Wróć do katalogu

O smokach i łowcach.

Fragment mojej pierwszej planowanej historii fantasy, która ostatecznie zginęła śmiercią kliniczną, z braku pomysłów. ;)

Kiljan, opublikowano , 11 min czytania, 4,3 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

{b}Prolog: Przebudzenie ***{/b}

– Kathy! – Z oddali dobiegał donośny głos jej matki – Obiad na stole! – obwieszczał. – Już lecę mamo! – odparła i puściła się pędem w stronę domostwa. – Miałaś mnie tak nie nazywać mamo – mruknęła otwierając drzwi – przecież mam już dziesięć lat! – Dobrze już, dobrze – odparła starsza kobieta – siadaj do stołu, Kathleen. – Nie mogę zrozumieć – mruczał do siebie – dlaczego ciągle bawisz się z tymi łobuziakami w rycerzy, dziewczynki w twoim wieku powinny... – urwała słysząc za oknem krzyk – Bogowie, smoki, smoki ata... – zdanie przerwał ogłuszający ryk. Przez dom przepłynął podmuch niezwykle gorącego powietrza. Zza okien dobiegł kolejny krzyk, tym razem można było usłyszeć w nim ból i agonię. Mężczyzna obwieszczający wiosce okrutną nowinę o przybyciu smoków został rażony płomiennym podmuchem jednej z bestii. – Mamo? – Kathleen chwyciła matkę za rękaw – Mamo? – wyrwana z osłupienia kobieta chwyciła córkę za rękę i popędziła do stajni. Stało tam pół tuzina koni. Zwierzęta stawały dęba i rzucały kopytami, przeczuwając zbliżające się niebezpieczeństwo. Matka Kathleen przecięła sznury pięciu z nich i otworzyła drzwi prowadzące do stajni na oścież. Konie rzuciły się do ucieczki, galopując na oślep przed siebie. Podeszła do ostatniego z wierzchowców i poczęła go siodłać. – Mamo? – Kathy z przerażeniem spoglądała na matkę. Działała ona jakby w transie. Nie słyszała jej, a może nie chciała słyszeć... Chwilę później chwyciła ją, i umieściła w siodle. – Kathleen – rzekła – uciekaj stąd, uciekaj jak najszybciej. Gdy tego konia opuszczą siły, biegnij co sił w nogach. Ratuj swoje życie. Ty byłaś pierwszą, nie możesz być ostatnią. – Zdjęła z szyi medalion, i wręczyła go córce. Następnie ucałowała ją w czoło. – Niech fortuna ci sprzyja, a teraz pędź! – Uderzyła konia po zadzie. Zwierzę zarżało i rzuciło się przed siebie. Nie mogąc uwierzyć w to co się stało, zagubiona dziewczynka szeptała w kółko te same słowa. – Mamo, mamo... Wtem w stajnię uderzył smoczy płomień, jednakże kilka sekund wcześniej poprzedziło go oślepiające białe światło. Kłęby dymu pozwalały jej dostrzec jedynie ogromny kształt unoszący się nad ruinami budynku. Spoglądała na pokryte ogniem ruiny swojej rodzinnej wioski, swego domu skrytego w płomieniach dopóki nie straciła go z pola widzenia. Wkrótce też zmęczony wierzchowiec począł się potykać. W końcu odmówił posłuszeństwa, zmuszając dziewczynę do zejścia z jego grzbietu. Zmęczona, ruszyła w dalszą drogę, zapuszczając się głębiej w las. Wkrótce też zgubiła drogę. W końcu potknęła się i runęła ze skarpy w odmęty rzeki. Woda uniosła ją w głąb kniei, gdy tylko wyczuła pod stopami kawałek suchego lądu poczęła brnąć na przód. Pełzała po brzegu dopóki nie znalazła się przed wejściem do ogromnej pieczary. Wtem z jaskini wyłoniła się wielka, pełna ostrych jak brzytwa zębów biała paszcza. Otworzyła usta w niemym krzyku i runęła w ciemność. Jej wycieńczony organizm w końcu odmówił posłuszeństwa, straciła przytomność. Smoki... {b}***{/b}

Z kronik znamienitego historyka Alvina Goodrounda: „ Dzień ataku dzikich czerwonych smoków datuje się jako początek okresu zwanego później Smoczą Dekadą – okresu pełnego polowań na te potężne bestie, okresu wielkich rewolucji oraz wielkich czynów. W początkach Smoczej Dekady powołana została do życia organizacja Łowców Smoków, zrzeszająca znamienitych wojowników pragnących zdobyć honor, sławę i bogactwo.”

{b}Chapter I{/b}

–Smoki... – mruknął Garret – cholera, ile można na nie czekać... – zaklął. Siedział na tym cholernym drzewie już kilka cholernych godzin w tę cholerną pogodę i czekał, aż któryś z tych cholernych jaszczurów atakujących tę cholerną wioskę się pojawi. Krople deszczu bębniły o jego ubranie, spadały na ziemię tworząc małe kałuże, był zimny, deszczowy dzień. Rzucił okiem na swoją broń. Kusza...taaak, z czego jak z czego, ale ze swojej kuszy był dumny. Wyciosana była z drzewa żelaznego oraz zaklęta przez magów zakonu Ziemi. Magia zapewniła jej niezwykłą trwałość. W kołczanie zaś spoczywała godna jej amunicja, bełty przeznaczone do starć ze smokami. Dzięki sprytnemu zaklęciu magów Wiatru były w stanie przebić niezwykle twardy smoczy pancerz. Co więcej, niektóre z nich skrywały truciznę, zdolną osłabić te potężne bestie. W końcu oderwał wzrok od swej broni i spojrzał w niebo. Grupa ciemnych obłoków frunęła przed siebie gnana przez potężny wicher. Wtem, jedna z chmur poczęła szybować w odwrotnym kierunku. Chmura ta natychmiast przykuła jego uwagę. Czy chmury powinny przemieszczać się tak szybko, zwłaszcza lecąc pod wiatr? Na jego twarzy wykwitł szyderczy uśmiech. -Gadzina na horyzoncie – syknął w mrok pod nim. Kilka sekund później do jego uszu dobiegł odgłos rzucanych w pośpiechu rozkazów, szczęk broni i zbroi. Kompania szykowała się do ataku. Zza zasłony chmury wyłonił się smok. Tak jak przypuszczał był to błękitny okaz, niezwykle rzadko spotykany w okolicach Pharii. Wiedział, że zabicie bestii będzie mógł uszczknąć sobie sporą premię za nagrody. Jego łuski także będą kosztować niezłą sumkę. Deszcz począł mocniej zacinać, bestia ruszyła do ataku. Garret wymierzył uważnie, oddał strzał i natychmiast rzucił się w mrok pod drzewem. Kilka chwil później, w miejsce, w którym wcześniej stał uderzył smoczy podmuch. Drzewo natychmiast pokryło…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych