> NGE
Evangelion?Cóż to takiego było,naprawdę?Skąd brało siłę i energię...Kiedyś mówiono im,że to syntetyczna biomechaniczna maszyna wytworzona przez laboratoria genetyczne NERV na podstawie szczątków pierwszego Anioła
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Zaraz potem pojazd Misato pojechał dalej, a obydwie dziewczyny udały się do swoich pokoi. - One są niesamowite...- Zaczął Shinji. - Głupoty! Byłam lepsza od nich!- Mruknęła Asuka. - Też mi! Czyżbyś przespała ich atak?- Zdziwiła się Misato- Jeszcze nigdy nie widziałam takiego zgrania i płynności ruchów, nawet u ciebie. - To nie nasza wina, że pracujemy na starych typach Ev... - One nie są stare, tylko w Ameryce mieli inne podstawy do konstrukcji!- Westchnęła ich opiekunka. - Mi się wydaje, że to jeszcze coś więcej.- Dodał Shinji. - Możliwe, bo przecież one w ogóle się nie chłodziły i te wszystkie inne elementy ich budowy... - A mi się tam wydaje, że przez nie stracimy uznanie w oczach komandora.- żachnęła Asuka. - Z pewnością, jeżeli dalej tak pójdzie... - Następny Anioł będzie mój.- Zachichotała Asuka zastanawiając się, jak będą wtedy wyglądały mi-ny nowo przybyłych. - Pani Misato? Pani wiedziała, że one przyjdą?- Odezwał się chłopak. - Tak, ale miały być kilka godzin później i nie spodziewaliśmy się ich tak wcześnie. - A teraz zrobiliśmy z siebie głupków.- Westchnęła dziewczyna. - Od dzisiaj weźmiecie się w garść i przeanalizujecie wszystkie swoje błędy. Misato zatrzymała się pod ich blokiem. - A jeżeli komandor zechce nas wyrzucić, a za to pozostawi tylko te dwie... - Asuka nie dokończyła. - To będziemy bez pracy. Misato wysunęła się z samochodu i popatrzyła na słońce wznoszące się nad ich głowami. „I oby tak nie było, bo cała trójka straciłaby przez to swój cel w życiu...” Kiedy znaleźli się w mieszkaniu, Asuka od razu poszła pod prysznic. Misato włączyła automatyczną sekretarkę, na której nagrał się Kaji. Mówił coś o jutrzejszym zebraniu, że ona powinna się stawić i nic więcej. Shinji włączył telewizor i chwilę słuchał wiadomości, lecz potem sam nie wiedząc, dlaczego, wstał i zamknął się w swoim pokoju. Klęska, którą dzisiaj ponieśli, paliła go w piersi jak nieznośna choroba. Nie umiał uwierzyć w to, co rozegrało się dzisiaj na jego oczach. Przecież te ruchy, każde skinięcie, były tak płynne, że chciałoby się powiedzieć, że ich Evangeliony tańczą. A jego numer pierwszy? Pewnie przy nich poruszał się niezgrabnie niczym schorowany człowiek. Westchnął patrząc w sufit... Od kiedy pamiętał, nie czuł się tak jak teraz, przecież, kiedy on i Asuka przegrali, nie było jeszcze tak źle. Ale dwie porażki w jeden dzień; to trochę za dużo. - Shinji! Jest kolacja, zjesz z nami?- pytała Misato pukając do drzwi. - Już idę...- Wstał szybko z łóżka i wyszedł do przytulnej kuchni. Przy stole siedziała Asuka, wpatrując się w talerz, w którym grzebała widelcem. Shinji przysiadł się do nich i zaczął jeść sushi. Pen pen, pingwin Misato przypatrywał się im z zainteresowaniem, gdyż jeszcze nigdy nie było tak cicho w mieszkaniu. - Sądzisz, że taka historia może się powtórzyć?- Spytał wreszcie chłopak. - Nie!- Zaprzeczyła energicznie- To nie może się powtórzyć, następnym razem to ja będę chwalona przez komandora Ikariego. - Mam nadzieję, że masz rację.- Zgodził się Shinji. - Pewnie! Następnym razem nie przepuszczę okazji, by pokazać im, kto tu jest najlepszy. Misato popatrzyła na Asukę z uśmiechem. Potem jednak wyciągnęła ze swojej lodówki piwo, które zaraz potem otworzyła i wypiła patrząc w telewizor. - Na razie uspokójcie się i prześpijcie to wszystko. A rano pogadamy, po szkole. - Nie!- Jęknął znużony Shinji. - Nie walczyliście dzisiaj wcale tak ciężko, więc jutro spokojnie możecie iść. - A co z Toji? Ćwiczenia startowe się powiodły? - Na razie nie jest tak źle, chociaż występują niepokojące problemy. Przytaknęła Misato popijając piwo... Następnego dnia nie stało się nic ciekawego. Shinji, Rei i Asuka poszli do szkoły; zastanawiając się, co tym razem ich będzie czekało. Jednak dzień mijał spokojnie. Dziwiono się tylko, że ponieśli taką klęskę i że przybyły nowe Evangeliony. Shinji tłumaczył dość niechętnie. Dlatego też Asuka go z tego wyręczyła przekręcając prawdę dla swoich potrzeb ukazania się w jak najlepszym świetle. O nowych pilotach nic nie wiedzieli, dlatego nie mogli ich poinformować. Doszły ich mimo to słuchy, że niedługo mają się dobrze poznać. Pewnie przez zamieszkanie razem, a taka myśl im się niezbyt podobała. Szczególnie, Asuce, która kiedy tylko o tym pomyślała czuła, że się rumieni. Misato także nie wiedziała, co się dzieje z tymi tajemniczymi dziewczynami. Ostatecznie pojawiły się one tak nagle. Potem zaś nic nikomu nie tłumacząc, poszły z komandorem do jego biura, by porozmawiać na osobności. Przeszukała wszystkie dane personelu Nerv’u.
Nazwisko: Lynn Achika Stanowisko: pilotka numeru 07 Data urodzenia: 16 czerwiec 2000 Nota: Ukończona szkoła średnia z wyróżnieniem, zachowanie wzorowe, bez zarzutów. Obowiązkowa i pilna uczennica, bez problemów wykonuje polecenia, oddana i cicha. Pilotka 07, doskonała taktyka walki, bardzo dobre wyniki. Dziewczyna ma problemy zdrowotne, powinno się uważać na płuca, łatwe zapalenia oskrzeli i możliwość zapadnięcia na innego typu choroby. Poza tym kondycja fizycz-na dobra.
Nazwisko: Lynn Ryoko Stanowisko: pilotka numeru 06 Data urodzenia: 24 luty 2001 Nota: Szkoła średnia rozpoczęta, oceny dobre. Zachowanie bez zarzutów. Usposobienie beztroskie, od-ważne. Podejmuje ryzykowne działania, przede wszystkim kontrowersyjnie się zachowuje. Lojalna i oddana, bardzo dobrze zgrana z siostrą. Polecenia wypełniane bez żadnych przeciwwskazań, bez-względnie wykonująca rozkazy.
„Nic ciekawego.”- Pomyślała ze znużeniem wyłączając komputer. Jak na razie widać tylko, że to doskonałe pilotki Evangelionów i że mało można im zarzucić. Martwię się o moich podopiecznych, Shinji i Asuka bardzo to przeżyli. Szkoda, że to wszystko tak szybko zwaliło im się na głowę. A! Asuka już przyszła, pewnie będzie chciała coś zjeść. - I jak było w szkole? - Całkiem nieźle, pomijając fakt naszej wczorajszej porażki. - Ależ Asuka, jeżeli będziesz tak o tym myśleć...- Zaczęła pocieszać ją Misato. - To, co?! Przecież komandor od wczoraj się nie odezwał, a przecież zawsze coś słyszeliśmy! My tu siedzimy, a on pewnie teraz rozmawia z tymi nowymi dziewczynami. - Przesadzasz. -Nie chce mi się wierzyć, abym przesadzała. Więc proszę mi to wytłumaczyć... - Pani Misato?!- Do pokoju wszedł niespodziewanie Shinji- Komandor chciałby się z panią widzieć. Miało być jakieś spotkanie. - Ach tak! To przepraszam Asuka, pogadamy, kiedy indziej. Misato chwyciła swoją kurtkę i wybiegła z mieszkania. Asuka była jeszcze bardziej zdenerwowana porażką niż wczoraj, lecz najbardziej boleśnie odczuwał to Shinji. - Jak one mogły? Te tępaki z Ameryki, naprawdę załapały punkty plusowe u komandora. Wyobrażasz to sobie!? - Krzyczała chodząc po pokoju.- Ale ja to jeszcze im pokażę, zobaczysz... Shinji niezbyt się przejmował groźbami dziewczyny. Nie zareagował nawet wtedy, kiedy Asuka wyszła z mieszkania, kierując się tak samo jak Misato, do Nerv’u. Kiedy przybyła ruszyła do hali, w której stały wszystkie Evangeliony. Jak na razie nie było tu płynu, po-nieważ naprawiano uszkodzenia. Gdy Asuka tu przyszła, była akurat przerwa obiadowa, co bardzo jej było na rękę. Z uśmiechem na ustach podeszła do numeru szóstego. - Teraz zobaczymy jak się cię pilotuje...- Szepnęła w jego kierunku. Bez problemów przebrała się w plug suit i potem wsunęła się do Entry plugu. Wszystko było w porządku, dopóki do komory nie zaczęła wlewać się substancja, nazywana LCL. Nagle numer szósty poruszył się i drgnął gwałtownie. Kiedy zaś przestraszona Asuka starała się utrzymać go pod kon-trolą; Evangelion uniósł głowę ku górze i ryknął niczym oszalałe zwierze. Jednym ruchem potężnej dłoni zniszczył kładkę, po której wchodziło się do Entry plugu. Zataczając się po olbrzymiej hali uderzał pięsciami w ścianę, niszcząc wszystko, co stanęło mu na drodze. Asukę uwięzioną w Entryplugu raz po raz przeszyły elektrowstrząsy, związane z anomaliami w synchronizacji. Dziewczyna bezwiednie szarpała sterami, krzycząc przy tym przeraźliwie. Bółl wydawał się rozdzierać każdy skrawek jej ciała. Przerażeni ludzie zaczęli zbierać się przy oknach, z których było widać miotającego się Evangeliona. Jednak nikt nie potrafił i nie wiedział jak pomóc. Achika i Ryoko właśnie przebierały się w swoich kabinach. Obydwie od razu rozpoznały charakterystyczny ryk Evangeliona. - To niemożliwe - Szepnęła Achika. - Kto był na tyle szalony, by... Ryoko biegiem ruszyła w stronę drzwi i obie dziewczyny znalazły się w deszczu spadających metalowych części i rur. Achika z jękiem cofnęła się i teraz mogła już tylko patrzeć na Ryoko, która powoli zmierzała w stronę swojego Evangeliona. Evangelion? Co to takiego było? Skąd brało siłę i energię...? Kiedyś mówiono im, że to syntetyczna biomechaniczna maszyna wytworzona przez laboratoria genetyczne NERV na podstawie szczątków pierwszego Anioła. Tego Anioła, który rozbił się na Antarktydzie. Mówiono im także, że są one tajemnicze, a na ich system ochronny składa się ciężka zbroja, oraz pole siłowe, zwane „Polem Absolutnego Terroru”... Lecz czy to wystarczało? Teraz, kiedy ten robot ożył i sam robi to, co chce?!... Nagle wśród trzasku opadających rur usłyszała krzyk Ryoko: Uspokój się! Jej Evangelion błyskawicznie odwrócił się w ich stronę i z całej siły uderzył pięścią w miejsce zaraz pod nimi. Achika zdązżyła tylko krzyknąć, jednak Ryoko nie ruszyła się z miejsca. Patrzyła tylko na szamoczącą się kreaturę. - Czy mogłabyś pobiec po lekarzy?- Spytała wreszcie Ryoko. - Dasz sobie radę? - Przecież to mój Evangelion. Tym czasem numer szósty trzymając się za głowę pojękiwał z bólu. - Spokojnie, uspokój się... Powtórzyła Ryoko wskakując na Entryplug, który ze świstem wysunął się na zewnątrz; potem opadł z hukiem na ziemię. Eva Ryoko, powoli przestawała działać zastygając klęcząc na jednym kolanie. Dziewczyna nie zainteresowała się Asuką, bardziej bała się o swego robota. Ryoko przytuliła się do jego policzka i przez chwilę milczała. Na dole zobaczyła Achikę, biegnącą z kilkoma osobami do Entry plugu, w którym siedziała Asuka, tego, bowiem Ryoko była pewna... - Nie martw się, już nikt cię nie dotknie- Szepnęła i zeskoczyła na zniszczone rusztowanie. Kiedy Asukę wywozili karetką do szpitala wezwano je do komandora Ikariego. - Nie mogłem uwierzyć, kiedy dowiedziałem się o tym, co się przed chwilą wydarzyło - Zaczął. - No cóż, my też się nie spodziewałyśmy - Mruknęła Achika. Komandor Ikari przeszył je ostrym spojrzeniem i milczał chwilę zdumiony ich bezczelną śmiałością. - Do cholery, to przecież nie nasza wina! Co tam jest, że Evangelion zwariował do tego stopnia!? - Asuka wsiadła do niego!- Wrzasnęła Ryoko. - U nas jest tak, że każdy wsiada... Nie dokończył, ponieważ Achika ze złością uderzyła w stół. - Komandorze!- Poparła ją Ryoko- Asuka ma szczęście, że żyje; naprawdę wszyscy mamy szczęście, że jeszcze żyjemy... - Wypraszam sobie taki ton! Nie toleruję takiego zachowania w mojej obecności! Może jesteście pilotkami Evangelionów... ale to do niczego was nie upoważnia. - Tu ma pan rację.- Zgodziła się Achika i popatrzyła znacząco na siostrę.- Prosimy jednak, aby nikt nie wchodził do Entraplugu naszych Ev. Inaczej mogłoby stać się coś o wiele gorszego niż to było dzisiaj. Proszę nam wybaczyć naszą reakcję, ale w Ameryce takie sytuacje nie mają po prostu miejsca... - To nie Ameryka. I zapewniam was, że jeszcze jeden taki wybryk, a odstawię wam eskortę do domu! Ryoko z trudem powstrzymywała swój cięty język, wiedziała, bowiem, że jej siostra chce teraz zła-godzić sytuację. - Panie komandorze...- Zaczęła tamta- Pan zna prawdę i powód, dla którego tu przybyłyśmy. Proszę, więc nam wybaczyć, ale jako pilotki musimy przestrzegać przede wszystkim rozkazów naszego dowódcy, a naszym rozkazem jest pańska ochrona. Jeżeli pan tego nie zechce zaakceptować, będziemy musiały niestety wyjechać do Ameryki wcześniej niż myślałyśmy. - Nie będziecie już miały problemów dlatego, że od tej chwili stajecie pod moim dowództwem... - Nie! Jęknęła spontanicznie Ryoko blednąc.Jak on mógł? Przecież one stały się jego strażniczkami, a teraz chce je mieć pod swoim dowództwem?! Nie chciały w to uwierzyć, bo przecież komandor Rokubungi w Ameryce; dał im konkretne rozkazy, które nie miały prawa złamać! Ale teraz, daleko od Ameryki, jakie miały prawa, jakie wyjście?! W biurze zapadła złowroga cisza. - Zgadzamy się. Przytaknęła wreszcie starsza z dziewczyn. - Achika!- Jęknęła Ryoko. - Wspaniale. Komandor uśmiechnął się ponuro i skinął na Misato. - Ona się wami zajmie, wasi rodzice wrócą do Ameryki. - Tylko nie to!- Krzyknęła Ryoko. - Uspokój się - Syknęła jej siostra ze złością. Dziewczyna wyszła nie żegnając się z nikim. Kiedy Achika zeszła na dół stwierdziła z niechęcią, że rozmowa nie potoczyła się zupełnie tak jakby tego chciała. Komandor okazał się opanowanym, a równocześnie bardzo trzeźwo myślącym mężczyzną. W drodze po ich rzeczy do hotelu, obydwie dziewczyny nie rozmawiały ze sobą. Achika uznała cokolwiek za nużące ciągłe zastanawianie się nad tym czy dobrze robi. W końcu trzeba będzie zacząć brać się do roboty... Kiedy załatwiono już wszystkie formalności w hotelu, Misato zaczęła prowadzić rozmowę. - Myślę, że u mnie w mieszkaniu się nie zmieścicie. Byłoby tam miejsce dla dwóch osób, ale same rozumiecie... - Przeprowadzę się do Rei.- Odezwała się Achika. - Jak to?! Przecież nie zostawisz mnie z nimi...- Ryoko popatrzyła na nią błagalnie. - Będziemy się widywać, o nic się nie martw.- Jej siostra uśmiechnęła się w tylnie lusterko. - Jesteś pewna, że chciałabyś z nią zamieszkać?- Zapytała niepewnie Misato. - Oczywiście. Mruknęła tamta i zerknęła przez szybę, za którą pędziły oświetlone budynki Tokio3. Kiedy Misato zatrzymała samochód przed ogromnym blokiem mieszkalnym Achikę opuściła pewność czy dobrze robi. Ale przecież nie może się już wycofać. Nie może pokazać Ryoko, że jest jej tak ciężko. Musi wszystko to znieść póki ich dowódca nie pozwoli im wrócić. - To do jutra siostrzyczko.- Uśmiechnęła się tak promiennie jak tylko mogła w tej chwili. - Achika... Szepnęła tamta i wtedy samochód ruszył z miejsca, pozostawiając jej siostrę samą na ciemnym parkingu przed blokiem. Achika powoli wchodziła po pierwszych schodkach bloku. Dopiero po kilku piętrach wzięła windę, którą dojechała na jedenaste i tym samym ostatnie piętro. Potem poszukała mieszkania Rei i nacisnęła dzwonek. Niestety był popsuty i w dodatku drzwi były otwarte, więc weszła przedtem jeszcze pukając. Tak jak się spodziewała pokój nie był zbyt zapraszający. Wtedy do korytarza weszła Rei. - Konnihiwa. Achika pochyliła się nisko składając jej ukłon i już po chwili zaczęła tłumaczyć jej sytuację. - Czy to był rozkaz pani major Katsuragi?- Spytała tylko Rei. - Tak. - Przytaknęła Achika. Dziewczyna nie zareagowała, tylko skinieniem ręki zaprosiła Achikę do ciepłego mieszkanka. - Mam jeden zupełnie niepotrzebny mi pokój, jeżeli w nim trochę posprzątasz mogłabyś go sobie wziąć - powiedziała matowym głosem Rei, otwierając drzwi małej klitki. Achika uśmiechnęła się jednak z wdzięcznością i podziękowała jej gorąco. - Bardzo ci dziękuję. - Nie musisz -Rzuciła tamta podchodząc do kuchni - Herbaty? - Chętnie... Dopiero teraz dziewczyna zrozumiała, w co się wdała. Przecież to szaleństwo żyć z taką pilotką, po której nigdy nie wiadomo, co myśli. Będzie ciężko. Pilotki numeru siódmego, rzuciła w kąt torbę i przypatrzyła się z rezygnacją swojemu pokojowi. Tu, pod oknem postawi łóżko, a tam szafkę i na ścianach powiesi plakaty, to już będzie jakoś wyglądało. Oby tylko Ryoko powodziło się lepiej niż jej... Tym czasem w mieszkaniu Misato zapanowała cisza. Asuka w osłupieniu przysłuchiwała się słowom ich opiekunki, a Shinji raczej nie miał na ten temat swojego zdania. Misato próbowała to wszystko załagodzić, ale jakoś jej to nie wychodziło. Ponieważ Asuka, o mały włos nie wykrzyczała tego, co o tym sądzi. Ryoko przełykała ślinę, bardzo zdenerwowana i niespokojna, nie wiedziała, co może oczekiwać ze strony tej dziwnej trójki... Tak samo jak Achika myślała teraz o siostrze, nie mając na-wet pojęcia jak jej tu jest dobrze. Misato z uśmiechem poprowadziła ją do przygotowanego wcze-śniej pokoju, który leżał zaraz przy pokoju ich opiekunki. Ryoko mniej więcej domyślała się, o co jej chodziło, chociaż była pewna, że nigdy nie będzie się skarżyć. Na to jej duma nie pozwalała. Teraz zaś stała na środku przytulnego pokoju. Było tu jasno i przyjemnie, w kącie stały kwiaty doniczkowe i łóżko. Pod ścianą stała szafa na ubrania, a na ścianach wisiały regały. Ryoko pomyślała, więc, że może jeszcze wszystko się ułoży. Mimo że bardzo brakowało jej teraz siostry, która wiedziałaby, co zrobić w tym momencie najlepiej. Z cichym westchnieniem przebrała się, więc i życząc wszystkim dobrej nocy położyła się spać... Uważała to za najlepsze wyjście, gdyż wydarzenia dzisiejszego dnia, dały jej niesamowicie w kość... Kiedy tylko Asuka była pewna, że dziewczyna śpi poszła do Misato. Shinji także nie miał nic prze-ciwko temu, aby porozmawiać z nią na ten temat. - Przecież musimy się zgrać.- Uśmiechnęła się ich opiekunka podając im kolację do stołu. - Pewnie, ale, po co ona ma tu mieszkać?! Jeżeli zawsze będzie się tak wywyższać zacznę krzyczeć! - Asuka! Jęknęła Misato patrząc na jej obandażowaną głowę. - Jesteś po takim wypadku, ale mimo wszystko nic się nie zmieniłaś. - To nie była moja wina... - Nie, a czyja?- Mruknął Shinji popijając herbatę. W tym samym momencie dziewczyna dała mu takiego kuksańca, że tamten kaszląc zachłysnął się gorącą herbatą. - Musicie zrozumieć, że im też nie jest łatwo. Wypra-wiono je z Ameryki. Ciągnięto przez połowę świata, po to by teraz miały walczyć z jakimiś Anioła-mi, które ich w ogóle nie powinny obchodzić. Nie możemy traktować je z góry. Bo przecież dopie-ro, co przyjechały... Czy moglibyście, zatem dać im szansę? Piloci długo patrzyli na nią w milczeniu, aż w końcu Shinji pierwszy skinął lekko głową. Mu nie bę-dzie trudno, bo przecież z nikim tutaj nie był zaprzyjaźniony, to i z nią nie zawrze bliższej znajomo-ści. Ale Asuka wahała się dłużej. Nie znosiła ich już od pierwszego dnia, więc co ma teraz powie-dzieć? Witamy, czy coś w tym rodzaju?! Nie, jakoś nie umiała sobie tego wyobrazić... Ale może na-prawdę będzie warto się z nimi zaprzyjaźnić i poznać tajemnice ich zręczności. To nawet niezły po-mysł! Oj, ale będzie wspaniale widzieć ich zdziwienie, kiedy ona pokaże naprawdę, na co ją stać... Kiedy wczesnym rankiem Ryoko otworzyła oczy nie umiała dojść do siebie... Jak się już…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil LILLITH
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…