Obyczaje - szkodliwość czy zagrożenie
ku przestrodze
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
- Przepraszam, czy mógłby mi pan powiedzieć, która jest godzina? - Tak, mógłbym... Wysoki nieznajomy był conajmniej dziwny. Nie spojrzał na rękę, ani nie sięgnął po komórkę, jak to zazwyczaj czynią ludzie, gdy się ich zapyta o godzinę, ale powiedział dwa słowa i stał w milczeniu. Jego wygląd prezentował się równie niecodziennie. Prawie dwa metry wzrostu,a na głowie melonik przykrywający długie brązowe włosy, jak u artysty rockowego. Oczu nie było widać spod ciemnych okularów, a poniżej wielkiego nosa był gąszcz gęstej brody. Mimo ciepłego dnia, miał na sobie futro z tchórzofretek i czerwone spodnie od dresu. Na nogach miał wysokie buty z cholewami. Na obu rękach miał bransolety, a na palcach obu rąk, z paznokciami pomalowanymi na zielono, pierścionki i sygnety. Na jednych były węże, na innych trupie czaszki, a jeszcze na innych były róże. Nic w jego wyglądzie nie pasowało do siebie. - Więc? Która jest godzina?- spytała Agata. - Pytasz, bo chcesz znać godzinę, czy to tylko pretekst?- odpowiedział nieznajomy. Przyznała w duchu, że dziwny wygląd tego człowieka ją zaintrygował. Efektu dopełniały jego dziwne słowa. - Jaki pretekst? - Widzisz tak naprawdę to nie obchodzi cię, która jest godzina. Tak naprawdę to chciałaś się dowiedzieć, co za dziwak chodzi tak ubrany. - To prawda, że ktoś tak niecodziennie ubrany, jak ty, łamie powszechne normy mody, ale to jeszcze nie powód, żeby go zaczepiać pod byle pretekstem. Ale skoro już rozmawiamy, to gdzie kupiłeś to futro i dlaczego chodzisz w nie ubrany w tak słoneczny dzień? - Widzisz – roześmiał się nieznajomy- już odbiegasz od tematu. Przed chwila interesowała cię godzina, teraz skąd wziąłem to futro, a zaraz będziesz ciekawa co robię w wolnym czasie. - Nie pochlebiaj sobie – odcięła się dziewczyna- To, że ubrałeś się jak oszołom znaczy tylko, że ubrałeś się jak oszołom, a niekoniecznie to, że nim jesteś. Nie szata zdobi człowieka. - O, a teraz mnie atakujesz i próbujesz mnie sprowokować. - Do czego twoim zdaniem? - Znowu odbiegasz od tematu. Pytałaś czemu noszę to futro. Może dlatego, żeby ludzie mnie o to pytali, a może dlatego, że lubię. - Myślę, że chodzi o to pierwsze. - Więc jeżeli chodzi o to pierwsze, to znaczy, że celowo łamie normy społeczne po to, żeby ludzie zwracali uwagę na moją skromną osobę i mnie zaczepiali. Dlaczego by mieli to robić? Dlatego, ze jestem inny. Wyróżniam się. Ludzie uwielbiają to, co już znają, a często obawiają się tego, co jest im nieznane, gdyż to może nieść zagrożenie. Patrzą na mnie i nie wiedzą co myśleć. Część będzie się obawiać, część uda, że nie widzi, część będzie zaciekawiona, a ta najodważniejsza część podejdzie i zacznie ze mną rozmawiać. - Czyli wpadłeś na pomysł, że będziesz podrywał kobiety na to, że one będą cię podrywać. Sprytne. – uśmiechnęła się dziewczyna. - Nie, wpadłem na pomysł, że będę sprawdzał ludzkie reakcje na mój widok. To zabawne patrzeć, jak różnie reagują. Czasem z sympatią , czasem z wrogością. Wiesz co oznacza słowo obyczaj- i nie czekając na odpowiedź ciągnął.- Obyczaj to forma zachowania powszechnie przyjęta w danej zbiorowości społecznej i poparta uznawaną w niej tradycją. Obyczaj jest elementem kontroli społecznej, stąd jego naruszenie powoduje zazwyczaj negatywną reakcję ze strony grupy. Obyczaje są przekazywane z pokolenia na pokolenie i ulegają zmianom bardzo powoli. Ogół obyczajów w danej zbiorowości tworzy jej obyczajowość. A to oznacza, jak już mówiłem wcześniej, że osoba łamiąca obyczaje może być potencjalnym zagrożeniem. - Bawi cię to, że ludzie mogą się ciebie bać? - Oznacza to również,- kontynuował nieznajomy nie zważając na pytanie dziewczyny- że wszystkie zwyczaje i obrzędy są sztucznie wytworzone przez człowieka, bądź grupę ludzi. Ktoś coś zrobił i ktoś to kopiuje, a potem to kopiuje coraz więcej ludzi, aż w końcu to coś staje się powszechną normą postępowania. - Skoro tylu ludzi coś kopiuje,to pewnie oznacza to, że to coś jest dobre. Jak ktoś powiedział ,, Milion fanek nie może się mylić.” - Tak myślisz? A więc to, co uznaje większość, jest zawsze dobre. Więc holocaust był czymś dobrym, więc to, że w Chinach można siorbać zupę jest czymś dobrym, to, że w Chinach rodzice decydowali kogo poślubią ich dzieci, było dobre. - Naprawdę?- zdziwiła się dziewczyna. - Tak, nieraz ktoś z pary młodej w ogóle nie stawiał się na ślubie, bo był przeciwny a ceremonia i tak była ważna. Zdarzało się nawet tak, że pan młody umierał przed ceremonią zaślubin, a rodzinna i tak ją urządzała, by potem wysługiwać się synową. - To straszne, ale ciekawe. Znasz jeszcze inne takie ciekawostki? - Całe mnóstwo. Cały Stary Świat i Ameryka ma jakąś formę pocałunków, Eskimosi pocierają się nosami, a w Chinach pocałunki należą do rzadkości. Wystarczy zobaczyć stare kroniki na których żona prezydenta Nixona całuje chińskie dzieci. Na ich twarzach widać szok, a niekiedy odrazę. Chińczycy witali się w ten sposób, że chwytali swoje własne ręce na wysokości klatki piersiowej i potrząsali nimi. Obecnie podają sobie ręce jak to jest przyjęte w świecie zachodnim. W chińskim świecie jest zwrot na powitanie rano i na wieczór, ale nie ma odpowiedniego zwrotu w ciągu dnia. Chińczycy radzą sobie z tym potwierdzając bieżącą rzeczywistość: ,,O, idziesz ulicą”, ,,Wsiadasz do autobusu”, ,,O, spadłeś z dachu”, ,,Śpisz”, ,, O, masz romans”. Dość częstym powitaniem jest ,, jadłeś już?”. Nie należy na nie jednak odpowiadać ,, nie, jeszcze nie” , gdyż mogłoby to zostać zinterpretowane jako wproszenie się na obiad. - Ciekawy kraj.- powiedziała dziewczyna. - Chiny to był trochę świat na opak. Na Zachodzie pisze się poziomo od lewej do prawej, w Chinach pisze się pionowo od prawej do lewej. Na Zachodzie opłaca się lekarzy w przypadku choroby, w Chinach płaci się im za utrzymanie przy zdrowiu. Na Zachodzie mężczyźni noszą spodnie, a kobiety sukienki, w Chinach było na odwrót. Na Zachodzie to mężczyźni wykonują ciężką pracę,a kobiety zajmują się domem, w niektórych rejonach Chin to kobiety pracują, a mężczyźni zajmują się domem. Na Zachodzie potrawy kroi się na swoim własnym talerzu, w Chinach kucharze kroją je przed podaniem na talerz. Na Zachodzie rękę podaje się innym, w Chinach podawało się ją samemu sobie. Na Zachodzie przestrzega się zasad zachowanie się przy stole, w Chinach one nie obowiązują. Teatr na Zachodzie poszukuje realizmu i refleksji nad codziennym życiem, teatr w Chinach tworzy nieprawdopodobne fabuły i oparty jest na konwencji i śpiewie. Na Zachodzie oklaskuje się udane występy artystów, w Chinach oklaskuje się nieudane, a publiczność podczas występów zazwyczaj nie reaguje. - Co kraj to obyczaj, my pewnie,jako Polacy, też pewnie mamy zwyczaje, które są dziwne dla innych. W Wigilię dzielimy się opłatkiem ale już w Niemczech nie znają tego zwyczaju. Nie znają też dyngusa. - Za to mają tam dzień obcinania krawata. W tym dniu każdy ma prawo każdemu obciąć nożyczkami krawat. A wiesz jak traktowano kobiety w cesarstwie rzymskim? - Pewnie okropnie. W całej historii kobiety były na ogół gorzej traktowane niż mężczyźni. - Masz rację. Kobieta w Rzymie miałaby szczęście, jeśli w ogóle by przeżyła. Trochę podobnie jak w Chinach spodziewano się głównie męskiego potomka. Jeśli w Chinach kobieta nie mogła urodzić chłopca, a zawsze była to wina kobiety, mógł być to pretekst do rozwodu. W ogóle rozwody były tylko przywilejem mężczyzn, a kobiety nie miały tu nic do gadania. Przyczyną rozwodu mogły być również nieuleczalna choroba, złodziejstwo, nieposłuszeństwo wobec teściów, nieprzyzwoite zachowanie, w tym lenistwo, gadatliwość, zazdrość. Do rozwodów dochodziło jednak rzadko, gdyż problemy, które mogłyby potem wyniknąć pomiędzy rodzinami sprawiały, że było to nieopłacalne. Wracając do Rzymian, to świetnie podsumowuje ich stosunek do dziewczynek list niejakiego Hilariona, który pisał do będącej w ciąży żony: ,, Jeżeli urodzisz chłopca, opiekuj się nim. Jeżeli to będzie dziewczynka, niechaj umrze!” Jeżeli jednak ojciec uznał, że dziewczynka nie jest taka zła, to otrzymywała amulet. Wierzono, że dziewczynki pozbawione wsparcia ze strony mężczyzn potrzebowały nadprzyrodzonej opieki. Odbywała się specjalna ceremonia ósmego dnia po narodzinach, podczas której zawieszano dziewczynce amulet, który nosiła potem aż do zamążpójścia. Po ukończeniu 14 roku życia dziewczynka mogła już sobie szukać męża. W praktyce wyglądało to jednak tak, że to ojciec o wszystkim decydował, czy i za kogo wyjdzie za mąż. Tak jak w Chinach. W wieczór przed zaślubinami panna młoda zdejmowała swój amulet i składała wszystkie swoje ubrania i zabawki na ołtarzu bóstw domowych zwanych Laurami. Od tej pory zostawała pod opieką męża. - Nie wygląda to wesoło, może więc dzieciństwo było wesołe. - Jeśli masz na myśli okres szkolny to nie bardzo. Po pierwsze dzieci się dzieliły na te, co chodziły do szkoły i te, co miały wolne. Szkoły były płatne, więc nie wszystkich rodziców było stać na posłanie do niej swoich dzieci. Jeśli rodzice byli niewolnikami, dzieci automatycznie przechodziły na własność pana i najczęściej też nie chodziły do szkoły. Zazwyczaj ciężko pracowały w domu. Pan mógł z nimi zrobić co chciał. Myślisz, że dzieci, które chodziły do szkoły miały przed sobą świetlaną przyszłość? Niekoniecznie. System szkolnictwa dzielił się, tak samo jak dzisiaj, na podstawowe, średnie i wyższe, ale tak naprawdę większość dzieci kończyła tylko szkołę podstawową. Do podstawówki chodziło tylko 10 - 12 uczniów, co może sugerować miłą i kameralną atmosferę, jednak za nieposłuszeństwo dzieciaki były bite rózgą. Przyczyniała się do tego pewnie sytuacja nauczycieli, którzy, tak jak dzisiaj, byli źle opłacani i musieli często dorabiać fizycznie np: w warsztatach. W szkołach średnich posuwano się jeszcze dalej, biło się batem, a ofiarę przytrzymywali inni uczniowie. - Ależ to istne średniowiecze. - W średniowieczu było podobnie. Nie musiało
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil bufecik
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…