sądzicie? – Zagaił. Mężczyzna siedzący obok kierowcy spojrzał na zegarek i z niezadowoleniem pokręcił głową. - Nie mamy wyboru – Rzekł wzdychając przy tym ciężko. Przemieszczający się z wolna Ford przyspieszył. Harold Kemper, jak już było to w jego zwyczaju szedł tuż przy krawężniku jezdni, wypatrując leżących czasami lekko co napoczętych papierosów. Nie uszedł więcej niż sto metrów od skrzyżowania, kiedy tuż przy nim zatrzymał się granatowy Ford. Podświadomie odszedł od krawężnika jakby chciał zrobić miejsce i już miał iść dalej, kiedy otworzyły się tylne drzwi samochodu i siedzący w środku mężczyzna zawołał. - Halo! Proszę pana! Harold stanął, spojrzał na samochód i w pierwszym odruchu obejrzał się za siebie, szukając wzrokiem kogoś, do kogo mogły być skierowane te słowa. Mężczyzna siedzący w aucie patrzył jednak na niego. Harold z wyraźnym zdziwieniem rysującym się na twarzy wskazał palcem na swoją pierś, jakby chcąc upewnić się czy te słowa były na pewno skierowane do niego. Mężczyzna siedzący przy otwartych drzwiach, widząc pytające spojrzenie Kempera ponownie się odezwał.. - Pan pozwoli na chwilę. Kemper ponownie rozejrzał się na boki i niezdecydowanym krokiem podszedł do samochodu. - Zapraszam do środka. – Mężczyzna zrobił miejsce, przesuwając się w głąb auta, jednocześnie stawiając na kolanach czarny neseser leżący pod nogami. Harold pochylił się i zajrzał do wnętrza. Kierowca auta i siedzący obok niego pasażer patrzyli przed siebie. - Proszę, pan wsiądzie, śmiało. – Mężczyzna ponowił prośbę. Kemper ciężko westchnął i wsiadł do samochodu zatrzaskując drzwi. Kierowca ruszył. - O co chodzi? – Odezwał się nieśmiałym głosem. - Zapali pan? - Mężczyzna wyjął z kieszeni paczkę marlboro i uderzając nią w dłoń wysunął papierosa. Kemper poczęstował się. - Zapytam panu wprost, - mężczyzna patrzył na niego, jednocześnie zapalając zapalniczkę i przypalając papierosa.. – Chce pan zarobić tysiąc dolarów? Harold zaciągnął się głęboko i w momencie gdy dotarło do jego świadomości ostatnie zdanie, zaczął się krztusić i kasłać. - Ty... - przełknął ślinę -...tysiąc dolarów? - Zapytał z niedowierzaniem. Przez chwilę zapomniał zupełnie o dręczącym go kacu. Takiej sumy pieniędzy, jak pamięć go nie myli nie zarobił jednorazowo jeszcze nigdy. Dokładne przyjrzenie się twarzy Harolda wystarczyło mężczyźnie za odpowiedź i nie czekając nawet na nią, sięgnął do wewnętrznej kieszeni marynarki i wyjął plik banknotów stu dolarowych. Odliczył pięć sztuk i podając je Haroldowi powiedział. - Tutaj jest pięćset dolarów - Harold wziął banknoty do ręki i nie licząc schował do kieszeni spodni. - resztę otrzyma pan po wykonaniu zadania, a zadanie jest bardzo proste, weźmie pan ten neseser... – mówiąc to sięgnął pod nogi i wyjął nieduży, nie rzucający się w oczy niczym szczególnym, czarny neseser. Postawił go Kemperowi na kolanach. Kierowca w tym czasie zatrzymał samochód tuż przy krawężniku. Mężczyzna spojrzał na drugą stronę ulicy i mówił dalej. – Widzi pan ten duży samochód? - Pokazał ręką na stojącą po drugiej stronie ulicy długą białą limuzynę, taką samą, jaką to za zwyczaj poruszają się gwiazdy Hollywoodu. Harold spojrzał w tamtym kierunku. Limuzyna stała na wprost wejścia do jakiegoś banku. Przytaknął głową. – Dokładnie za dwadzieścia minut – mężczyzna kontynuował, spoglądając jednocześnie na zegarek.– z drzwi tego banku, w otoczeniu swojej obstawy wyjdzie trzech Arabów. Pozna pan ich zresztą po białych powłóczystych strojach. Pańskie zadanie będzie polegało na tym by szedł pan wolno w kierunku limuzyny i jak tylko zobaczy pan wychodzących arabów w towarzystwie tych swoich ochroniarzy to podejdzie pan do jednego z nich, znaczy się ochroniarza i wręczy mu ten neseser. On już będzie wiedział, co z nim zrobić… Proste, prawda? Kemper spojrzał na trzymany na kolanach neseser, omiótł wzrokiem mężczyzn siedzących w samochodzie i już miał coś powiedzieć, gdy uprzedził go mężczyzna siedzący obok niego. - Zapewne zastanawia się pan teraz, po co ta cała szopka? - No właśnie. – Harold potwierdził to nieśmiałym głosem. - Otóż – siedzący obok mężczyzna kontynuował – powiem wprost. W tej walizce są narkotyki. Dużo narkotyków. My dostarczamy ten towar tym arabom na ich własny użytek. Robimy to zresztą bardzo często i to w różnych punktach na całym świecie. W związku z tym, że licho nie śpi robimy to zawsze w jakiś niekonwencjonalny sposób i ci arabowie o tym wiedzą. Zresztą taka jest między nami niepisana umowa. Oczywiście moglibyśmy robić to sami, ale nie chcemy ryzykować jakiejkolwiek wpadki, dlatego też wyręczamy się zawsze przypadkowymi osobami, tak jak na przykład teraz panem. Sam pan rozumie? Kemper przytaknął głową, mimo że nic z tego nie rozumiał. – My zarabiamy – mężczyzna westchnął – i przy okazji dajemy zarobić panu i panu podobnym. Bądźmy szczerzy, powiem to jeszcze raz, nam ryzyko nie popłaca a dla pana tysiąc dolarów za piętnaście minut pracy to chyba dobra zapłata, nieprawdaż? Harold ciężko westchnął, równocześnie przytaknął głową. Samochód, w którym siedzieli wolno ruszył, zjechał na lewy pas i po jakiś kilkudziesięciu metrach zawrócił i zatrzymał się tuz przy chodniku. Siedzący obok kierowcy mężczyzna odwrócił się i rzekł do Kempera. - To co, myślę, że wszystko jest jasne? – Harold spojrzał na trzymany na kolanach neseser i przytaknął głową. Mężczyzna siedzący obok pochylił się i otworzył drzwi dając tym samym do zrozumienia, że czas działać. - Jeszcze jedno – odezwał się – zapomniałbym przecież o najważniejszym, zostawiamy pana tutaj a sami pojedziemy trzy przecznice dalej i zatrzymamy się po lewej stronie przy posterunku policji... Wie pan gdzie to jest? Kemper spojrzał przed siebie i przytaknął głową. Dobrze wiedział gdzie znajduje się ten cholerny posterunek policji, bowiem nie raz był klientem jego okratowanych pomieszczeń. - To wszystko jasne? Po wykonania zadania spotkamy się przy posterunku i tam dostanie pan te drugie pięćset dolarów... No to do roboty... Acha... – Przypomniał coś sobie, spojrzał na Harolda przenikliwym a zarazem niezmiernie chłodnym wzrokiem i rzekł. - Sądzimy, że jest pan uczciwym człowiekiem? – Dał tym samym wyraźnie do zrozumienia, że jakiekolwiek nie wywiązanie się z zadania nie wchodzi w rachubę. Kemper w milczeniu przytaknął głową i z trudem wygramolił się z samochodu. Mężczyzna, który siedział obok niego zatrzasnął drzwi. Samochód wolno ruszył zostawiając na chodniku skołowanego tymi nagłymi wydarzeniami Harolda.
*
Ford jechał wolno, po chwili zrównał się z białą limuzyną. Mężczyźni siedzący w Fordzie równocześnie na nią spojrzeli. Spojrzeli po sobie i uśmiechnęli się. Kierowca dodał gazu i samochód wyrwał do przodu. Po około dwustu metrach, na skrzyżowaniu skręcili w lewo. Po prawej stronie stał potężnych rozmiarów, stary budynek postawiony zapewne jeszcze w początkach dwudziestego wieku. Mieścił się w nim posterunek policji. Kierowca Forda tak wymanewrował samochodem, że stanął tuż przy budynku, przodem do głównej ulicy. Mężczyźni spojrzeli w prawą stronę. Tuż za narożnikiem wysokiego budynku stojącego po przeciwnej stronie dokładnie widzieli białą limuzynę i poruszających się chodnikiem ludzi, a co najważniejsze, widzieli dokładnie wejście do banku. - Może cofnąć trochę do tyłu? – Kierowca mówiąc to obejrzał się za siebie. - Nie, nie – powstrzymał go kolega siedzący z boku – stąd jest dobry widok. - Widok widokiem, a czy wybuch nie dosięgnie nas tutaj? – Kierowca nie dawał za wygraną. - Człowieku, tutaj jest ze dwieście metrów, bez obawy. - Spojrzał na zegarek. Otworzył skrytkę i wyjął z niej małe prostokątne pudełko. Kierowca popatrzył na to kątem oka. Mężczyzna wystukał na klawiaturze odpowiedni kod i wyciągnął krótką teleskopową antenę. W górnej części pudełka zaświeciła się zielona dioda. Zaczęła równomiernie pulsować. - Nie za wcześnie to włączyłeś? - Kierowca nie krył podenerwowania. Kolega trzymający pudełko, zrobił ruch palcem jakby chciał wcisnąć czerwony przycisk i z uśmiechem na twarzy spojrzał na niego. – Co, boisz się, że za wcześnie nastąpi bum? – Powiedział to, nie gasząc uśmiechu. - Nie – odparł poważnie…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil kinpets
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…