Wróć do katalogu

"Nie chcę cię stracić..."

A może jednak mogła coś zrobić?

karcia, opublikowano , 4 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Mogłam zareagować. Mogłam wcześniej się domyślić. Naprawdę mogłam… Byliśmy w sobie szaleńczo zakochani. Z dnia na dzień żywiliśmy do siebie coraz to mocniejsze uczucia. Dzień spędzony osobno był dniem straconym. Wiedziałam, że coś na pewno jest nie tak. Gdy spytałam, dlaczego nigdy nie ćwiczy a w-fie, zbył mnie jakimiś niezrozumiałymi wyjaśnieniami. Stwierdził, że ma zwolnienie, bo coś nie tak ma w środku… dokładnie nie chciał mi tłumaczyć. Powiedział, że to nic poważnego. Uwierzyłam, a już wtedy mogłam coś zrobić, jakoś zareagować… ale nie… po prostu cieszyłam się, że jestem razem z nim. Pierwszy sygnał przyszedł jakiś miesiąc później. Siedzieliśmy na „naszym” miejscu w parku. Pośród drzew, gdzie rzadko kto nas widział. Był maj. Wyjątkowo ciepły. Złapałam go za ręce. Były okropnie zimne. -Słonko… czemu masz takie zimne ręce? – zapytałam. -Umieram – powiedział. Patrzył mi w oczy, ale powiedział to tak niefrasobliwie, że nie wzięłam tego do siebie. Poza tym… później od razu dodał „żartuję”. Kazałam mu więcej tak nie mówić. I nie mówił… Następne, niewyraźne próby dania mi do zrozumienia, co się dzieje, odbyły się w bardzo deszczowy dzień. Schowaliśmy się w moim pokoju. Obejmował mnie od tyłu i patrzyliśmy w okno. Trwaliśmy w ciszy. Było nam tak dobrze… -Nie chcę cię stracić… - odezwał się nagle. Odwróciłam głowę zaniepokojona jego smutnym głosem. On jednak zamknął oczy i wtulił się w moją szyję. Wtedy zaczęłam się poważnie martwić. Ale nie dopytywałam. Miałam nadzieję, że to tylko moje chore wymysły. Że nic złego się nie dzieje, a on po prostu miał gorszy dzień. Wszystko wyjaśniło się w lecie. Była końcówka sierpnia. Słońce świeciło mocno już od kilku dni. Było bardzo duszno. Niewątpliwie zbierało się na burzę. My jednak zaabsorbowani sobą nie zauważyliśmy ciemnych chmur…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych