O człowieku nie za wiele ...
O tym kim jesteśmy, chcieliśmy być i kim możemy się stać z dużym dystansem do samych siebie.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
W życiu każdego człowieka nadchodzi taki moment, gdy odwraca się, by coś zobaczyć. I właśnie ta relacja JA dziś i JA od momentu urodzenia zaczyna go powoli interesować. Oczywiście zakładam, że ów człowiek ma dla siebie na tyle dużo szacunku i wyrozumiałości, by odwróciwszy się stać tak przynajmniej trzy godziny. I co wówczas może się okazać? Jego dotychczasowe życie, to tylko jakiś marny epizod. Kiepskie związki, płytkie gesty, niewiele znaczące słowa. Fałszywy gest klepnięcia w plecy, wulgarny styl reprezentowania samego siebie. W zasadzie jakby tak dłużej się przypatrywał, to dostrzegłby jeszcze kilka naprawdę smutnych koncepcji swego małostkowego bytu. Jeżeli uznałby, że w ogóle czas, który spędził na ziemi, jakkolwiek go dotyczył. Ludzie na ogół żyją dniem, by nie myśleć, co będzie za parę lat. Tak jest łatwiej, prościej i szybciej. Biegną jak strusie do pracy, gubiąc po drodze dobre maniery, a charakterystyczny dla masy ludzkiej mózg zaczyna płatać figle. Męczą się i turlają po sklepach, by mieć, by być, by cokolwiek jeszcze znaczyć. W poszukiwaniu wartości penetrują najgłębsze zakamarki sklepowych półek, lecz nie znalazłszy nic, zaczynają odczuwać frustrację. Jest ona na tyle niebezpieczna, że po pewnym czasie serca ich oplatają wrzody żołądka. Każdy z nich pragnie prawdziwego szczęścia. Sęk w tym, że nie do końca zdają sobie sprawę z tego, czym ono jest, jak ono wygląda, czy w ogóle jest ono jakoś zmaterializowane. W poszukiwaniu miłości, śledzą najdziwniejsze rubryki gazet, po to by wreszcie dojrzeć ”jestem i czekam na Ciebie”. Ale niestety, tak się nie dzieje. Mnożą się tylko przelotne kontakty z zakładem karnym i tyle w zasadzie z tego romantycznego zagłębia pozostaje zapracowanym gosposiom domowym. Mężowie już dawno zapomnieli o przytuleniu żony, bo chyba tak to jest, że po ślubie ludzie milkną i cichną. Zupełnie jakby chlust gorącej wody, siarczysty ziąb, tornado emocji walnął w ich związek. Uciekają do pracy, by nie cieszyć się sobą, choć całe życie na siebie czekali. Z tym czekaniem też nie jest tak do końca. Niektórzy bowiem po prostu na siebie wpadają, w przejściu, pod barierką, przy cmentarzu, czy też podczas tankowania gazu. W całym tym zakręconym życiu, splatają się różne okoliczności. Na szczęście natura pomyślała za człowieka i on dzięki drugiej osobie może postarać się o dziecko. Doprawdy sama do dzisiaj nie rozumiem jak do tego dochodzi. Ważne jest, że kobieta zaczyna czuć się wspaniale, mając nadzieję na złudne szczęście udanego związku. Po jakimś czasie bywa i tak, że rozmijają się on w prawo ona w lewo, tylko policjant stoi na skrzyżowaniu i próbuje jakoś uratować sytuację kierując ruchem drogowym. Na marne. Człowiek jak już znajdzie czas dla siebie, to mógłby postawić przed sobą lustro. Ciekawe, ile wytrzymałby patrząc na swoje własne odbicie. Ponoć twarz to zwierciadło duszy. Dlaczego zatem niektórzy skrzętnie unikają patrzenia w lustro przy myciu zębów, goleniu natrętnie odrastającej brody? Bo być może wiedzą, że nie są w stanie spojrzeć prawdzie w oczy. Jak powiedzieć dziecku, że jest bo jest. Że kogoś już nie ma, bo odszedł. Że życie jest takie niesamowicie trudne, ale i niewiarygodnie cudowne. Czy można zachwycić się życiem? Otóż tak. Miałam wielokrotnie okazję spotykać ludzi, którzy coś, kogoś stracili, którzy znajdując się w stanie śpiączki już nigdy nie powiedzą „kocham Cię”. Nie mogą, powoli umierają. Wczoraj głowa rodziny, silny i pewny siebie mąż, dziś po wypadku nie mówi już nic, nie uśmiecha się. Z jego ust wystaje tysiąc rurek, a organizm sztucznie podtrzymywany mówi: dość. Ale jest w tym wszystkim wielka miłość żony. Ona wierzy, że on ożyje na nowo, że powie co mu jest, że jeszcze kiedyś znajdzie dla niej czas, którego nigdy nie miał, a teraz oddałby za tę minutkę wszystko. Co wie i co rozumie to orzekł biegły sądowy. Pacjent nie czuje nic. Kobieta słania się na moich oczach na dawno zgrzybiałe krzesło, rzuca koszmarne spojrzenie na sędziego, biegłego i mnie. Czuję się
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Michael Dżekson
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…