O zmianach (wersja dłuższa)
bez komentarzy
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
I choć nic nie pozostaje takie samo, nic się nie zmienia. Tak kiedyś określiłem, to co niepokoiło mnie przez wiele lat, a czego nie udawało mi się przez długi czas nazwać, opisać, zakwalifikować... A ja lubię, jak wszystko ma swoje miejsce, nazwę i określoną rolę. Męczyłem się więc jak każdy, kto zasypiając wieczorem po bardzo ciężkim dniu, łudził się, że kolejny dzień będzie inny, lepszy. Owszem, dzień może tak, ale ta wieczorna nadzieja i wiara w uzdrawiającą moc poranków, jest niezmienna i powraca z kolejnymi zachodami słońca. Podobnie męczą się osoby, które w swej niewiedzy zasmucają się bieżącymi żalami, smuteczkami są przekonane, że nie dane będzie im już zaznać choć chwili szczęścia. Męczą się wszyscy, którzy nie wiedzą, iż istnieje cykl, sprawiający wrażenie ciągłej zmienności otoczenia. Podstęp leży w tym, że cykl zmienności, sam w swej naturze jest niezmienny. Będąc przedmiotem tego cyklu ciężko jest dostrzec, jego charakter, czy istnienie w ogóle. Zresztą nawet teraz, kiedy już wiem jak to jest rzeczywiście, zdarza mi się o tym zapominać pod wpływem bieżących wydarzeń. Nie wiem, czy jestem dostatecznie klarowny, by być zrozumianym. Podam Ci więc przykład. Jesteś świeżo po nieudanym związku. On zdradził, okłamał, a być może po prostu do siebie nie pasowaliście. Kolejno podlegasz fazom, które już dawno opisali mądrzy ludzie parający się psychologią. Od wstępnej euforii, przez załamanie, po „względną” stabilizację. Na nowo przestawiasz elementy codzienności. Masz więcej czasu na naukę, pracę, ulubione rozrywki, częściej spotykasz się z koleżankami. Mówisz sobie, że dojrzałaś, że ten nieudany związek nauczył Cię wiele, że się zmieniłaś... Potem poznajesz „tego” kolejnego (piszę o typowej sytuacji, choć to nie zawsze musi być „on”, czy „ona” – to może być miłość do pracy, sport, nałóg, czy cokolwiek innego). Zakochujesz się. Jesteś szczęśliwa. Zastanawiasz się jak to możliwe, że mogłaś żyć bez niego, bez miłości. Potem wraz z radościami mieszają się dobrze już znane lęki, pytania: czy to na pewno ten, czy jestem już gotowa, a co jeśli okaże się, że i on mnie zdradzi, co jeśli kłamie, co jeśli mnie nie kocha, a jest ze mną, bo nie może znaleźć innej?... Jednak, gdy tuli Cię w swych…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Antycz
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…