Wróć do katalogu

niezapomniany

Nie każdy, kto stracił wiarę w raj, zaczyna wierzyć w piekło...

mala__lady, opublikowano , 11 min czytania, 4,7 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Nie pamiętam dokładnie tego dnia. Zaledwie przeciera mi się przed oczyma. Wieczór wspominam jednak nader wyraźnie. Wiem jeszcze, że była to jedna z tych niepoprawnych histerii i to uczucie, że jesteś tak blisko przy mnie. Zdarzało mi się to dosyć często. Było to niejako przygotowanie do czegoś ważnego. To „coś” miało stać się tego dnia. W dziwny sposób dawało się podobać. To miała być największa próba mojego oddania...Wiem- tego wieczoru byłam narzędziem w dłoniach Beherita. Beherit. To imię było dla mnie jak objawienie. Barwa z początku pozornie delikatna, zwyczajna, przechodząca w szorstką i przeczącą dobroci gorycz smaku. To jedno z wielu jego imion. To podobało mi się najbardziej. Jest nade tajemnicze, jako że mało osób zna jego sens. Większość nich zaprzepaściło swą tajemniczości brzmiąc w ustach ludzi nie mających pojęcia, o czym mówią. Były przeciążone ich tępotą. Nie miałam powiedziane jak. Po prostu miałam zabić. Postanowiłam nie iść najkrótszą drogą, wprost przeciwnie. Niewątpliwie mogłabym po prostu iść na cmentarz i przyglądać się ludziom przechodzącym koło bramy głównej, wybrać jakiegoś mężczyznę i wbić mu sztylet w plecy. Ale to by było zbyt proste i zbyt prymitywne. Ja chciałam to zrobić z klasą i nutką rozkoszy. Chciałam wyssać z tego maksymalną ilość podniecenia. W tę noc chciałam wyglądać szczególnie. Wolałam jednak, aby mój wygląd nie wzbudzał kontrowersji, więc wybrałam jeden z tych mrocznych barów. Już od dłuższego czasu nie wyróżniałam się zbytnio w tego typu miejscach. Długie, czarne, nie tylko u kobiet pazury, mnóstwo srebrnej biżuterii, krwiste czerwone, lub czarne usta i włosy długie zazwyczaj bardzo jasny blond, lub kruczoczarne. Chyba tylko te włosy wyróżniały mnie od tych kobiet. No i wiek. One miały po dwadzieścia parę, trzydzieści lat- ja siedemnaście. Nie było co prawda tego po mnie widać. Zresztą mężczyzną to nie przeszkadzało, wręcz przeciwnie. Byłam młodym mięsem. Miałam dużo siły. Ale w oczach kobiet widziałam pogardę i zazdrość z tego samego powodu. Usiadłam przy małym stoliku w rogu sali na końcu lokalu. Po blisko godzinie przyszedł. Od razu wiedziałam, że to będzie on. Był nadzwyczaj spokojny i tajemniczy, a ja jakby nie patrzeć jeszcze słaba. Patrzyłam cały czas w jego stronę. W pewnym momencie wstał, zabrał „skórę” i udał się w kierunku wyjścia. Obserwowałam go czy czasem się tylko nie przesiądzie. Podszedł do baru, ale nie płacił tylko zaczął rozmawiać z kobietą, która podawała. Odwróciłam się z powrotem w stronę szkarłatnej róży stojącej na stoliku, przy którym siedziałam. Wiedziałam, że muszę za nim iść. Nie miałam tylko pojęcia od czego zacząć rozmowę. Było by zbyt prosto wbić mu nóż w plecy i odejść. Ku mojemu zdziwieniu mężczyzna nie wyszedł z lokalu. Po dłuższej chwili rozmowy przy barze wziął kolejne piwo i szedł z powrotem. Poczułam na swoim ramieniu dłoń, a za sobą niezwykle tajemniczy i ciepły głos: -Mogę?- Zapytał szeptem, ale jednocześnie tak stanowczo, że przy głośnej muzyce doskonale go zrozumiałam. -Tak proszę.- Odpowiedziałam zaskoczona. Długo siedzieliśmy w milczeniu porozumiewawczo patrząc sobie w oczy. Po jakimś czasie kontrolnie spojrzał na zegarek. Chwilę później wstał, podał mi płaszcz. Dopiero wtedy zaczęliśmy rozmawiać: -Chodź, no chodź! Przecież widzę, że chcesz...- Odrzekł owy mężczyzna z półuśmiechem, który trudno było zinterpretować. - Nie zaprzeczę. Twoje imię... Jak Ci na imię?- Postanowiłam zapytać. -A co musisz wiedzieć jakie imię dopisać do kolejnej daty w kalendarzu? Po jego twarzy przepłynęła ironia, lecz wydawałoby się, że to nie było wymierzone we mnie. Miał to być kiepski żart. Ponoć diabła na lepsze nie stać. Po raz pierwszy w życiu przejęłam się tego typu uwagą. Posmutniałam i ponownie umilkłam. Objął mnie i szliśmy jakąś aleją, na co nie zwracałam większej wagi -Beherit.- Niespodziewanie przerwał ciszę mężczyzna. -Słucham? -Chciałaś znać moje imię. Ja tak na ogół jestem bezimienny, ale jeżeli bardzo chcesz... -Tak chcę. Dziękuje!- odpowiedziałam przerywając mu w połowie zdania. -Za co, za imię?- zapytał mężczyzna, który widocznie nie zrozumiał o co mi chodziło. -Nie... Może się dowiesz w swoim czasie. Nie pytał. Może tak naprawdę bał się pytać, albo po prostu wiedzieć nie chciał. Z każdym krokiem miałam większe wątpliwości. Tak dawno nikt mnie nie obejmował z takim ciepłem. Był kimś, kto mógłby mnie pokochać. A ja..... Ja tego chciałam. Ale widocznie nie zasłużyłam na inną miłość niż ^jego^. A może to o tego Beherita chodziło mi przez całe życie. Po raz pierwszy w życiu miałam do siebie żal za to, jaka jestem, za to, że jestem zła w najpiękniejszym tego słowa znaczeniu. Jednak szybko przestałam o tym myśleć. Wiedziałam, że mi nie wolno. Po niedługim czasie znaleźliśmy się na małym przytulnym osiedlu. Weszliśmy do jakiejś klatki. Nie było trudne domyślić się, że tu właśnie mieszkał. Wyją ze swojej „skóry” klucze. Popatrzył mi w oczy i delikatnie kiwną głową w kierunku drzwi: -Tu mieszkam. – Powiedział z niewielką dumą. Powoli i niepewnie…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych