Wróć do katalogu

Oceaneria

Wypracowania na Polski... znowu się rozpisałam... :)

guska91, opublikowano , 10 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Tego dnia wróciłam trochę wcześniej ze szkoły. Odwołali nam dwie ostatnie lekcje. Był środek stycznia, więc niektórzy ludzie z mojej klasy wykorzystali wcześniejsze wyjcie ze szkoły, aby pójść na Górkę Słowiańską, która była niedaleko budynku szkolnego. Ja niestety nie mogłam, gdyż musiałam wracać jak najszybciej do domu. Pierwsze co zrobiłam zaraz po przyjściu, to było włączenie komputera. Mama pojechała z moim młodszym bratem do swojej siostry na kilka dni, więc byłam sama. Weszłam na moją ulubioną stronę internetową i zanim się spostrzegłam, była już jedenasta. Byłam bardzo senna, toteż szybko się umyłam i położyłam do łóżka. Jednak zanim zasnęłam, sięgnęłam po książkę; codziennie wieczorem coś czytałam. Obojętnie co, byle o tematyce fantastycznej lub scenice fiction. Teraz była to powieść nieznanego autora pt.: „Dargonesti”. Opowiadała ona o przyszłości w świecie „zalanym” przez morza i oceany, za to niemalże bez jakichkolwiek lądów. Po chwili zdałam sobie sprawę, że jakby przeniosłam się do świata książki. Miałam na sobie koszulę nocną, ale nie odczuwałam chłodu oceanu. Siedziałam na brzegu małej wysepki, na plaży. Pod dłońmi czułam drobniutki, wilgotny piasek. Odwróciłam się do tyłu. Za mną rozciągała się łąka bujnie ukwiecona stokrotkami i koniczyną. Dookoła łąki, rosły stare, wielkie drzewa, o grubych konarach. Nagle od strony morza usłyszałam dziwny dźwięk; coś jakby pisk, albo... głos delfina. Odwróciłam się w tamtym kierunku i ujrzałam jak do brzegu powoli podpływa piękny, szary delfin. W miarę jak się zbliżał, zmieniał postać. Po chwili stała przede mną dziewczyna, mająca około siedemnastu lat. -Witam cię na Wyspie Pragnień. Jestem Jessica. Jeśli chcesz, mogę oprowadzić cię po dnie morza. – powiedziała dziewczyna lekko piszczącym głosem. Po jej słowach wstałam. -Witaj. Ja mam na imię Janet. Ale... jak mam zejść na dno morza, bez skafandra do nurkowania? – zapytałam lekko speszona. Jessica roześmiała się tylko dźwięcznie i wzięła mnie za rękę. -Oceaneria – wyszeptała cicho, jakby do siebie, i uśmiechnęła się. – Teraz zamknij oczy i chodź ze mną. Posłusznie wypełniłam to polecenie i po chwili poczułam, że zanurzam się w wodzie. Szłam i szłam, ciągle trzymając za rękę Jessicę. W dotyku się zmieniła; stała się śliska i nie wygodna do trzymania. Jednak ja wciąż miałam zamknięte oczy. Woda sięgała mi już po szyję, ale Jessica wciąż mnie prowadziła dalej. Nagle poczułam jak ucieka mi grunt pod nogami. Otworzyłam usta i moje płuca momentalnie wypełniły się wodą. Tonę! Chciałam krzyknąć, ale w moich ust wydobył się tylko słaby pisk. -Teraz otwórz oczy. Tylko powoli! – usłyszałam serię takich samych pisków, ale tym razem wydobyły się z ust Jessicy! Powoli, bardzo powoli otworzyłam oczy. Najpierw jedno, a później drugie. Byłam na samym dnie morza. Spojrzałam w dół. Pode mną pływały wspaniałe delfiny i orki, a w oddali widziałam coś jakby zamek z muszli. Bił od niego tak silny blask, że aż odwróciłam wzrok. Ujrzałam Jessicę. Była w takiej samej postaci w jakiej ją ujrzałam po raz pierwszy! Była ... delfinem. Uśmiechnęła się do mnie lekko. -I jak? Podoba ci się nowe wcielenie? – zapytała. Znowu usłyszałam serię pisków, ale potrafiłam je rozróżnić. Spojrzałam na moje ręce, lecz zamiast nich zobaczyłam płetwy! A tam, gdzie powinny być nogi, znajdował się rybi ogon! Widząc moje zdziwienie Jessica zaśmiała się i popłynęła szybko w stronę zamku. -Chodź! Coś ci pokażę! -zawołała. Nie chciałam jej zgubić z oczu, więc ruszyłam za nią machając energicznie ogonem. Po chwili dogoniłam Jessicę. Czekała na mnie przy wielkiej bramie, obrośniętej koralowcami we wszystkich kolorach tęczy. -Szybko! Zaraz się zacznie! – powiedział mały delfin do nieco większego. Zapewne przyjaciele. -Jessica, dlaczego wszyscy tak się śpieszą? – zapytałam. -Chodź, to się przekonasz. – odpowiedziała mi tajemniczo moja przewodniczka i wdzięcznymi ruchami przepłynęła bramę, a ja za nią. Wpłynęłyśmy na coś w rodzaju dużej auli. Na środku na sporym podwyższeniu była scena. Po lewej stronie od wejścia były normalne krzesła i ławki. Połowa z nich była zajęta przez trytony i syreny o których czytałam w różnych powieściach, natomiast po prawej spory placyk, na którym zbierały się delfiny. Jessica i ja popłynęłyśmy na prawą stronę. Jak tylko zajęłyśmy miejsca, rozległy się jakby fanfary i na scenę wpłynęła syrena. -Witam wszystkich zebranych na koncercie z okazji 10-ciolecia kapeli „Szalone Rybki”! A oto i oni… - syrena wymieniła przydomki wszystkich „Szalonych Rybek”; syrena, której przydomek wymówiła wpływała na scenę i robiła okrążenie nad widownią. Po chwili nad podwyższeniem unosiło się siedmiu trytonów. Rozpoczął się koncert. Trytony śpiewały różne utwory wydając z siebie na przemian piski i twarde słowa. Wydawało się, że wykonywanie utworów „słownych” przysparzało im dużo więcej wysiłku niż piski i skrzeki. Po około czterech godzinach Słońce, które dotychczas…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych